http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ma być trudniej o amsterdamską trawkę

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-10-12, ostatnia aktualizacja 2010-10-12 18:29

Rząd liberała Marka Ruttego, który obejmuje w czwartek władzę w Holandii, chce mocno przymknąć drzwi sklepów z marihuaną. - Dawny holenderski pragmatyzm ustępuje "ofensywie moralnej" - komentuje André Krouwel z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie.

Australijski turysta w amsterdamskim Coffe shopie
Fot. MICHEL PORRO AP
Australijski turysta w amsterdamskim Coffe shopie
Mark Rutte
Fot. Peter Dejong AP
Mark Rutte
Walka o "prawo i porządek w Holandii" to jedno z głównych haseł ksenofobicznej partii PVV Geerta Wildersa, która weszła do koalicji parlamentarnej ze zwycięskimi liberałami Marka Ruttego oraz partią chadecką CDA. Wprawdzie Wilders nie dostał żadnych stanowisk w rządzie, ale w zamian za wsparcie Ruttego w głosowaniach parlamentarnych wytargował w umowie koalicyjnej m.in. walkę z coffee shopami oraz zaostrzoną kontrolę nad imigracją.

Słynne amsterdamskie coffee shopy mają być stopniowo zamieniane w zamknięte kluby, z których mieliby korzystać wyłącznie zapisani do nich miejscowi Holendrzy. Ponadto sklepiki położone w promieniu 350 metrów od szkół powinny być zamknięte. Choć te zmiany są wymierzone głównie w turystów, bo teoretycznie każdy Holender mógłby zarejestrować się w jakimś coffee shopie, to dla Wildersa stanowią one formę walki o uzdrowienie Holandii zamieniającej się w marihuanowe centrum Europy.

Zwolennicy coffee shopów pocieszają się, że - jak prognozuje wielu politologów - koalicja Ruttego z Wildersem nie przetrwa roku, czyli rząd nie zdąży nawet rozpocząć antymarihuanowych reform. Ponadto podkreślają, że alarmistyczne hasła są bardzo na wyrost, bo liczba cofee shopów spadła o połowę od 1995 r., a przeciętny Holender zużywa mniej marihuany niż statystyczny mieszkaniec Unii Europejskiej i bardzo rzadko rozgląda się za dopalaczami.

Pomimo to antymarihuanowa kampania podoba się sporej liczbie wyborców, i to nie tylko zwolennikom Wildersa. Burmistrz miasteczka Roosendaal w holenderskiej Brabancji poodbierał licencje wszystkim coffee shopom na swoim terenie już w 2009 r., bo zwłaszcza w weekendy - ku utrapieniu mieszkańców - ściągały tam i balowały tłumy Belgów i Francuzów. Z kolei władze Maastricht już teraz chcą, by kupujący marihuanę okazywali holenderski dowód tożsamości.

Rząd Ruttego - by zadowolić antymuzułmańskiego Wildersa - ma też przepchnąć przez parlament zakaz noszenia burek w miejscach publicznych, zakaz noszeni chust zasłaniających włosy przez policjantki oraz pracowniczki wymiaru sprawiedliwości i deportować imigrantów, którzy po kredytowanych przez państwo kursach obleją egzamin z niderlandzkiego. Co w zamian? Liberałowie tłumaczyli, że muszą pójść na układ z ksenofobem (trwa jego proces w sprawie nazwania Koranu muzułmańskim "Mein Kampf"), bo potrzebują większości parlamentarnej dla zdecydowanych reform gospodarczych.

- Koalicja przedstawiła najbardziej konserwatywny gospodarczo program, jaki widziałem w ostatnich dekadach - twierdzi jednak ekonomista Sweder van Wijnbergen z uniwersytetu amsterdamskiego.

Wprawdzie nowy rząd zamierza podwyższyć wiek emerytalny o jeden rok (do 66. roku życia) od 2020 r. i zmniejszyć wydatki budżetu o 18 mld euro (do 2015 r.), ale wbrew przedwyborczym obietnicom Ruttego wycofał się z zapowiedzi liberalizacji rynku pracy oraz poważnego odchudzenia systemu opieki socjalnej. We wrażliwej na równowagę płci Holandii ostrą krytykę wywołuje też powołanie zaledwie dwóch kobiet do 20-osobowej rady ministrów. - Chyba nie chcą mi powiedzieć, że nie potrafili znaleźć kompetentnych Holenderek! - oburzała się wczoraj holenderska komisarz UE Neelie Kroes.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':