http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto się dzieli, ma więcej

Marek Wąs
2010-10-17, ostatnia aktualizacja 2010-10-13 14:09

Janina Ochojska odprawia pierwszy z pięciu konwojów do Albanii. W trasę wyrusza 6 ciężarówek. Warszawa, 14 kwietnia 1999 r.
Akcja Humanitarna (www.pah.org.pl) działa od 1992 r., wtedy pierwsze konwoje z pomocą wyruszyły do oblężonego Sarajewa. Od tamtego czasu niosła pomoc m.in. mieszkańcom Sudanu, Afganistanu, Palestyny, Czeczenii, Sri Lanki, Birmy, Iranu, Iraku, Kamerunu, Kazachstanu (44 kraje). W Polsce PAH jest pomysłodawcą akcji dożywiania dzieci w szkołach
Janina Ochojska odprawia pierwszy z pięciu konwojów do Albanii. W trasę wyrusza 6 ciężarówek. Warszawa, 14 kwietnia 1999 r. Akcja Humanitarna (www.pah.org.pl) działa od 1992 r., wtedy pierwsze konwoje z pomocą wyruszyły do oblężonego Sarajewa. Od tamtego czasu niosła pomoc m.in. mieszkańcom Sudanu, Afganistanu, Palestyny, Czeczenii, Sri Lanki, Birmy, Iranu, Iraku, Kamerunu, Kazachstanu (44 kraje). W Polsce PAH jest pomysłodawcą akcji dożywiania dzieci w szkołach "Pajacyk"
Fot. Piotr Janowski

"Szukamy wolontariuszy, ale też płatnych pracowników na misje zagraniczne. Może chcielibyście się przyłączyć?". Rozmowa z Janiną Ochojską, szefową Polskiej Akcji Humanitarnej,

Janina Ochojska jest trzecim laureatem Nagrody Lecha Wałęsy. W poprzednich latach otrzymali ją król Arabii Saudyjskiej oraz irańskie kobiety walczące o prawa człowieka w swoim kraju Polska
Fot. Maciej Zienkiewicz
Janina Ochojska jest trzecim laureatem Nagrody Lecha Wałęsy. W poprzednich...
Przychodzi do pani młody człowiek. Mówi: chcę jechać na misję do Sudanu.

- Przeżyć przygodę.

No chyba nie tylko? Mówi: chcę pomóc biednym i głodnym.

- Ale na zagranicznych misjach ja nie mam ani jednego wolontariusza.

Bo to tylko praca?

- Nie, nie. Jeśli pan pyta, czy oni mają potrzebę niesienia pomocy, to tak. To są wspaniali, młodzi ludzie, najlepsi z najlepszych. Tylko że ich motywacja jest już bardzo inna od mojej.

Czyli to jest potrzeba?

- Tak, ale może bardziej zobowiązanie, przynajmniej w moim przypadku. Chyba każdy dochodzi do tego własną drogą.

A u pani to przez chorobę?

- Na pewno, ale nie tylko.

Liczy się cała biografia, doświadczenie, powiedziałabym, pokoleniowe. Jestem z rocznika 1955 i wiele osób z mojego pokolenia angażowało się w podobne rzeczy. Wielu z nas mocowało się z komuną, ja ostatecznie zajęłam się pomocą humanitarną w krajach dotkniętych katastrofami, konfliktami lub klęską głodu.

Przecież pani miała być astronomem.

- I byłam. Miałam 13 lat, leżałam po pierwszej operacji kręgosłupa w klinice w Bytomiu. Lekarz pożyczył mi książkę "Obrazy nieba" Jana Gadomskiego. Przeczytałam ją i podjęłam decyzję, że będę astronomem. A książkę przepisałam.

Jak?

- Długopisem, do zeszytów. To były czasy bez kserokopiarek, a książek się nie kupowało, tylko je zdobywało.

Pani choroba to heinemedina?

- Tak. Wirusowe zapalenie rdzenia kręgowego. Zachorowałam, gdy miałam sześć miesięcy.

To boli?

- Nie. Bardzo bolesne są tylko operacje. Zwłaszcza te, które przechodziłam w dzieciństwie, bo wtedy nam nie podawali leków przeciwbólowych.

Źródło: Duży Format
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':