http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Inauguracje trzy

Jacek Hawryluk, Polskie Radio
2010-10-04, ostatnia aktualizacja 2010-10-05 17:06

Zanim w niedzielę rozpoczęły się zmagania młodych pianistów, XVI Konkurs Chopinowski "otwierał się" przez trzy dni. I jak to zwykle bywa, apetyt rósł w miarę jedzenia...

Zaczęło się symfonicznie i dość patetycznie od Mszy C-dur Józefa Elsnera (nauczyciela Chopina) i mało fantastycznej w tym wykonaniu Symfonii Fantastycznej Berlioza (czwartek). Koncert zespołów Filharmonii Narodowej poprowadzony przez Antoniego Wita inaugurował dodatkowo nowy sezon 2010/2011.

W piątek temperatura się podniosła. Dokonała tego Mitsuko Uchida, japońska pianistka, która na Konkursie w 1970 r. zdobyła drugą nagrodę, plasując się tuż za Garrickiem Ohlssonem. Aż trudno w to uwierzyć, ale Japonka przyjechała do Polski po raz pierwszy od 40 lat! Lepiej późno niż wcale. Jej występ był jednak nierówny i zaskakująco zmienny emocjonalnie. Najbardziej podobała mi się w pierwszych dwóch częściach Sonaty Księżycowej Beethovena (w trzeciej była już bałaganiarska) i w Tańcach Związku Dawida Schumanna. Ten cykl skontrastowanych ze sobą miniatur dał Uchidzie możliwość żonglowania nastrojami i emocjami, dał swobodę gry, pozwalając na zabawę. Sonatę h-moll Chopina Japonka zagrała po swojemu - ładnie. Ale Chopin w repertuarze Uchidy nigdy nie był kompozytorem dominującym - artystka nagrała w latach 80. tylko jedną płytę z jego sonatami (Sonata b-moll została wznowiona w kolekcji "Gazety").

I wreszcie inauguracja trzecia (sobota). Miało być wyjątkowo i było. Martha Argerich i Nelson Freire po występach na Festiwalu "Chopin i jego Europa" powrócili, tym razem by zagrać w duecie: na cztery ręce i na dwa fortepiany. Było czego słuchać, było też na co popatrzeć - jak oboje znakomicie się bawią, gadają ze sobą muzyką, jakby spotkali się na prywatnym graniu, a nie na inauguracji Konkursu. Lekka i filuterna Sonata D-dur KV 381 Mozarta, piękne, niemal śpiewane Rondo A-dur Schuberta i wirtuozowskie Wariacje b-moll na temat Haydna Brahmsa. A w drugiej części, wraz z perkusistami, Sonata na dwa fortepiany i perkusję Bartóka - ułożona w jedną zgrabnie mknącą całość, dynamiczną i ognistą. Martha zawsze "z przodu", Nelson dogadujący "z tyłu". I tylko szkoda, że nie zagrali nic nowego na bis. Liczyłem choćby na La valse Ravela... Po takim trzęsieniu ziemi czas zacząć konkursową codzienność.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':