Pan Mirosław z Krakowa otrzymał SMS-a: "Zainteresowanych pracą w komisjach wyborczych prosimy o pilne odebranie formularzy poparcia w recepcji na pl. Sikorskiego 1". - Myślałem, że to magistrat, a tam jest sztab wyborczy Prawicy Rzeczypospolitej - opowiada.
W sztabie Prawicy RP otrzymał czysty formularz, w którym powinni być podani kandydaci na radnych w wyborach samorządowych. Polecono mu, by pod pustymi rubrykami zebrał jak największą liczbę podpisów. - Do tego dokładne dane osobowe popierających z adresem i PESEL-em - mówi pan Mirosław.
Co na to pełnomocnik okręgowy Prawicy RP w Krakowie? - Rozsyłamy takie SMS-y - przyznaje Gniewomir Rokosz-Kuczyński. - A że prosimy o zbieranie podpisów in blanco? To nie moja inicjatywa, ale nie widzę w niej nic zdrożnego. Skoro ktoś chce reprezentować naszą partię w komisji, to musi mieć do nas zaufanie. Nawet do zbierania podpisów in blanco, do których dopiszemy kandydatów godnych naszej formacji - dodaje.
- To rażące złamanie ordynacji wyborczej. Nie można zmieniać kształtu list wyborczych, na których składa się podpis. A dodanie nazwisk kandydatów jest zmienieniem kształtu. Grozi za to odmowa zarejestrowania listy wyborczej i odpowiedzialność karna - mówi Krzysztof Lorentz z Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych PKW.
Źródło: Gazeta Wyborcza