Ruch Poparcia Janusza Palikota dotychczas działał w internecie. Sam Palikot nie miał pewności, że "jego ludzie" ruszą się sprzed komputerów. - Naprawdę jesteście w realu - cieszył się witając tłum w warszawskiej sali kongresowej.
Byli ludzie z całej Polski. Ściągnęła ich ciekawość Palikota, politycznego skandalisty i happenera, ale też nadzieja na coś nowego.
- Palikot sam nie do końca wie, co z tego wyjdzie. Ale PO nie potrafi dziś przeprowadzić wielu postulatów.
SLD, które jest obarczone komuną, nie będzie nowoczesną lewicą. On ma szanse - mówił nam 30-letni Jacek z Warszawy.
Pani Małgorzata, 57-letnia emerytka spod Warszawy: - Jestem katoliczką, ale miałam już dość tego, co działo się pod krzyżem. Wpuśćmy do polityki młodych, w Sejmie same grzyby siedzą.
PO jak dupowata ciotka Palikot budował w sobotę napięcie od rana. "Przekonamy się kto ma większą siłę przekazu: czy wyczerpany i wypluty z pomysłów premier, który zaleca Polakom, aby przez kolejne lata gryźli trawę i zaciskali zęby, a przy tym radośnie obiecuje, że już za kolejnym zakrętem czeka nas piękny widok, czy tysiące młodych ludzi, którzy zgadzają się z Kazimierzem Kutzem, że Platforma straciła powab uroczej panny i stała się dupowatą, starą, zgryźliwą i zgnuśniałą ciotką" - napisał na blogu.
Przed godz. 17 w pierwszym rzędzie "kongresowej" usiadła Kora z Kamilem Sipowiczem, Andrzej Celiński, mama i żona Palikota. A na scenie wśród publiczności paneliści: profesorki
Magdalena Środa i Agata Bielik-Robson, szefowa Partii Kobiet Manuela Gretkowska, posłowie PO Kazimierz Kutz i SLD Ryszard Kalisz oraz Dominik Taras, organizator Facebookowej kontrmanifestacji pod krzyżem.
Chwilę po 17 pierwsze oklaski i skandowanie "Janusz, Janusz!". Wkroczył na salę przy dźwiękach "Tako rzecze Zaratustra" Richarda Straussa. Jak gwiazda, w otoczeniu ochroniarzy z modnie ufryzowaną czupryną ściskając ręce ludziom.
15 punktów Palikot wystąpienie zaczął dość populistycznie: - Partie przypominają fundusze emerytalne liderów. To ci sami politycy, te same polityczne dinozaury:
Waldemar Pawlak, Jarosław Kaczyński i nawet Donald Tusk, to są ludzie od 20 lat obecni w polityce.
I wezwał, żeby wszystkie funkcje w partiach trwały nie dłużej niż dwie kadencje. Powtórzył postulaty PO, by zlikwidować Senat, ograniczyć liczbę posłów do 300 i wprowadzić okręgi jednomandatowe.
Owacjami publiczność przywitała hasło o rozdziale państwa i Kościoła. - Koniec z subwencjonowaniem Kościoła - mówił. I wrzucił kamyczek do ogródka szefa SLD Grzegorza Napieralskiego, nazywając go "Plastusiem". - Dziś prawdziwym postulatem byłaby nie likwidacja komisji majątkowej, czego domaga się SLD, ale likwidacja kościelnego funduszu emerytalnego - mówił. Powtórzył też inne postulaty Sojuszu: wyprowadzenie religii ze szkół, refundację in vitro i antykoncepcji, nowelizację ustawy aborcyjnej, wychowanie seksualne w szkołach i legalizację związków partnerskich.
Palikot obiecał też ograniczyć biurokrację - wprowadzenie oświadczeń zamiast wymaganych w urzędach zaświadczeń, zasadę milczącej zgody (jeśli urząd w ciągu 90 dni nie wyda decyzji administracyjnej) i jawność wszystkich dokumentów urzędowych. Obiecał też wprowadzenie parytetów, bezpłatnego internetu i głosowanie przez internet.
I na koniec - też dość populistycznie - postulat, by 1 proc.
PKB przekazywać na kulturę, zamiast na armię (na armię wydajemy rocznie 1,95 proc. PKB).
- Żadna armia nas nie obroniła. Co nas obroniło? Obroniła nas kultura - stwierdził Palikot.
Niepoczytalny na prezydenta Potem głos zabrali paneliści. Poseł Kalisz mówił, że polityka sprowadza się do walki między partiami. - Przez ostatnie lata mamy spór agrarny, kto kogo do ziemi. A nie poważną dyskusję. Nie bójmy się mówić.
Prof. Środa: - Źle się dzieje, jak ciało polityczne stoi na jednej nodze. Dziś mamy dwie konserwatywne partie i rachityczną nogę lewicową, a Grzegorz Napieralski jeździ na grzyby.
Gretkowska: - Co to za kraj, w którym można kandydować na jeden z najwyższych urzędów, będąc w stanie niepoczytalności?
Kutz podkreślał, że Palikot "wpuszcza do zatęchłego pokoju polskiej polityki, trochę powietrza": - Polskiemu życiu publicznemu ten tlen jest bardzo potrzebny.