- Mamy dwie rozbieżne wersje zdarzeń: dziennikarską oraz ministra i dyrektora IES. W poniedziałek prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie zapoznają się z nimi i zajmą stanowisko. Dziś można powiedzieć: prokuratura wojskowa żadnej zgody na ujawnienie czy udostępnienie ministrowi materiałów tego śledztwa nie wydawała - mówi "Gazecie" kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Instytut, który odwiedził wczoraj min. Kwiatkowski, na zlecenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie analizuje od czerwca zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego tupolewa. Bo stenogram, który otrzymaliśmy z MAK w Moskwie, jest pełen luk i niezrozumiałych wyrazów. Zgranie zapisów rozmów w kokpicie z zapisami innych czarnych skrzynek - rejestrujących parametry lotu Tu-154 - będzie głównym dowodem w śledztwie. Najwięcej może powiedzieć o okolicznościach i przyczynach katastrofy.
Minister słucha Wczoraj ok. 15 w
TVN 24 pokazał się elektryzujący żółty pasek: "Minister Kwiatkowski odsłuchał nagrania z czarnych skrzynek". Wcześniej, po 13, minister przyjechał do instytutu. Poinformował dziennikarzy, że "wynegocjował", by mu towarzyszyli. Zwiedzili trzy pracownie, w tym fonoskopijną, w której badany jest CVR - rejestrator głosów w kabinie pilotów.
Metody pracy fonoskopów prezentowała Agata Trewińska. Tłumaczyła, że CVR prowadzi zapis w czterech kanałach. - W pierwszym i drugim mamy korespondencję radiową. W trzecim nagrania z kabiny, a w czwartym znaczniki czasu. Te znaczniki po zdekodowaniu doprowadzą nas i wydaje nam się, że już jesteśmy na najlepszej drodze do rozwiązania (...) kiedy, o jakiej godzinie rozpoczęła się rejestracja i kiedy się zakończyła. Natomiast trzeci kanał prowadzi nas do odtworzenia treści rozmów w kabinie. Pierwszy i drugi kanał natomiast do odtworzenia przebiegu rozmowy z wieżą w Mińsku, Smoleńsku.
Rozmowa toczyła się wokół konkretnego lotu zakończonego katastrofą. - W tych dwu kanałach mamy też utrwaloną rozmowę z innymi samolotami, bo nie tylko nasi się kontaktowali z wieżami - ciągnęła pani kierownik.
- Czyli tego iła na przykład mamy też? - pytał minister (rosyjski ił z powodu mgły nie wylądował 10 kwietnia w Smoleńsku, zawrócił do Moskwy).
- Iła nie mamy. Mamy na pewno cargo, to znaczy samolot transportowy niemiecki - odpowiadała pani ekspert.
- Tego dnia lądował na tym lotnisku samolot transportowy niemiecki? - pytał Kwiatkowski.
Pani kierownik: - Nie lądował, był...
Minister: - Przelatywał, rozumiem, w przestrzeni powietrznej wieży nawigacyjnej.
Pani kierownik: - Tak, tylko wydaje mi się, że mińskiej, a nie smoleńskiej.
Dalej rozmowa toczy się wokół postanowienia prokuratury o powołaniu biegłych z IES. Pani kierownik opowiada, że badania zlecono w czerwcu, że prokuratura zgodziła się na to, iż ekspertyzę otrzyma "etapami".
Pani kierownik: - Dosyć późno dostajemy materiały, w związku z tym mamy jeszcze tam dosyć dużo braków (...) dowódca 36. Pułku nie był dostępny, w związku z tym to się troszeczkę wydłuża.
Minister ogląda na ekranie, jak wygląda komputerowy zapis dźwięku.
Następnie fragment przez głośniki puszczony jest ministrowi i dziennikarzom. Słychać komendy lotnicze.
Minister: - To był nawigator?
Pani kierownik: - Nie, nie, to była wieża.
Minister: - To była wieża z Mińska.
Pani Kierownik: - Z nie naszym samolotem.