Joanna i Marta W*, żyjące w związku partnerskim, właśnie dostały prawomocny wyrok sądu odmawiający Joannie prawa do zasiłku opiekuńczego, ponieważ opiekowała się Martą, która rok temu przez dwa tygodnie chorowała. Joanna płaci składkę na ubezpieczenie społeczne. Gdyby były z Martą małżeństwem,
ZUS zapłaciłby za te dwa tygodnie wolnego na opiekę nad partnerką. Ale ponieważ małżeństwem nie są - ZUS odmówił. Joanna odwołała się do sądu. Przegrała w dwóch instancjach.
Joanna: Państwo nas ignoruje - Ta sprawa pokazuje nieprawdziwość twierdzenia, że po to, by związki partnerskie mogły korzystać z rozmaitych praw w Polsce, nie jest potrzebna ustawa o związkach partnerskich, a wystarczy odpowiednia interpretacja przepisów, zawieranie umów cywilnych czy składanie oświadczeń notarialnych. - mówi Barbara Grabowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Fundacja objęła sprawę Joanny i Marty Programem Spraw Precedensowych. Teraz, kiedy zakończyła się prawomocnym wyrokiem, Fundacja pomoże Joannie złożyć skargę konstytucyjną.
Trybunał Konstytucyjny oceni wtedy, czy odebranie prawa do zasiłku opiekuńczego tylko dlatego, że dwie osoby bliskie nie pozostają w formalnym związku, jest zgodne z konstytucyjnymi zasadami równego traktowania i poszanowania prawa do życia prywatnego i rodzinnego.
Sąd Okręgowy w G. w uzasadnieniu wyroku uznał, że nie można przepisów o zasiłkach tak interpretować, by obejmowały związki partnerskie, konstytucja chroni bowiem małżeństwo. I że "ustawowa niemożność przyznania zasiłku opiekuńczego skarżącej nie pociąga za sobą żadnych ograniczeń w sferze życia prywatnego i rodzinnego". - To akurat bardzo ogranicza nasze życie rodzinne - mówi Joanna - Wcześniej, kiedy Marta wyszła ze szpitala, musiałam wziąć zwolnienie na siebie, żeby się móc nią opiekować. Teraz chciałam skorzystać z prawa, które mają wszystkie osoby bliskie. I mi go odmówiono. Państwo konsekwentnie ignoruje nasz związek. Nigdy nie chciałyśmy żyć na kocią łapę. Zawarłyśmy związek za granicą, ale państwo odmawia nam jego uznania. Nadal jesteśmy traktowane jak osoby obce i odmawia nam się wszelkich praw.
Nowe modele rodziny Joanna przed sądami dwóch instancji argumentowała, że: - płaci składki na ZUS jak każdy, więc jak każdy powinna mieć prawo korzystania ze świadczeń; - z partnerką od lat prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, opiekują się sobą, wspierają, łączą je więzy emocjonalne - czyli wypełniają rolę społeczną właściwą rodzinie. Tymczasem nie mogą korzystać z prawa do zasiłku tak samo, jak pary żyjące w związku formalnym; - w odróżnieniu od par heteroseksualnych nie mają możliwości zalegalizowania swojego związku, a tym samym nabycia prawa do zasiłku opiekuńczego; - przepis o zasiłkach opiekuńczych powinien być interpretowany zgodnie z konstytucyjną zasadą równości i art. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który mówi, że wszyscy ubezpieczeni mają prawo do równego traktowania "bez względu na płeć, stan cywilny i rodzinny".
Powołała się też na wyrok Trybunału w Strasburgu z marca tego roku w sprawie "Kozak przeciwko Polsce". Trybunał orzekł, że nie wolno homoseksualnemu partnerowi zmarłego najemcy zamykać drogi do przejęcia po nim prawa do najmu
mieszkania komunalnego, skoro prawo do takiego najmu ma partner heteroseksualny. Trybunał zaznaczył w wyroku, że państwo musi wziąć pod uwagę przemiany społeczne, w tym to, że pojawiły się nowe modele rodziny i ludzie w rozmaity sposób kształtują swoje życie prywatne.
Sądy obu instancji odrzuciły te argumenty. Podkreśliły, że ustawa "o świadczeniach w razie choroby i macierzyństwa" wymienia szczegółowo, kto sprawując opiekę nad członkiem rodziny, ma prawo do zasiłku opiekuńczego (małżonek, rodzice, teściowie, dziadkowie, wnuki, rodzeństwo oraz dzieci powyżej lat 14). I że nie ma wśród nich partnera.
Nie ma też - według sądu - mowy o dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, bo do zasiłku na równi nie mają prawa konkubinaty homo i hetero. Zaś strasburski wyrok w sprawie Kozak do sytuacji Joanny nie pasuje, bo tam konkubinaty hetero miały prawo, którego odmówiono konkubinatom homo. Tu zaś konkubinaty homo i hetero są tak samo pozbawione prawa, które zarezerwowano tylko dla małżeństw.
Unia: Nie dyskryminować! - Sytuacja, w której płatnicy składek do ZUS, opiekując się swoimi bliskimi, są traktowani inaczej tylko z powodu swojego stanu cywilnego, narusza zasadę równości - mówi Barbara Grabowska. I przypomina wyrok sprzed roku, w którym Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu w niemieckiej sprawie orzekł, że ponieważ małżeństwo i związek partnerski są do siebie bardzo podobne jak chodzi o funkcjonowanie i rolę społeczną, to partner homoseksualny - tak jak wdowiec czy wdowa - powinien otrzymywać rentę po zmarłym partnerze.
A to znaczy, że UE, nie narzucając państwom obowiązku legalizacji związków partnerskich, jednocześnie za dyskryminację uznaje różnicowanie związków tam, gdzie chodzi o zabezpieczenie społeczne. W tej chwili w Unia przygotowuje kolejną dyrektywę równościową, która zakazuje dyskryminacji m.in. ze względu na orientacje seksualną w takich dziedzinach, jak służba zdrowia, oświata czy zabezpieczenie społeczne.
*dane zmienione