http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Michnik chwali Tuska, analizuje Rosję, ostrzega Kościół, tłumaczy upadek lewicy

kid
2010-10-18, ostatnia aktualizacja 2010-10-18 13:16

Donald Tusk reaguje zbyt gwałtownie, Putin nie jest demokratą, kościołowi zagraża sekularyzacja i walka z młodymi, a PiS jest opozycją antypaństwową.

Adam Michnik
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Adam Michnik
Bardzo ciekawy wywiad Adama Michnika dla Piotra Najsztuba ukazał się w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Wprost". Już w sobotę na swojej stronie internetowej "Wprost" opublikował jako zapowiedź fragment dotyczący oceny PiS i Kaczyńskiego ("PiS jak KPP..."). Przedrukowały to oczywiście wszystkie media internetowe, łącznie z wyborcza.pl. Teraz mamy cały wywiad i jest w nim wiele równie ciekawych opinii o Kościele, Polsce, lewicy, niebezpieczeństwie które niesie zbyt duża imigracja, no i o rządzie Tuska i antysystemowej opozycji PiS. A oto fragmenty.

O Donaldzie Tusku i jego rządzie

Michnik krytykuje tych, którzy zarzucają Donaldowi Tuskowi, że nic nie robi: - Premier Tusk zrobił rzecz zasadniczą - ustabilizował nasz kraj. Mimo że po drodze miały miejsce wydarzenia, które nasz kraj mogły zdestabilizować. Kryzys, wielki dramat katastrofy samolotowej, kampania wyborcza i wszystko to, co jej towarzyszyło i co się dzieje po jej zakończeniu. To, że premier Tusk swoimi poczynaniami do destabilizacji nie dopuścił, oznacza, że mamy premiera odpowiedzialnego za państwo, i z tego powinniśmy się cieszyć - ocenia. Podkreśla, że czuje do Tuska "wdzięczność za to, że uratował demokratyczne państwo prawa".

Ale naczelny "Gazety" ocenia, że Tusk często "reaguje zbyt gwałtownie, mówi rzeczy niepotrzebne, również rzeczy nierozsądne". Krytykuje za "pewne sformułowania, do których się wkrada pewien rodzaj arogancji, megalomanii". Ocenia, że zaostrzenie języka Tuska wynika z nasilającego się "konfliktu werbalnego". - Agresja z jednej strony wywołuje reakcje z drugiej, a ludzie są tylko ludźmi i w pewnym momencie im puszczają nerwy. Nigdy nie byłem premierem czy ministrem, ale kiedy byłem atakowany nieuczciwie, też zdarzały mi się wypowiedzi, które - mówiąc łagodnie - nie przynoszą mi chwały - przyznaje.

- Po wtóre - dodaje - dzieją się rzeczy dla mnie nie do końca zrozumiałe, w postaci bardzo ostrej ingerencji ośrodka rządowego w rynek. Nie do końca pojmuje jaki to ma sens. Na papierze owszem, ma sens to, że państwo ingeruje w rynek, żeby go korygować, natomiast widzieliśmy, jak nasze państwo ingerowało w rynek gier hazardowych... Więc to jest ingerencja, której w dzisiejszej Polsce bym się bał. Mam na dziś więcej zaufania do tego konkretnego rynku niż do tego konkretnego państwa rozumianego jako administracja, biurokracja, klasa polityczna itd.

Michnik krytykuje też sposób w jaki Donald Tusk atakuje ekonomistów krytykujących rząd za zaniechanie reform. - Kiedy premier mówi o pseudoekspertach, cudotwórcach, to - łagodnie mówiąc - uważam to za nierozważne. Balcerowicz nie proponuje żadnych rewolucji, tylko inne rozwiązania w polityce gospodarczej. To jest temat na spokojną rozmowę, a nie pretekst do nazywania antagonisty pseudoekspertem czy cudotwórcą. To bardzo niestosowne - ocenia.

O śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej

Michnik pozytywnie ocenia za to zachowanie rządu po katastrofie smoleńskiej. Bagatelizuje np. zarzuty, że Polacy mogliby bardziej nacisnąć Rosję, choćby w sprawie zabezpieczenia i przykrycia wraku? - Tusk ma teraz być odpowiedzialny za to, że Rosjanie nie przykryli wraku brezentem? To jest czysta demagogia.

I Januszu Palikocie

Naczelny "Gazety" nie chce oceniać, co na polskiej scenie politycznej może zmienić powstanie ruchu Janusza Palikota: - Jeżeli dobrze wyczuł czas, to może odnieść sukces, a jeżeli źle wyczuł, to skończy na marginesie, jak wszyscy ci, którzy się posługiwali tego typu retoryką przez ostatnie 20 lat - mówi.

O Kościele

Adam Michnik mówi o procesie sekularyzacji, który trwa w Polsce. Dopiero teraz, bo "przez pierwsze dziesięć czy piętnaście lat po 1989 r. dominował w nas całkowity lęk przed krytykowaniem rozwiązań suflowanych przez Kościół katolicki". A to wynikało z roli, jaką Kościół odgrywał w naszym społeczeństwie w okresie komunistycznym. Teraz jednak do głosu dochodzi młodsze pokolenie, które nie ma tamtych doświadczeń.- To jest proces niezależny od niczyich intryg czy planów politycznych. I szukanie jakiegoś ukrytego spisku, planu antykościelnego, o czym można przeczytać najwyraźniej w pismach związanych ze środowiskiem Radia Maryja i co trafia do dużej części duchowieństwa, jest całkowicie fałszywą drogą - ocenia.

Skąd więc bierze się bunt wobec kościoła? - Mamy państwo, w którym funkcjonuje silny Kościół katolicki. Kościół uzyskał bardzo wiele przywilejów, a jego istotna część wciąż przemawia językiem obrońców Świętej Trójcy. Komentatorzy w duchu Radia Maryja dowodzą, że katolicy są już nieomal stawiani przed plutonami egzekucyjnymi i prześladowani. To jakiś absurd, który całkowicie nie liczy się ze zdrowym rozsądkiem słuchaczy. To można raz przełknąć, drugi, trzeci i w pewnym momencie ta szklanka już jest tak pełna, że woda się z niej przelewa. I ta manifestacja pod krzyżem i akcja Palikota to sygnał, że coś takiego nadchodzi albo już nadeszło - mówi Adam Michnik.

Michnik ocenia, że w tej sytuacji wróci spór o dostępność aborcji. Bo z jednej strony są kobiety, które chcą zliberalizowania obecnego prawa, z drugiej zaś ci, którzy chcą jej zaostrzenia. - W końcu przewodniczący Episkopatu abp Michalik sugerował, że tylko Marek Jurek jest kandydatem na prezydenta godnym poparcia ze strony prawdziwych katolików. A on chce jeszcze ustawę zaostrzyć. To nie jest katolicyzm, mówiąc metaforycznie, Wojtyły i Tischnera, to jest katolicyzm raczej bliski wzorom endeckim i radiomaryjnym.

Sam jednak w spór z Kościołem - po stronie pokolenia dwudziestolatków - angażować się nie chce: - Jeżeli kiedyś, w PRL, nie starczyło mi wyobraźni, żeby twardo bronić Kościoła, kiedy miał rację i był dyskryminowany, to teraz powinno wystarczyć przyzwoitości, żeby siedzieć cicho. To jest sprawa odpowiedzialności za własną biografię - mówi.

O PiS, które jest jak Komunistyczna Partia Polski

- PiS jest dzisiaj formacją szczególnego rodzaju i Donald Tusk ma rację, mówiąc, że to jest formacja, która chce unicestwić państwo demokratyczne, ukształtowane po 1989 r. - mówi Michnik. - Pierwsze próby tych poczynań pojawiły się w okresie wszechwładzy PiS, kiedy prezydentem był śp. Lech Kaczyński, a premierem - Jarosław Kaczyński. Teraz mamy powrót tego języka, w stanie jeszcze większego wzmożenia. Jeżeli ktoś mi mówi, że Bronisław Komorowski, demokratycznie wybrany prezydent, został wybrany przez nieporozumienie i że ukrywał, że jest śmiertelnym wrogiem Kościoła katolickiego i krzyża katolickiego, że Polska jest niemiecko-rosyjskim kondominium, to wiem, że nie mam do czynienia z opozycją parlamentarną normalnego typu. Taką opozycją jak teraz PiS była przed wojną partia komunistyczna, to znaczy cokolwiek by zrobiły jakiekolwiek rządy, choćby to było dobre i pożyteczne, to - zdaniem tej partii - zawsze zasługiwało na potępienie i odrzucenie dlatego, że to było w ramach reguł gry. A partia komunistyczna to konkretne państwo polskie chciała unicestwić i na jego miejscu zbudować państwo typu bolszewickiego. W tym sensie opozycja, która sięga po taki język jak PiS, nie jest normalną opozycją parlamentarną, jest opozycją antysystemową, antypaństwową.

O Rosji, Putinie i Chinach

O sytuacji w Rosji Michnik opowiada w kontekście swego udziału we wrześniu w konferencję Klubu Wałdajskiego w Soczi. - Tam zrozumiałem i poczułem, że Rosja znalazła się na rozdrożu - mówi Michnik. I podkreśla, że Rosji nie trzeba się bać. - Trzeba obserwować, analizować i starać się rozumieć, co się dzieje w tym kraju, w elitach władzy, elitach życia umysłowego i w tym społeczeństwie. A bezmyślne powtarzanie, że Putin to jest nowy Stalin, oznacza robienie ludziom wody z mózgu, a nie sugerowanie im rozsądnego namysłu nad tym olbrzymim państwem - ocenia. Michnik podkreśla, że dzisiejsza stabilność Rosji została zbudowana na wysokich cenach ropy i gazu. Kryzys i spadek tych cen uświadomił władzom na Kremlu jaka to jest krucha podstawa i dlatego pojawiło się hasło modernizacji.

Michnik docenia popularność Władimira Putina: - W Rosji w ogóle jest silna tradycja wodza państwa, dlatego że on Rosję ustabilizował po okresie jelcynowskiej smuty, dlatego że pokazał wielokrotnie siłę, a z tym się społeczeństwo rosyjskie liczy. Jest popularny też dlatego, że jest inteligentny, na luzie, znakomicie panuje nad salą, ludźmi, z którymi się spotyka, że jest kompetentny i ma świetny PR - mówi. Ocenia jednak, że Putin nie jest demokratą. - Nie wierzy w demokrację w Rosji, ale też nie wierzy w demokrację na Zachodzie. Uważa, że to jest jakaś fasada, mydlenie ludziom oczu i właściwie nie ma się co demokracją przejmować, wystarczy dobry PR. Poza tym Putin jest ukształtowany przez swoją pracę w specsłużbach, a to daje bardzo szczególną psychologię, bardzo szczególną mentalność - mówi Michnik. Jako przykład wymienia m. in. to, że Putin "przymykał oko na masę nieprawości w organach ścigania" i drugi proces Michaiła Chodorkowskiego. Michnik ocenia, że "to osobista zemsta na człowieku, który odważył się go publicznie skrytykować i który był skłonny wspierać materialnie opozycję demokratyczną".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 123 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    156 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':