- Z tych archiwów jasno wynika, że po 1989 roku
Kościół katolicki pełnił funkcję siły współrządzącej państwem - ocenia dr Paweł Borecki, który razem z Czesławem Janikiem (obaj z Uniwersytetu Warszawskiego) zebrał protokoły i przygotowuje publikację na ich temat. - W wymiarze politycznym Kościół był czymś znacznie więcej niż tylko wpływową i skuteczną grupą nacisku. Współczesna Polska, jak się okazuje, ma cechy państwa wyznaniowego.
***
Ujawniamy niepublikowane dotąd fragmenty protokołów obrad Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu z ostatnich 20 lat. Komisja (działająca również w czasach PRL), do której rząd delegował swoich najwyższych przedstawicieli, a Kościół czołowych hierarchów, załatwia sprawy zwrotu mienia Kościoła, wynagrodzeń dla katechetów, zwolnienia od podatków, kwestię konkordatu czy Funduszu Kościelnego.
W protokołach komisji ze stycznia 1989 r. zachowała się wypowiedź biskupa diecezji płockiej Zygmunta Kamińskiego
. „Gdy oddajemy sprawy do sądu, to nie możemy narzucić rozstrzygnięcia”. Zdanie to padło podczas dyskusji, w jaki sposób zwracać Kościołowi bezprawnie zabrane mienie. Toczono ją przy okazji omawiania projektu ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Ustawę przyjęto jeszcze przed pierwszymi wolnymi wyborami do Sejmu. To właśnie wtedy zaczął się proces zwracania mienia Kościołowi. Do naprawiania krzywd - zamiast „niepewnego sądu” - wyznaczono Komisję Majątkową (pisaliśmy o niej w pierwszych dwóch odcinkach cyklu - w piątek i sobotę) .
Religia w szkołach końcem komunizmu W III RP Komisja Wspólna po raz pierwszy spotyka się w maju 1990 roku. Dyskutuje o powrocie religii do szkół, pomocy charytatywnej, pojawia się też wątek zwrotu mienia kościelnego. Komisja ustala, że ten proces nie może oznaczać "groźby natychmiastowego usunięcia dotychczasowych użytkowników". Początkowo protokoły są dość lakoniczne.
Gorąco robi się w związku z wprowadzeniem nauczania religii w szkołach publicznych. Decyzję podjął w 1990 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego. Bez debaty sejmowej i konsultacji społecznych. W 1992 roku rzecznik praw obywatelskich Tadeusz Zieliński zaskarża ją do Trybunału Konstytucyjnego. Z protokołów przebija zdziwienie strony kościelnej, że o konstytucyjności wprowadzenia religii ma wypowiadać się Trybunał. Biskupi sugerują, że problemy na linii państwo - Kościół powinna rozstrzygać komisja.
Abp Jerzy Stroba mówi wprost: "Trybunał Konstytucyjny winien uznać możliwość dokonania ostatecznej interpretacji ustawy przez samą Komisję Wspólną, inaczej kompetencje Komisji będą czysto iluzoryczne".
Szef Urzędu Rady Ministrów Jan Rokita tłumaczy: "Rząd nie może sobie uzurpować prawa do oceniania kompetencji Trybunału".
Sprawa wraca na kolejnym posiedzeniu, we wrześniu tego samego roku. Abp Stroba: "Rzecznik Praw Obywatelskich, broniąc praw komunistycznych [czyli oddzielenia nauki religii od szkół publicznych], występuje przeciw Kościołowi i przeciwko prawom społeczeństwa".
Min. Rokita: "...najlepszym wyjściem byłoby doprowadzenie do wycofania wniosku przez Rzecznika. O ile jednak okaże się to niemożliwe, rząd nie zajmie nowego stanowiska w tej sprawie".
Kuroń przeciw, ale bez upubliczniania Ostatecznie w październiku 1992 r. komisja ustala, że decyzja o wprowadzeniu religii do szkół jest zgodna z ustawą o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Przeciw jest
Jacek Kuroń (wtedy minister pracy i polityki socjalnej).
Protokoły: "Min. Jacek Kuroń złożył wobec tego stanowiska votum separatum, zaznaczając, że nie ma zamiaru tego upubliczniać. Byłem przy wprowadzaniu religii do szkół i byłem za tym - powiedział. - Teraz widzę, że to idzie w złym kierunku".
Bp Alojzy Orszulik: "wyraził zadowolenie, że to nie będzie upublicznione".
Min. Kuroń oświadcza, że w dyskusji, gdy mu ktoś zarzuci, że chciał inaczej, będzie musiał powiedzieć, co zrobił.
Po krótkiej naradzie komisja ustala: "O dzisiejszym spotkaniu nie będzie komunikatu".
Na zakończenie bp Pieronek przekazuje min. Kuroniowi "informację, że ani siostry felicjanki w Wawrze k. Warszawy, ani księża jezuici w Starym Sączu nie będą nalegać na szybkie usunięcie przewlekle chorych z zajmowanych przez nich domów, stanowiących własność zakonu. Proszą jednak, by władze szukały dla tych chorych innych lokali. Obydwa zakony skarżą się na to, że wokół sprawy trwa nieprawdziwa, stawiająca te zakony w złym świetle, kampania w środkach przekazu. Min. Kuroń oświadcza, że Rząd z całą pewnością nie bierze w tej kampanii udziału; podziękował też za udzielone w tej sprawie wyjaśnienie".
Kultowe samochody trafiają na wolny rynek W 1993 r. komisję zajmuje sprawa podatku obrotowego od towarów otrzymywanych z zagranicy na cele kultowe i charytatywne. Najwięcej kontrowersji budzą opisywane w gazetach zagraniczne samochody sprowadzane przez parafie. Księża nie płacą za nie cła (bardzo wówczas wysokiego), zdarzało się, że potem odsprzedają pojazdy na wolnym rynku.