http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grecka policja szturmowała Akropol

Mateusz Szaniewski
2010-10-14, ostatnia aktualizacja 2010-10-14 13:46

Turyści, którzy chcieli w czwartek zwiedzić Akropol, zamiast zabytków zobaczyli starcia policji z protestującymi pracownikami.

Starcie demonstrantów z policją
fot. Petros Giannakouris/AP
Starcie demonstrantów z policją
Ponad stu strajkujących zabarykadowało główne wejścia na Akropol już w środę. W czwartek rano policja pojawiła się w bojowym rynsztunku i bocznym wejściem przedarła do tłumu protestujących i dziennikarzy okupujących główną bramę. Żeby rozgonić tłum, funckjonariusze użyli gazu łzawiącego, a strajkujących musieli siłą ściągać z płotów. Jedna osoba została zatrzymana, resztę wyprowadzono poza teren zabytku.

Strajkujący to pracownicy Ministerstwa Kultury, w większości obsługujący muzea i zabytki archeologiczne. Protestują przeciwko planowanemu zwolnieniu 320 osób, których okresowe kontrakty wygasają z końcem października. Żądają też wypłacenia należnych pieniędzy. - Chcemy żeby ministerstwo uregulowało swój dług wobec ludzi, którzy od 22 miesięcy nie dostają wypłat - mówił Nikos Hasomeris, przewodniczący protestu.

Kilka miesięcy temu Grecja była bliska bankructwa i rząd został zmuszony do ostrych cięć wydatków. Stąd właśnie redukcja pracowników zatrudnianych na okresowe umowy. Wiceminister kultury Telemachos Hytiris zapowiedział rozmowy z protestującymi, ale zastrzegł, że polityka cięć się nie zmieni. - Tysiące krótkookresowych pracowników zostało już zwolnionych, więc prawo musi obowiązywać wszystkich. Nie możemy zapewnić pełnych etatów - powiedział Hytiris.

Poranne starcie policji ze strajkującymi obserwowali zdumieni turyści, którzy stali wokoło i robili zdjęcia. Większość z nich rozumiała protestujących, ale nie kryła rozczarowania. - Sam strajk jest dla mnie w porządku, ale z drugiej strony chcielibyśmy zobaczyć Akropol, a nie możemy. Mam nadzieję, że dzisiaj problem się rozwiąże, tak jak nam powiedziano - mówił turysta z Niemiec.

Jego nadzieje rozwiewa Hasomeris:

Wszyscy pracownicy nas popierają, więc Akropol i tak dziś nie będzie czynny.



Grecka gospodarka w dużej mierze opiera się na turystyce, a ostatni kryzys nadwerężył jej wizerunek. Dzisiejsze protesty na pewno nie pomogą. "To straszny wstyd, to nie nasza wina, że Grecy mają kłopoty. Nie polecimy Grecji nikomu z naszych znajomych"- oświadczyła stojąca pod płotem argentyńska turystka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':