"W Sejmie dokonano ekspresowej nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii znów bez udziału ekspertów, bez uwzględnienia naukowych faktów, w atmosferze histerii. Apelujemy o powołanie niezależnego eksperckiego zespołu, który podjąłby się rozwiązania problemu zgodnie z panującymi w Europie standardami" - taki list podpisało wczoraj kilkunastu ekspertów, m.in. toksykologów i prawników. Przyjechali do Warszawy na okrągły stół w sprawie dopalaczy zwołany przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej.
Eksperci skrytykowali nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, którą przygotował rząd, a za kilka dni najprawdopodobniej przyjmie Senat. Podkreślali też, że mamy najbardziej restrykcyjne prawo antynarkotykowe w Europie - ich zdaniem nie przynosi ono jednak efektów w tym sensie, że nie zmniejsza narkotykowego rynku. A przeciwnie - wywołało dodatkowo boom na dopalacze.
- Walczymy z widmem, o którym nie wiemy wcale, czy i jak bardzo jest groźne. Nie przesadzajmy z histerią wobec dopalaczy - mówił prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN. Prof. Jacek Moskalewicz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii: - Opieramy się głównie na histerycznych doniesieniach medialnych.
Rządowy projekt krytykował też prof. Wojciech Kostowski, przewodniczący Wydziału Nauk Medycznych PAN. - O całkowitym zakazie dla dopalaczy rozmawiamy w kraju, gdzie na każdej stacji benzynowej jest dostępny alkohol. To absurd - mówił.
Naukowcy Wydziału Nauk Medycznych PAN już kilka dni temu napisali list otwarty krytykujący rządowe plany wprowadzenia zakazu wobec dopalaczy. - Przepisy powinny zapobiegać, nie karać. Na przykład trzeba by wprowadzić zakaz sprzedaży dopalaczy osobom do 18. roku życia albo zakaz handlu w pobliżu szkół - proponował prof. Kostowski.
Projektu broniła posłanka z PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: - Dostępność jest kluczowa. Im mniejsza, tym trudniej o inicjację młodych ludzi.
Piotr Jabłoński, szef Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii: - Nowa ustawa może i wymagałaby poprawek. Ale dotychczasowe działania nie przynosiły efektu.
- Polska polityka wobec problemu narkotykowego od lat polega tylko na akcyjności i odpowiedzi na impulsy - krytykował jednak prof. Krzysztof Krajewski z Katedry Kryminologii UJ. Ale przyznał, że nie da się już teraz zatrzymać rozpędzonej przeciw dopalaczom akcji rządowej: - Każdy poseł czy senator, który by się z niej wyłamał, popełniłby polityczne samobójstwo. Zalecam jednak, żeby do ustawy dopisali chociaż, kto i gdzie ma badać te produkty, które inspektorzy sanitarni będą rekwirować w zamykanych sklepach czy hurtowniach, bo teraz tego wcale nie wiadomo. Przypuszczam, że jak ta ustawa wejdzie w życie, laboratoria się przepełnią i cały system się zawali.
Wszystko wskazuje jednak na to, że do ustawy nikt już niczego odpisywać nie będzie. Premier Tusk zapowiedział, że chce ją mieć w dwa tygodnie. I teraz cały parlament się o to stara: Sejm przyjął ustawę w piątek prawie jednogłośnie, a wczoraj druga komisja senacka przepuściła ją bez poprawek - mimo że senackie biuro legislacyjne wskazuje na niezgodność ustawy z konstytucją. Głosowanie w Senacie już w najbliższą środę. Potem jeszcze tylko podpis prezydenta. A Bronisław Komorowski już zapowiedział: - Będę się starał skrócić czas oczekiwania na wejście w życie tej ustawy do absolutnego minimum.
Wczoraj minister
Ewa Kopacz otrzymała ochronę Biura Ochrony Rządu, prawdopodobnie w związku z ustawą o dopalaczach. Czy ktoś groził minister i w jaki sposób? Rzecznik Ministerstwa Zdrowia nie chciał się wczoraj wypowiadać na ten temat. Wcześniej taką samą ochronę otrzymał minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.