http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Speckomisja: można inwigilować dziennikarzy

Wojciech Czuchnowski
2010-10-13, ostatnia aktualizacja 2010-10-13 16:18

Inwigilacja dziennikarzy odbywała się zgodnie z prawem, na zlecenie prokuratury- orzekła komisja ds. służb specjalnych. Komisja nie badała czy służby dopuściły się złamania tajemnicy dziennikarskiej

Monika Olejnik/ Cezary Gmyz/Andrzej Stankiewicz/ Wojciech Czuchnowski
Fot. AG
Monika Olejnik/ Cezary Gmyz/Andrzej Stankiewicz/ Wojciech Czuchnowski
Komisja zebrała się po piątkowej publikacji "Gazety Wyborczej", w której ujawniliśmy, że w latach 2005-07 ABW, CBA i policja badała wykazy połączeń dziesięciorga dziennikarzy Radia RMF, Newsweeka, Rzeczpospolitej,. Radia ZET, Polityki i Gazety Wyborczej. Napisaliśmy też, że od 2005r. sięganie po billingi dziennikarskie jest normą w sprawach o przecieki do mediów informacji objętych tajemnicą państwowa i służbową. Robią to również obecne służby specjalne. Tym samym łamane są przepisy o ochronie tajemnicy dziennikarskiej (których elementem są wykazy połączeń telefonicznych) Mówią one, że ujawnianie źródeł informacji dziennikarskiej, może nastąpić tylko w przypadku poważnych przestępstw przeciwko państwu oraz życiu i zdrowiu ludzkiemu.

Speckomisja nie zajmowała się tym problemem. Wysłuchała tylko wyjaśnień szefa MSWiA Jerzego Millera, kierującego ABW Krzysztofa Bondaryka, szefa CBA Pawła Wojtunika oraz sekretarza kolegium ds. służb specjalnych Jacka Cichockiego. - Z informacji, które nam przedstawili wynika, że nie doszło do naruszenia przepisów obowiązującego prawa. Każda z omawianych sytuacji miała podstawę prawną. Na każdy przypadek było zlecenie prokuratury a służby to zlecenie wykonywały- mówi "Gazecie", przewodniczący komisji Janusz Krasoń(SLD).

Dodaje, że komisja nie miała możliwości sprawdzenia, czy wnioski prokuratury były prawidłowo uzasadnione i czy nie było innej możliwości zdobycia materiału dowodowego niż ściąganie wykazów połączeń.

Czy rzeczywiście wszystkie przypadki ścigania dziennikarskich źródeł miały podstawę w zleceniach z prokuratury? Tak szefowie służb tłumaczyli posłom komisji. Jednak z materiałów ujawnionych przez "Gazetę" wynika co innego. W piśmie z ABW do prokuratury w Zielonej Górze (która badała sprawę inwigilacji dziennikarzy) Agencja wyjaśnia, że połączenia Macieja Dudy z "Newsweeka" badała w ramach "procedury operacyjnej", bez prokuratorskich poleceń, poprzez sztywne łącze z operatorem sieci komórkowej. O zbadanie połączeń Dudy w maju 2007r. wnioskował zastępca Dyrektora Inspektoratu Nadzoru, Kontroli i Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW do Dyrektora Departamentu Zabezpieczenia Technicznego. Wszystko załatwili więc między sobą. - Dostrzegam problem pewnych luk w prawie, bo określony katalog technik operacyjnych nie wymaga żadnej zgody. Będziemy chcieli spotkać się z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i zapytać dlaczego tak często sięga się po dziennikarskie billingi i czy to jest zasadne- odpowiada na to Krasoń.

Dlaczego jednak te uwagi nie znalazły się w komunikacie z posiedzenia komisji, który mówi tylko, że w działaniach służb nie było nieprawidłowości? Krasoń: po prostu tego nie przegłosowaliśmy.

Czytaj też: Ewa Siedlecka:"Władza staje na straży swojego interesu"



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':