Otwarta w piątek wystawa zatytułowana "Hitler i
Niemcy. Naród i Zbrodnia" skupia się nie tyle na postaci samego Fuhrera, co na tym jak nazizm przenikał do codziennego życia Niemców. Zwiedzający wystawę to w większości wnuki, a czasem dzieci ludzi pozostających w trującym związku z nazizmem w latach 30-tych i na początku 40-tych. Nie jest to więc chłodne spojrzenie z zewnątrz, tylko również wejrzenie w przeszłość własnej rodziny i narodu.
Zabawki ze swastyką Na wystawie zobaczyć można przedmioty codziennego użytku ze swastyką np. abażur, czy filiżankę i spodek. Jest kołdra, na której ktoś bardzo starannie wyhaftował nazistowskie symbole. Są karty do
gry z podobiznami nazistów, figurka - zabawka dla dziecka uosabiająca Hitlera z ręką wyciągniętą w nazistowskim pozdrowieniu, a nawet amatorski rysunek, w którym nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie to, że... został namalowany na odwrocie kartki wyrwanej ze świętej żydowskiej księgi, Tory.
Patrząc na to wszystko zwiedzający mogą tylko próbować wyobrazić sobie pierwotnych właścicieli tych przedmiotów i ich losy. Na ile byli oni ofiarami, a na ile współsprawcami zła?
Wystawa jest tym ciekawsza, że niemieckie prawo zakazuje używania nazistowskich symboli, z wyjątkiem celów naukowo-edukacyjnych. - Każdy eksponat jest starannie dobrany i umieszczony w konkretnym kontekście inerpretacyjnym - mówi Hans Ottomeyer, dyrektor muzeum.
Czy przyjdą tu neonaziści? Jak można się było domyślać wystawa wywołała liczne kontrowersje. Pojawiają się pytania, czy pokazywanie swastyki i twarzy Fuhrera ma w ogóle sens. - W Niemczech mamy jeszcze zrujnowane, nie odbudowane po wojnie budynki. To samo dotyczy naszych umysłów i wartości, nie możemy zamknąć dyskusji - tłumaczy Ottomeyer.
Nie brakuje opinii krytycznych. - Uważam, że to nie jest dobry pomysł, neonaziści tu przyjdą - mówi Hans Coppi, którego rodzice zostali powieszeni za ratowanie Żydów i organizowanie oporu.
- Ubranie noszone przez Hitlera, choćby dwukrotnie, dla niektórych mogłoby stać się fetyszem - przyznaje Simone Erpel, kurator wystawy. - Dlatego muzeum nie wypożyczyło np. mundurów Fuhrera, a jego twarz pokazujemy stosunkowo rzadko. Jeśli już można ją zobaczyć, to np. na pierwszej stronie dziennika z epoki, bo to coś mówi. Po prostu że ludzie Hitlera kupowali.
Hitler nie jest przeszłością "Siły Fuhrera nie wolno tłumaczyć wyłącznie jego osobistymi cechami" - można przeczytać na stronie internetowej muzeum. "O wiele ważniejsze są warunki socjo-polityczne, stan umysłu Niemców w tym czasie. On użył ich lęków i nadziei do realizacji swoich celów."
- Hitler nie jest przeszłością. Wciąż i wszędzie musimy się go obawiać - dodaje dyrektor Ottomeyer. - Był tylko biednym włóczęgą i potrzebował innych Niemców, aby stać się tym, kim się stał. To jest wystawa o propagandzie i środkach, jakimi Hitler oddziaływał na innych.
Wystawę można oglądać do 6 lutego
w Muzeum Historycznym w Berlinie