http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z dala od autostrady

Grzegorz Piechota
2010-10-16, ostatnia aktualizacja 2010-10-17 14:47

Wypadek busa w Nowym Mieście nad Pilicą
Wypadek busa w Nowym Mieście nad Pilicą
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta

Kto wsiada w osiemnastkę do małego busa? Trzeba być człowiekiem, każdy musi gdzieś dojechać, choćby do pracy na czarno...

Wypadek busa w Nowym Mieście nad Pilicą
Fot. materia3y KWP
Wypadek busa w Nowym Mieście nad Pilicą

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ustalenie winnych tragicznego wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą trudności nie nastręczy.

Można obarczyć winą kierowcę. Jakim prawem zabrał 17 pasażerów, choć mógł tylko pięciu? Po co tak pędził, wyprzedzał we mgle? Tylko śmierć uratowała go od mandatu.

Można przypisać winę zbieraczom jabłek z Drzewicy - przecież nie wsiada się w osiemnastkę do małego busa. Gdzie zdrowy rozsądek? Sami sobie winni.

Można ukarać sadowników spod Grójca. Czemu zatrudniali ludzi na czarno? Kontrolą ich, grzywną!

Można wreszcie ocenić, tak jak Konrad Niklewicz wczoraj w "Gazecie", że drogowych tragedii nie tłumaczy bieda.

Mnie chłodna, racjonalna analiza okoliczności wypadku nie wystarcza. Nie zwalnia ani mnie, ani nas, którym się w życiu i nowej Polsce powiodło, ani naszego państwa z refleksji: Dlaczego ludzie z Drzewicy wsiedli do tego busa? I za czym kierowca tak pędził?

Nie chodzi o winę, lecz o odpowiedzialność za świat niewidoczny z okien wieżowców Warszawy, w telewizji rzadki. Świat, który nie rządzi się wyłącznie kodeksami.

Nie byłem nigdy w Drzewicy i nie znam rodzin, których bliscy zginęli. Znam jednak ludzi, którzy by do takiego busa - w innym miejscu i czasie - wsiedli. Którzy mogliby nim kierować.

To nie tylko bohaterowie reportaży z cyklu "Witamy w Polsce" czy akcji społecznych "Gazety", za które odpowiadam. To także dalsza rodzina moja i mojej żony, nasi znajomi z podstawówki, znajomi naszych rodziców. Znam ich całkiem dobrze.

Ich bieda nie polega na tym, że nie mają stałej pracy - choć rzeczywiście jej nie mają, żyją z pracy dorywczej, rent i zasiłków. Nie polega na tym, że mają bardzo mało pieniędzy - choć naprawdę mają mało. Nie chodzi też o to, że mieszkają na wsi czy w miasteczkach, takich jak czterotysięczna Drzewica.

Bieda, którą znam, umyka takim definicjom. To raczej stan - nie tyle majątku, ile ducha i umysłu. Trwanie w niewiedzy, niemocy, beznadziei. Na marginesie społeczeństwa, którego reguły tworzymy my, a nie ludzie biedni.

Znam takich ludzi i wiem, jak łatwo obarczyć ich winą za to, że są, jacy są. I jak trudno ich zrozumieć. Jeszcze trudniej pomóc.

Prawdziwa bieda zresztą o pomoc nie woła. Raczej wstydzi się, krępuje - choć z wdzięcznością przyjmie kosz jedzenia na święta, buty i kurtkę na zimę.

Zadzwoni z płaczem dopiero, gdy odłączą prąd. Jakieś pisma były, ale takim językiem napisane, że nic nie zrozumiała.

Bieda mieszka w starym domu po rodzicach. Sławojka, woda pitna ze studni. Pole było, ale dawno sprzedane. W oddali autostrada Wrocław - Berlin.

Ukończyła tylko podstawówkę, w dzieciństwie miała wypadek, całe życie na rencie. W PRL spółdzielnia inwalidów zlecała jej pracę chałupniczą - składanie klamerek do suszenia bielizny. Ale PRL się skończył i spółdzielnia upadła.

Mąż alkoholik zmarł cztery lata temu. Dwóch synów - jeden już dorosły, ale opóźniony, ma umysł 10-latka; drugi ma 13 lat, zdrowy, uczy się w gimnazjum, to największy skarb i nadzieja rodziny.

Gdy urzędnik pomocy społecznej wpadnie z zaskoczenia, by sprawdzić, czy w domu czysto, matka przestraszy się nie na żarty, że mogą zabrać dziecko.

Kupi więc odkurzacz, pralkę i nowe żelazko, upierze na biało i wyprasuje koszulę na rozpoczęcie roku szkolnego. Gotówki nie ma, weźmie wszystko na "tanie raty".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    65 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':