Produkcję i handel dopalaczami ma zablokować rządowa nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Niemal jednogłośnie przyjął ją w piątek Sejm, teraz czas na Senat.
Wczoraj ustawę przepuściła senacka komisja zdrowia, dzisiaj kolej na komisję praw człowieka, a 21 października głosowanie w Senacie.
Premier zapowiedział, że chce mieć ustawę w dwa tygodnie. Może się więc udać. Jednak pod warunkiem, że senatorowie nie zgłoszą ani jednej poprawki. Jeśli to zrobią - ustawa wróci do Sejmu.
Senatorzy Platformy oficjalnie przeczą, że pracują pod presją rządu. Wczoraj zasiedli nad ustawą z opinią Biura Legislacyjnego Senatu - miażdżąco negatywną. - Wiem, że opinia naszych prawników jest negatywna. Ale to sprawa tak ważna społecznie, a premier oczekuje, że ustawę uchwalimy bez poprawek - tłumaczył przed rozpoczęciem posiedzenia przewodniczący komisji Władysław Sidorowicz. Zaprosił m.in. prezesa Rządowego Centrum Legislacji Macieja Berka, który przyszedł z dwoma prawnikami. I odbył się ponaddwugodzinny pojedynek prawników.
Senatorzy - czterech na sali, przy ok. 20 gościach ze strony rządowej - popędzali własnego prawnika, żeby szybciej uzasadniał zarzuty. Każdy jednomyślnie odrzucali. Niektóre zanim prawnik zdążył wypowiedzieć.
- Definicja dla dopalaczy [w ustawie "środek zastępczy"] jest zbyt pojemna i obarczona wadami - uważa m.in. senacki prawnik Michał Gil. Jedna z wad: - Na etapie wytwarzania lub wprowadzania produktu do obrotu może nie być wiadomo, czy zostanie użyty jako środek zastępczy. Mimo to, jeżeli zostanie tak użyty, producent poniesie odpowiedzialność.
- Wyobraźmy sobie np., że ktoś wpadnie na pomysł odurzania się odświeżaczem powietrza. Kara spadnie na producenta - mówił Gil.
- Ryzyko, że ktoś bez złych intencji wprowadzi na rynek coś, co mieści się w definicji środka zastępczego, choć nie jest dopalaczem, istnieje. Każdy to przyzna - odpowiedział prezes Berek. - Jednak ryzyko jest znikome.
Ale dalej senacki prawnik udowadniał: - Ustawa jest tak sformułowana, że może spowodować zakaz reklamy nawet kawy, herbaty czy napojów energetycznych.
Przykład - hasło "Red Bull doda ci skrzydeł". Według prawnika Senatu sugeruje, że napój działa jak psychotropy. A ustawa zakazuje takich sugestii.
Prezes Berek: - Reklamy napojów energetycznych nikt nie będzie zabraniał.
Senacki prawnik zarzucał, że ustawa może być niezgodna z konstytucją. Art. 42 ust. 3 - każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Nowa ustawa pozwala nakładać kary w przypadku "stwierdzenia wytwarzania lub wprowadzania do obrotu środka zastępczego lub produktu, co do którego zachodzi podejrzenie, że jest środkiem zastępczym". W dodatku tego nie będzie stwierdzał sąd ale urzędnik. A sąd nie będzie tego mógł zweryfikować.
Prawnik przywołał też art. 2 konstytucji o "sprawiedliwości społecznej". To zaś z powodu wysokich kar przewidzianych ustawą - od 20 tys. do miliona złotych. - Są zbyt dolegliwe - mówił Gil. Porównał do karania za posiadanie narkotyków - gdzie grzywna to od 100 złotych do 360 tys. złotych.
- Wysokie kary są zgodne z intencjami rządu - skwitował prezes Berek. Mówił, że liczy się ich prewencyjny charakter.
W podobny sposób odpowiadał na większość zarzutów senackiego biura legislacyjnego. Przyznał, że pisząc ustawę, prawnicy mieli podobne wątpliwości. - Ale nawet jeśli one są i ustawa będzie surowo oceniana, prosimy o jej akceptację. Państwo nie może pozostać bezradne [wobec dopalaczy].
Senacka komisja zdrowia ustawę przyjęła jednomyślnie.
Źródło: Gazeta Wyborcza