http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Moskwa umizguje się do Unii Europejskiej

Tomasz Bielecki, Strasburg
2010-10-19, ostatnia aktualizacja 2010-10-18 18:57

Rosja rozmawia z Paryżem i Berlinem o zacieśnieniu współpracy z Unią Europejską w sprawach bezpieczeństwa. - Nie podejmiemy żadnej decyzji. O szczegółach debaty poinformujemy sojuszników - zapewniali francuscy dyplomaci przed szczytem w Deauville.

Prezydent Rosji, Dimitrij Miedwiediew
Magazyn Brief
Prezydent Rosji, Dimitrij Miedwiediew
Dwudniowe spotkanie Nicolasa Sarkozy'ego, Angeli Merkel oraz Dmitrija Miedwiediewa, które rozpoczęło się wczoraj wieczorem w Normandii, ma być - jak zapewnia Pałac Elizejski - "burzą mózgów" na temat nowej roli Rosji w europejskiej polityce zagranicznej oraz systemie bezpieczeństwa. Moskwa w ostatnich tygodniach nieco przesuwa akcent ze swych stosunków z NATO w Europie na relacje z Unią Europejską. I próbuje - co jest pewną nowością - znaleźć sobie dogodne miejsce wśród instytucji unijnych w Brukseli.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew zaproponował już w czerwcu powołanie stałego forum konsultacji z Unią w sprawach międzynarodowych i bezpieczeństwa. A przed rozpoczęciem szczytu w Deauville rosyjscy dyplomaci półoficjalnie mówili, że dopuszczenie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych do posiedzeń szefów MSZ Unii, z szefową dyplomacji UE Catherine Ashton na czele, byłoby "świetnym pomysłem". Zwykle takie spotkania odbywają się co miesiąc. - Nie zamierzamy wpychać się na każde posiedzenie. Jednak warto przynajmniej czasem razem omówić wspólne problemy - wyjaśnia rosyjski dyplomata.

Ponadto Miedwiediew podkreślał tuż przed szczytem, że nadal zamierza lansować pomysł nowego traktatu bezpieczeństwa w Europie, który - jak ostrzega wielu ekspertów - miałby osłabić polityczną rolę NATO czy też OBWE, a jednocześnie zamrozić obecny podział "stref odpowiedzialności", czyli rosyjską kuratelę nad niektórymi poradzieckimi krajami w Eurazji.

Sarkozy już przed dwoma laty mówił o stworzeniu "nowego obszaru bezpieczeństwa (i gospodarki)", ale na razie nie wyszedł poza retorykę. Natomiast bardziej konkretna może okazać się Angela Merkel, która miała rozczarować się zupełną klapą Rady NATO - Rosja w kwestiach bezpieczeństwa Europy (m.in. terroryzmu), i dlatego - jak twierdzą unijni dyplomaci - eksperymentuje z przeniesieniem tego dialogu na forum Unii.

- Merkel nie zrobi tego bezwarunkowo. Jest gotowa zachęcać inne kraje UE do zbliżenia z Rosją wykraczającego poza gospodarkę, w sprawie polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa, ale tylko w zamian za wyraźny gest dobrej woli za strony Moskwy - twierdzi Susan Stewart z brukselskiego biura Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Kreml mógłby przekonać Europejczyków o swych dobrych zamiarach, szczerze przykładając się do szybkiego rozwiązania konfliktu o mołdawskie Naddniestrze.

Trójstronne spotkanie w Normandii na miesiąc przez szczytem NATO i zatwierdzeniem nowej koncepcji strategicznej Sojuszu wywołało niezadowolenie Amerykanów, którzy nie zostali zaproszeni do Deauville do rozmów o bezpieczeństwie Europy, choć czuwali nad nim od II wojny.

Doradca Miedwiediewa Siergiej Prichodźko grał wczoraj na tych nastrojach, mówiąc, że szczyt w Normandii to sposób "budowy świata wielobiegunowego bez dominacji jednego kraju". - Zaniepokojenie sygnalizowali nam także Polacy i Włosi niezadowoleni z rozmów z Rosją bez swego udziału. Ale to tylko dyskusja, bez żadnych decyzji - zapewniali francuscy dyplomaci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':