http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Do czego ludziom potrzebna jest architektura

Dorota Jarecka
2010-10-18, ostatnia aktualizacja 2010-10-17 19:31

Tematy festiwalu Warszawa w Budowie to nie tylko sprawa lokalna, to pytanie o to, jakiej chcemy w Polsce nowoczesności - oficjalnej i obłożonej piaskowcem czy takiej, w której jest miejsce na spontaniczność i przypadek. Gościem festiwalu była Japonka Kazuyo Sejima, laureatka Pritzkera

Dworzec Centralny - galeria południowa
fot. materiały PKP
Dworzec Centralny - galeria południowa
We wtorek na zaproszenie Muzeum Sztuki Nowoczesnej do Warszawy przyjechała słynna japońska architekt Kazuyo Sejima, laureatka Nagrody Pritzkera. Laur, który ma status architektonicznego Nobla, otrzymała w maju razem ze swoim partnerem z biura SANAA w Tokio Ryue Nishizawą.

Sejima dla około tysiąca osób wygłosiła wykład w Hotelu Europejskim. Zaprezentowała swoje projekty, m.in. Muzeum Sztuki XXI Wieku w Kanazawie i Rolex Learning Center w Lozannie. Wykład odbył się w ramach festiwalu Warszawa w Budowie.

Warszawa m.in. z tym właśnie festiwalem bierze udział w rywalizacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Pierwotnie miał to być festiwal designu, jednak MSN, któremu miasto w zeszłym roku powierzyło po raz pierwszy jego organizację, dzięki pracy trójki kuratorów - Any Janevski, Sebastiana Cichockiego i Tomasza Fudali - stworzyło wydarzenie nowego typu. Polega nie tylko na tradycyjnych wystawach, ale także na dyskusjach o mieście.

Już wtedy miało ono szczególne ostrze - odbyło się kilka bardzo dobrych wystaw, m.in. poświęcona designowi i wtopiona w handlową ekspozycję Domu Meblowego "Emilia". Jednak sercem festiwalu była debata. W cyklu spotkań nazwanych "Departament propozycji" każdy, kto się zgłosił, mógł opowiedzieć o swoim pomyśle dla Warszawy. Większość to byli entuzjaści, działacze organizacji pozarządowych. W tym roku prowadzony przez Magdę Mosiewicz "Departament propozycji" również jest w centrum festiwalu.

Poszłam na pierwsze ze spotkań zatytułowane "Droga" - o tym, co zrobić z trasami szybkiego ruchu w mieście. Jaki to problem, widać kilka kroków od tymczasowej siedziby MSN, czyli na ul. Emilii Plater, gdzie zbudowano tylko dwa naziemne przejścia dla pieszych na odcinku liczącym ponad pół kilometra - choć te podziemne nie mają udogodnień dla wózków. Była giełda pomysłów, ale i ostry spór (np. o prawo do miasta także dla osób, które mają samochody).

Następna otwarta rozmowa 21 października - o przyszłości miejskich bazarów. To z kolei pokłosie m.in. społecznej dyskusji po zburzeniu Stadionu Dziesięciolecia, kiedy razem z nim znikł wielonarodowy tygiel Jarmarku Europa. To nie tylko sprawa lokalna, ale także pytanie o to, jakiej chcemy dzisiaj w Polsce nowoczesności - oficjalnej i obłożonej piaskowcem czy takiej, w której jest miejsce na spontaniczność i przypadek.

W tym roku festiwal obejmuje też wystawy, m.in. projektów Christiana Kereza dla MSN w Warszawie, a także fantastyczną "Przestrzeń między nami" w Pawilonie SARP poświęconą twórczości architekta Stanisława Zamecznika i przypominającą, jak niezwykła była nowoczesność w PRL-u. Zamecznik, wystawiennik i architekt, był autorem aranżacji przestrzennej ważnych wydarzeń jak polska wersja wystawy fotograficznej Edwarda Steichena "Family of Man" (1959) czy Pawilonu Węgla na Wystawie Ziem Odzyskanych (1948). Był też współautorem, razem z Oskarem Hansenem i Lechem Tomaszewskim, awangardowej, niestety niezrealizowanej, koncepcji rozbudowy warszawskiej Zachęty oraz pełnych fantazji i prostoty pawilonów na międzynarodowych targach. Obecna wystawa zaprojektowana przez syna artysty Piotra Zamecznika to przestrzeń dyskretnie nawiązująca do znakomitego wzoru.

Jaki to ma związek z zażartą dyskusją o braku ścieżek rowerowych i zdychającej zieleni? Wielki. Z tej wystawy, a także np. z "Wystawy średnicowej" mówiącej o warszawskich dworcach autorstwa Arseniusza Romanowicza, możemy się dowiedzieć, że PRL to był może ostatni okres, kiedy architekci i urbaniści umieli tworzyć całościowe wizje i nie bali się ich. Odejście od modernizmu - jednoczesne z odejściem od komunizmu - poskutkowało w Polsce dziwną zapaścią. Budowanie miast jak żadna inna dziedzina sztuki wymaga koherentnego prawa, odpowiedzialnej władzy i przede wszystkim działania zespołowego. My w zespołach jesteśmy raczej słabi, wolimy konkurencje indywidualne. To w przestrzeni widać. Domy są ładne, bo są własne. Ulice byle jakie, bo są wspólne.

W powojennej polskiej architekturze jest jeszcze masę do odkrycia. W Muzeum Techniki w PKiN w Warszawie można oglądać wystawę o polskich architektach, którzy w okresie PRL-u pracowali m.in. na Bliskim Wschodzie i w Afryce. A przy willi na Frascati 4, jedynej zachowanej przedwojennej budowli polskiego modernisty Karola Schayera, architekta, który w latach 50. i 60. zbudował nowoczesny Bejrut, pokaz poświęcony jego twórczości. Festiwal trwa do 31 października. Program na: warszawawbudowie.pl.



Rozmowa z Kazuyo Sejimą

Dorota Jarecka: Zaprojektowała pani wiele muzeów. To świadomy wybór?

Kazuyo Sejima: Nie, po prostu nasze projekty najczęściej zaczynają się od konkursów i tak się złożyło, że wygrywaliśmy konkursy na muzea. Muzea są ciekawe, ale ja wolę nie koncentrować się na jednym typie budynków. Nie chciałabym projektować tylko domów, tylko szkół i tylko muzeów.

Budynki zaprojektowane przez SANAA są bardzo zmysłowe, dają dużą przyjemność przebywającym w nim ludziom. Jak uzyskuje się taki efekt?

- Architektura to przede wszystkim przestrzeń dla ludzi, dlatego najważniejsze jest dla nas wnętrze i jego relacja z otoczeniem. Dbamy o to, by ludzie mogli się czuć we wnętrzu tak swobodnie jak na zewnątrz, a na zewnątrz tak bezpiecznie jak we wnętrzu. Chodzi o pewien oddech, o przestrzeń "pomiędzy". Jeśli to jest muzeum, staramy się zaburzyć różnicę między ulicą a galerią. Nowojorskie New Museum z perspektywy miasta to po prostu wielkie pudełko czy raczej kilka pudełek ułożonych jedno na drugim. Jednak kiedy człowiek się do niego zbliża, ma szansę zobaczyć trochę z tego, co się dzieje we wnętrzu. A będąc w środku, może wyjść na taras i podziwiać widok miasta, ale z tarasu może też oglądać prace pokazane na wystawie.

Najważniejsze jest myślenie o ludziach. Ja, zaczynając projektowanie budynku, najpierw wyobrażam sobie osobę w jego wnętrzu, a dopiero potem ten budynek w otoczeniu.

Który z własnych budynków najbardziej pani lubi?

- Zawsze ten, który akurat projektuję, wydaje mi się najbardziej interesujący. A w tej chwili pracuję nad niewielkim muzeum w Japonii oraz towarzyszącym mu lokalnym centrum kulturalnym.

Mój pierwszy bydynek to był mały dom weekendowy w Japonii. Byłam z niego zadowolona. Kiedy go projektowałam, japońska gospodarka kwitła, wiele osób i firm budowało takie domy. Potem ekonomia poszła w dół i nie wiem nawet, czy dom jest ciągle używany.

W tym roku jest pani kuratorem największej architektonicznej wystawy na świecie - 12. Międzynarodowego Biennale Architektury w Wenecji. Wystawie dała pani tytuł „Ludzie spotykają się w architekturze”. Dlaczego?

- Bo wywołuje pozytywne uczucia. I ma wiele niuansów. Ludzie spotykają architekturę, ale w architekturze spotykają się z innymi ludźmi. Również architektura w jakiś sposób spotyka ludzi, wchodzi im naprzeciw. Każdy architekt myśli o swojej pracy trochę inaczej, dla mnie najważniejsze jest to, w jaki sposób architektura odnosi się do ludzi, jak używają oni przestrzeni. Po skończeniu budynku jestem szczęśliwa, jeśli daje on wiele możliwości, kiedy może być używany na różne sposoby. Nie chcę narzucać jednego modelu zachowania.

W ciągu ostatnich piętnastu lat zmienił się sposób komunikacji. Posługujemy się nową technologią, kontakty odbywają się w przestrzeni wirtualnej. Tymczasem architektura to jest przestrzeń fizyczna, która wciąż jest potrzebna ludziom, by mogli się ze sobą komunikować. Dla mnie to przestrzeń najważniejsza.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':