Napisałem komentarz
"Wildstein zainspirowany Trzecią Rzeszą" Dziś autorzy "Rzeczpospolitej"
postanowili odpowiedzieć, tekst znalazł się na pierwszej stronie ich portalu. Taka atencja szczerze mnie zdziwiła.
Nie zdziwiło mnie to, że red. Wildstein sam nie zabrał głosu w sprawie i na pomoc wezwał red. Semkę. Nie zdziwiło mnie też, że red Semka zaczął swój wywód odkrywczym zarzutem, że "najpierw piszę potem myślę". Mam wrażenie, że red. Semka tylko pisze.
Nie zdziwiło mnie również to, że red Semka nie raczył odpowiedzieć, dlaczego jego redakcyjny kolega w ogóle sięgnął po przykłady rodem z III Rzeszy, by zilustrować spór o tolerancję seksualną we współczesnej Polsce. Zamiast tego nazwał mnie antysemitą.
Dziwi mnie jednak to, że red. Semka ubierając się w szaty eksperta od Niemiec pozwala sobie pouczać czytelników, że "fakt bycia ofiarą III Rzeszy sam z siebie nie jest przepustką do statusu politycznego wzorca".
"W III Rzeszy masowo prześladowano komunistów, a jednak
Niemcy szanując indywidualne cierpienia członków KPD pamiętają, że gdyby w 1933 roku do władzy doszli nie naziści, a bojówkarze spod znaku sierpa i młota, stosowaliby wobec swoich przeciwników z demokratycznej opozycji równie bezwzględne metody jak gestapowcy. To dlatego w tylu miastach byłej NRD - choć nie we wszystkich - Ernst Thälmann, lider KPD jako patron ulic czy szkół został zastąpiony przez innych demokratycznych patronów" - pisze red. Semka.
Wystarczyłoby skorzystać z internetu, by odkryć, że plac Thälmanna jest nawet w zachodnioniemieckim Hamburgu, (z którego pochodził i gdzie próbował wzniecić robotnicze powstanie). A jeżeli gdzieś w byłym NRD faktycznie przemianowano ulicę Thälmanna, to nie ze względu na jego działalność w KPD i jego plany przejęcia władzy, tylko przez sposób, w jaki obchodziła się z nim enerdowska propaganda. Był dla niej jednym z głównych bohaterów.
Wystarczyłby zresztą rzut oka na mapę Berlina. Na ulicach stolicy Niemiec i w okolicy KPD trzyma się mocno. Thälmann ma swój park, Róża
Luksemburg ma swoją stację metra, Karol Liebknecht swoją ulicę. Niemcy jakoś nie za bardzo martwią się tym, co by się działo gdyby w latach 30. to komuniści przejęli władzę. Red. Semka robi to za nich.