Na swoim blogu napisał tekst:
"Pech Migalskiego"Poszło o mój komentarz:
"Migalski się nagłaśnia"Nie odpowiem Gursztynowi w równie wyrafinowanym stylu. Wcale nie mam ochoty odpowiadać, a robię to tylko dlatego, że Gursztyn tak się skupił na machaniu cepem, że nie nawiązał nawet luźnego kontaktu z faktami. Więc je przypominam.
1) Marek Migalski wysłał mi sms o swym konkursie "Hip hop o Katyniu": - Zrobiłem coś naprawdę fajnego, proszę o nagłośnienie sprawy. Gursztyn uznał, że cytując ten sms naruszyłem regułę "off the record". To nieprawda. Marek Migalski - osoba publiczna - poinformował dziennikarza o swej publicznej działalności i nie zastrzegł, że robi to na "offie".
"Off" jest "offem" na prośbę polityka - lub wynika wyraźnie z kontekstu. Pan Migalski jakiś czas temu w innej sprawie zastrzegł, żeby jego sms potraktować jako "off", co naturalnie uszanowałem.
2) Istotą rzeczy nie jest sms Migalskiego, lecz jego wyjątkowa nawet jak na polityka żądza zaistnienia. Najbardziej żenujący cytat z Migalskiego nie pochodzi z jego smsa, lecz z notki na blogu (ciekawe czy Gursztyn pozwala cytować blog): "Prawdziwymi zwycięzcami tego konkursu będą ci, którzy zginęli w smoleńskim lesie. Bo pamięć o nich nie zaginie". Wsłuchajmy się w europosła: pan Migalski uważa, że częstochowskie rymy - zwyciężył kawałek z refrenem "Ten lot to wielka strata, tak jak brat traci brata" - uczynią z tych co zginęli zwycięzców jego konkursu.
3) Nie odpowiada mi - fanowi rapu od połowy lat 90. - zbitka "Hip hop o Katyniu". Nic na to poradzę, taką mam wrażliwość.
4) "Gazeta, której nie jest wszystko jedno, nie jest ślepa. Wszystko widzi, ale ma cel - zniszczyć takich jak Migalski" - pisze Gursztyn. "Zniszczenie" Migalskiego, które tak podnieciło Gursztyna to mikroskopijny felieton, z którego większość to cytaty z Migalskiego; doszło więc raczej do samozniszczenia. Cóż, są ludzie, których cytowanie źle się dla nich kończy. To zresztą łączy Migalskiego z jego obrońcą z "Rz".