http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katowice: Palikot przyprowadził Ziobrę w kajdankach

Małgorzata Goślińska, Katowice
2010-10-17, ostatnia aktualizacja 2010-10-17 15:30

Na katowickim spotkaniu z Januszem Palikotem sala pękała w szwach. Poseł, od kilku dni niezależny i formujący własną partię zebrał oklaski za "aresztowanie" Ziobry

Janusz Palikot
Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta
Janusz Palikot
Ludzi, którzy przyszli w sobotę do hotelu Qubus na spotkanie z Palikotem powitał w progu tekturowy Zbigniew Ziobro w kajdankach. Banner z sylwetką posła PiS, byłego ministra sprawiedliwości nawiązywał do tematu debaty: "Życie bez podsłuchów".

- Potrzebna jest większa obywatelska kontrola nad organami sprawiedliwości i działaniami prokuratury - mówił Palikot. Największa sala w hotelu, licząca 350 miejsc była pełna, ludzie wylewali się na korytarz. Publiczność stanowiła cały przekrój społeczeństwa, od studentów po emerytów. Symboliczne znaczenie miała obecność syna Barbary Blidy, która zginęła w trakcie aresztowania za czasów Ziobry. Kazimierza Kutza, który popiera Palikota, ale nie mógł przybyć z powodu przeziębienia, reprezentowała szefowa jego biura poselskiego Krystyna Klaczkowska.

Jak mówił Palikot, lata 2005-2007 dla wielu Polaków były koszmarnym snem. Pod pozorem walki z korupcją, ówczesna władza walczyła z opozycją, ze społeczeństwem obywatelskim i inaczej myślącymi. Tymczasem z dyskusji o potrzebie zwiększenia obywatelskiej kontroli nad podsłuchami, która przetoczyła się przez Polskę rok temu, nic nie wynikło.

Palikot przypomniał tu o niedawnym podsłuchiwaniu dziennikarzy przez służby specjalne. - Opinia publiczna powinna poznać okoliczności tej sprawy - mówił. Jako szokującą określił postawę polityków, którzy uspokajali, że nic się nie stało, bo były podstawy prawne do takich operacji. - Jeśli tak jest, to znaczy, że nie ma prawa - dodał. - Politykom w gruncie rzeczy opłaca się trochę wystraszyć media, żeby za bardzo nie przyglądały się temu, co ci politycy robią - mówił Palikot, wyjaśniając powszechną niechęć do powołania komisji śledczej w sprawie podsłuchów dziennikarzy, co postulował.

Zdaniem Palikota podsłuchiwany obywatel powinien być o tym informowany po zakończeniu działań i móc domagać się odszkodowania, jeśli uzna podsłuch za bezzasadny oraz zaskarżenia prokuratury.

Palikot celowo wybrał region tragicznie zmarłej posłanki na ogłoszenie tych postulatów. Odniósł się również do sprawy dopalaczy. - Nie dajcie się nabierać, tak jak się nabraliśmy wszyscy po aferze Rywina w 2005 roku. Niech Donald Tusk zamyka sklepy z dopalaczami, ale zgodnie z prawem - apelował. - To jest pozór troski o społeczeństwo, uprawianie polityki w stylu Ziobry i Kaczyńskiego.

Palikot uważa, że potrzebne są kampanie społeczne ("aby nie chcieli być na haju, a chcieli być w realu"), być może nawet legalizacja miękkich narkotyków.

Po dwudziestominutowym wystąpieniu goście przez półtorej godziny zadawali pytania i spotkanie przerwano tylko dlatego, że poseł spieszył się na kolejne w Częstochowie. Dotyczyły m.in. wizji Polski za 20 lat, były konkretne, jak o przetargi (odpowiedź Palikota, że wzorem niemieckim powinny je wygrywać oferty z przedostatnią ceną, a nie najniższą, zostały skwitowane gromkimi brawami) czy tragedię pod Smoleńskiem (czy to była katastrofa czy zamach - gdy publiczność skwitowała to śmiechem, Palikot powiedział, że to jest odpowiedź).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':