http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chrześcijanie, zostańcie na Bliskim Wschodzie!

Tomasz Bielecki
2010-10-11, ostatnia aktualizacja 2010-10-11 18:46

Benedykt XVI zwołał synod biskupów z Bliskiego Wschodu, by namawiać chrześcijan do nieporzucania tego regionu. - Ideologie terrorystyczne stosują przemoc w imię Boga, ale to nie Bóg, lecz fałszywe bożki, które upadną - mówił wczoraj papież.

ZOBACZ TAKŻE
Na Bliskim Wschodzie mieszka ok. 20 mln chrześcijan (w tym 5,7 mln katolików), którzy stanowią niecałe 6 proc. ludności regionu. Wedle pesymistycznych prognoz może ich tam być dwa razy mniej już za kilkanaście lat.

- Stoimy teraz przed dwiema drogami: albo emigracja, albo zgoda na status obywatela drugiej kategorii żyjącego w strachu przed prześladowaniami. Grożą nam, biją, gwałcą, wywłaszczają, a nawet zabijają - skarżył się niedawno abp Louis Sako z irackiego Kirkuku, uczestnik synodu, który rozpoczął się przedwczoraj w Watykanie.

Zachęta, by chrześcijanie nie opuszczali Bliskiego Wschodu, była jednym z głównych celów podróży Benedykta XVI do Jordanii, Izraela i Autonomii Palestyńskiej w maju 2009 r. A obecny synod - jak mówi jego współorganizator jezuita Samir Chalil Samir - jest kolejną próbą przyciągnięcia zainteresowania Zachodu sprawami łamania praw mniejszości religijnej, która jest często dyskryminowana właśnie z racji swych kulturowych powiązań z tymże Zachodem. - Nie przetrwamy bez wsparcia międzynarodowego. Nie zostawiajcie nas! - apeluje abp Sako.

Chrześcijanie uciekają z Bliskiego Wschodu nie tylko wskutek prześladowań, ale też w poszukiwaniu lepszego życia. Chrześcijańscy Arabowie mają w Europie i Ameryce lepszy start od arabskich czy też tureckich muzułmanów z racji zwykle lepszego wykształcenia, wspólnej religii i pomocy ze strony świetnie zadomowionej diaspory.

Emigracja i dużo niższy przyrost naturalny niż u muzułmanów sprawiły, że o ile chrześcijanie stanowili 55 proc. mieszkańców Libanu przed II wojną światową, teraz jest ich tam ok. 30 proc. W Syrii odsetek spadł z 33 do 10 proc., w Turcji z 15 do jednego procentu, w Betlejem z 85 do 12 procent. W Iraku liczba chrześcijan spadła z półtora miliona do ok. 600 tys. w ciągu ostatnich 20 lat.

- Błędem jest skupianie się wyłącznie na obronie praw chrześcijan. Musimy angażować się na rzecz obrony wszystkich mieszkańców Bliskiego Wschodu. Przecież to muzułmanie są najliczniejszymi ofiarami islamizmu, który politycznie wykorzystuje Koran - przekonywał wczoraj koptyjski patriarcha Antonios Nageib z Egiptu, który jest sekretarzem synodu.

Inni biskupi mówili o potrzebie rozdzielenia religii od polityki na Bliskim Wschodzie (czyli idei zwalczanej przez oficjalny Kościół w Europie aż do II wojny światowej), bo taka - to pojęcie używane też przez Benedykta XVI - "pozytywna świeckość" państwa gwarantuje najlepiej zachowanie wolności wyznania.

Wprawdzie emigracji chrześcijan towarzyszy napływ katolickich robotników do krajów Zatoki Perskiej, ale przykładowo Arabia Saudyjska, gdzie jest co najmniej 1,5 mln zarobkowych imigrantów chrześcijan, nie zezwala na żadną formę oficjalnego duszpasterstwa.

Natomiast prawdziwym wyjątkiem jest Izrael, gdzie mieszka ok. 150 tys. chrześcijan różnych wyznań (poza terenami okupowanymi), czyli o 120 tys. więcej niż w 1949 r. Rozrastająca się wspólnota hebrajskojęzycznych katolików składa się m.in. ochrzczonych Żydów, katolików z b. ZSRR, którzy wyemigrowali do Izraela np. z swymi żydowskimi małżonkami, oraz kilku tysięcy maronitów, którzy wyemigrowali z płd. Libanu, a ich dzieci mówią już na co dzień po hebrajsku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':