Debata o projektach poświęconych in vitro w tym tygodniu. Dziś ma o nich rozmawiać klub PO. Jak usłyszeliśmy w kierownictwie Platformy, dwie trzecie jej posłów chce poprzeć liberalny projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (in vitro dla małżeństw i dla konkubinatów, możliwość tworzenia dodatkowych zarodków i zakaz ich niszczenia). Reszta woli konserwatywny projekt innego posła PO Jarosława Gowina (in vitro tylko dla małżeństw, zakaz tworzenia dodatkowych zarodków).
Za in vitro jest
SLD i większość posłów koalicyjnego
PSL.
Przeciw - większość posłów PiS (tak twierdzi szef klubu Mariusz Błaszczak), ale partyjni liberałowie chcą poprzeć projekt Gowina, a Joanna Kluzik-Rostkowska projekt Kidawy-Błońskiej. -
Kościół może apelować do członków wspólnoty. Ale ja się czuję zobligowana głosami 40 tys. wyborców, którzy na mnie głosowali. Popieram projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - mówi "Gazecie" Kluzik-Rostkowska.
Trudne in vitro W sobotę arcybiskup Henryk Hoser, szef Zespołu Ekspertów Episkopatu ds. Bioetycznych, mówił w wywiadzie dla PAP, że posłowie, którzy zagłosują za in vitro, "automatycznie są poza wspólnotą Kościoła". Wcześniej niektórzy biskupi grozili, że popierający in vitro nie będą mogli chodzić do komunii. A wczoraj trzech hierarchów napisało w tej sprawie do najważniejszych osób w państwie.
Czy taka kampania Kościoła może zablokować uchwalenie ustawy o in vitro?
- Wydawało mi się, że mamy już za sobą debatę o in vitro i jest większość w Sejmie, żeby uchwalić ustawę zgodną z europejskimi standardami. Ale dla wielu posłów sytuacja może być bardzo trudna, bo słuchają nauki Kościoła - mówi "Gazecie" Małgorzata Kidawa-Błońska.
Jarosław Gowin: - Uchwalenie ustawy będzie bardzo trudne. Lepiej było uchwalić ją dwa lata temu, ale zabrakło woli politycznej.
Jak słychać we władzach PO, forsowanie na siłę ustawy o in vitro nie będzie. - Lepiej, żeby nie została uchwalona żadna, niż gdyby miał być wprowadzony zakaz albo złe przepisy - mówi nam jeden z liderów Platformy.
Wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska twierdzi, że PO będzie jednak musiała uchwalić ustawę o in vitro w wersji liberalnej. - Musimy to zrobić, jeśli nie chcemy być europejskim zaściankiem. W kampanii prezydenckiej politycy Platformy obiecywali szybkie uchwalenie ustawy i refundację zabiegów - mówi "Gazecie" Piekarska.
Co posłowie na groźbę ekskomuniki? Czy popierając in vitro, gotowi są zrezygnować np. z przyjmowania komunii? - Jestem przekonana, że moja ustawa jest dobra, grzechem byłoby głosowanie przeciw - mówi Kidawa-Błońska.
Katarzyna Piekarska (zwolenniczka najbardziej liberalnego projektu ekspertów pod patronatem Federacji Kobiet i Stowarzyszenia Nasz Bocian, dopuszczającego in vitro również dla samotnych matek i niszczenie zarodków za zgodą rodziców): - Kościół ma prawo do nauczania, ale parlamentarzysta ma obowiązek uchwalić takie prawo, które będzie zgodne z europejskimi standardami i da ludziom wybór. Nikt nikogo nie zmusza do stosowania zapłodnienia in vitro.
Według wiceszefowej SLD Kościół szkodzi takimi groźbami sobie. - Od lat wykonuje się u nas zabiegi in vitro. Kościół nie powinien wykluczać rodziców ani dzieci, które przyszły na świat na skutek tej metody. Nie wygra z postępem w medycynie i ludzką potrzebą posiadania dziecka. Trudno komuś odmówić prawa do szczęścia.
Abp. Hosera bronił wczoraj szef PSL wicepremier Waldemar Pawlak: - Dziwię się tej histerii. Każdy, także biskup, może wyrazić swoje zdanie - powiedział. Ale też dodał: - To sprawa sumienia i decyzji każdego człowieka.
A Joanna Kluzik-Rostkowska żałuje, że debata nad in vitro odbywa się w atmosferze kampanii wyborczej.
Dał nam przykład Mazowiecki Abp Hoser, mówiąc m.in. o automatycznym wykluczeniu z Kościoła, miał na myśli tzw.
excommunicatio latae sententiae (ekskomunika wiążąca mocą samego prawa). Kościół nie musi jej potwierdzać.
Zapytaliśmy ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, znawcę prawa kanonicznego, jaka jest ranga słów abp. Hosera. - Taka sama, jaką ma wypowiedź każdego biskupa, który może mieć rację, ale może się też mylić. To jest wywiad, a nie głos urzędowy - odpowiada ks. Sobański.
Dodaje, że "prawo kanoniczne nic na temat sankcji za in vitro ani za popieranie, ani za wykonywanie nie mówi".
Zgodnie z prawem kanonicznym ekskomunika obowiązuje katolika m.in. za dokonanie aborcji, za apostazję i herezję, sprofanowanie hostii czy pobicie
papieża.
Halina Bortnowska, filozof, przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, uważa, że słowa abp. Hosera "zniechęcają". - Czy popierając in vitro, mamy sami uznać się za ekskomunikowanych, jeśli najwyższy autorytet, jakim jest sumienie, mówi nam, że upominamy się o sprawę ważną dla przyszłości ludzi, a także dla Kościoła? A jeśli mówimy o samowykluczeniu, to bądźmy konsekwentni i zostawmy decyzję, czy ktoś czuje się członkiem Kościoła, czy nie, samym zainteresowanym. Poglądy są sprawą nieuchwytną, nie można mówić tu o konkretnym czynie, który podlegałby sankcjom kanonicznym - mówi "Gazecie".
Bortnowska dodaje: - Wyobrażam sobie też sytuację, że polityk głosuje za dopuszczeniem metody in vitro, chociaż wie, że sam by z niej nie skorzystał, a nawet odradzał by ją innym. Jednak uważa, że jako poseł nie może odmawiać tego prawa obywatelom mającym inny niż on światopogląd, np. nie są katolikami. Można by odmawiać prawa do zbrodni, a tu w moim odczuciu żadna zbrodnia nie zachodzi.
Zdaniem dominikanina o. Tomasza Dostatniego Kościół ma prawo i obowiązek wypowiadać się w kwestiach światopoglądowych, ale powinien to robić językiem wiarygodnym i merytorycznym. - Nie może posługiwać się językiem wykluczenia, anatemy, a takie tony słyszę u niektórych biskupów i księży. Kościół powinien kształtować i uwrażliwiać sumienia ludzi, ale też pozwalać podejmować politykom decyzje zgodnie z własnym sumieniem - mówi o. Dostatni.
Przypomina, że "Polska ostatnich 20 lat zna kompromisy prawne w drażliwych sprawach światopoglądowych, np. ustawa antyaborcyjna czy preambuła do konstytucji autorstwa Tadeusza Mazowieckiego". O. Dostatni: - To dobra
szkoła dialogu Kościoła z laicką częścią społeczeństwa dla zachowania pokoju społecznego. Podobnego kompromisu oczekiwałbym w kwestii in vitro.
Podobnie słowa abp. Hosera skomentował wczoraj w Radiu ZET ks. Kazimierz Sowa (szef Religia TV): - Nikt nie jest panem sumienia drugiego człowieka i proszę pozostawić tę sprawę przede wszystkim tym, którzy o prawie decydują, czyli właśnie przedstawicielom społeczeństwa w postaci parlamentarzystów.
Przypomnijmy: W piątek Zespół Ekspertów Episkopatu ds. Bioetycznych określił projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i projekt ekspertów pod patronatem Federacji na rzecz Kobiet i stowarzyszenia Nasz Bocian jako "nie do przyjęcia". Za niedopuszczalny bp Hoser uznał też projekt Jarosława Gowina (in vitro dla małżeństw, zakaz tworzenia dodatkowych zarodków).
Kościół ma też zastrzeżenia do jednego z najbardziej radykalnych projektów Bolesława Piechy z PiS (zakaz in vitro, adopcja powstałych już zarodków). Biskupom nie podoba się zgoda na wszczepiania kobietom obcych zarodków.