http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kongres Palikota. Kora, Środa, Kalisz, Kutz. Dobre przedstawienie

Agata Kondzińska
2010-10-02, ostatnia aktualizacja 2010-10-03 16:05

Kora Jackowska, Kamil Sipowicz, Andrzej Celiński to pierwsi goście, którzy pojawili się w Kongresowej o godz. 17. Janusz Palikot rozpoczął kongres "Nowoczesna Polska"


SONDAŻ
Czy Janusz Palikot Cię przekonał?

Tak
Nie

Zobacz także: relację na żywo

Wielki telebim przed Kongresową. Przy każdym wejściu kolejka. - Państwo nie macie zaproszeń? To nie wejdziecie. Ela, to ty wejdź i wynieś kilka zaproszeń, żeby oni też weszli - to rozmowy z kolejki do wejścia.

Już w środku stoliki z deklaracjami przystąpienia do stowarzyszenia. Długopisy, by można było je od razu wypełnić. Ludzie przystają, wypełniają, biorą ulotkę z 15 postulatami Palikota i dopiero idą dalej. Niektórzy zatrzymają się jeszcze przy tekturowej, powiększonej fotografii Janusza Palikota, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Dla każdego biało czerwony znaczek "Stop obłudzie". W Sali też prezenty. Na fotelach tygodnik "Wprost". Ten z okładką, na której jest między innymi zdjęcie Janusza Palikota, a pod nim napis: "Rewolucja październikowa. Napieralski czy Palikot? Kto poniesie sztandar polskiej lewicy."

Sala jest pełna. Na scenę wskakuje Szymon Majewski, sala wiwatuje. Zaczyna przemawiać. Ludzie się śmieją. Jest jak na dobrym przedstawieniu. Wszystkie miejsca są zajęte. Nad sceną ekran ze stroną internetowa Ruchu Poparcia Palikota. Panie Januszu pamięta pan ciekawą rozmowę na Okęciu, kiedy przyjechał pan po swojego teścia? - na ekranie jeden po drugim ukazują się posty ze strony ruchu. Każda litera jest wystukiwana osobno, jakby ktoś pisał na maszynie. Na scenie krzesła, dziesięć minut później siądą na nich młodzi ludzie, i kanapy, tam siądą kolejni goście Palikota: Magdalena Środa, Ryszard Kalisz, Kazimierz Kutz, Manuela Gretkowska. Gdy się pojawią z ekranu zniknie strona ruchu Palikota, a pojawi się pierwszy spot reklamujący kongres.

Monika Palikot: ja mu kibicuję

W pierwszym rzędzie Monika Palikot, żona posła PO wita niektórych gości. - Ja mu bardzo kibicuję - mówi w rozmowie z wyborcza.pl. Przyznaje, że pomagała mężowi przy organizacji kongresu. A jest zdziwiona, że tak dużo osób przyjechało? - Nie. Wiedziałam, że tak będzie. Bo to już jest czas, by coś nowego się stało. Że potrzebujemy świeżości. Byłam bardzo zadziwiona, że jest taka siła w ludziach - mówi. A będzie z tego partia polityczna? - Wydaje mi się, że musi być partia polityczna, by była skuteczna - odpowiada.

Kwadrans po 17 ludzie zaczynają skandować: Janusz, Janusz, Janusz. I pojawił się Janusz Palikot u samej góry Sali Kongresowej. Przeszedł głównym korytarzem między krzesłami, ściskał ręce, pozdrawiał. Ludzie stali, klaskali. - Bardzo się dziwię, że klikanie jest jednak rzeczywiste. Co się stało, że ludzie przyjechali do Warszawy, by rozmawiać o nowoczesnej Polsce. Co się stało, że polityka i partie jakie są w Polsce nie wystarczają. Że obiecują, że będzie lepiej, a jest jak było? - zaczął Palikot.

Postulaty Palikota

I obiecywał: ograniczenie lub zniesienie subwencji na partie polityczne, jednomandatowe okręgi, likwidacja Senatu i ograniczenie liczby posłów z 460 do 300 oraz zniesienie immunitetu poselskiego. Gwarantował rozdział państwa i Kościoła: koniec z pieniędzmi dla Kościoła.

Domagał się także:

- zmiany ustaw o aborcji, in vitro, wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół i bezpłatnej antykoncepcji

- wycofania religii ze szkół

- likwidacji kościelnego funduszu emerytalnego

- bezpłatnego i powszechnego dostępu do internetu, w którym będzie można zagłosować, ale i otrzymać przezeń decyzję administracyjną



"Platforma straciła powab uroczej panny"

Kilka godzin przed kongresem Janusz Palikom budował napięcie. Na swoim blogu napisał: - Dzisiaj o godzinie 17.00 wszystko będzie jasne. Padnie pokerowe "sprawdzam". I zaatakował Donalda Tuska: - "Dziś przekonamy się kto ma większą siłę przekazu: czy wyczerpany i wypluty z pomysłów Premier, który zaleca Polakom, aby przez kolejne lata gryźli trawę i zaciskali zęby, a przy tym radośnie obiecuje, że już za kolejnym zakrętem czeka nas piękny widok, czy tysiące młodych ludzi, którzy zgadzają się z Kazimierzem Kutzem, że Platforma straciła powab uroczej panny i stała się dupowatą, starą, zgryźliwą i zgnuśniałą ciotką." Kilka zdań dalej zachęcał do udziału w kongresie: - Teraz raczej chodzi o poparcie dla projekcji marzeń przyszłości Polaków. Tych którzy tu i teraz chcą dobrze i uczciwie żyć, którzy nie oczekują wielkich rzeczy i wspaniałych projektów, a po prostu NORMALNOSCI. Tych, którzy wiedzą, że życie to nie jest gra komputerowa i że każdy z nas ma tylko jedno życie, które chce przeżyć w spokoju, ale z radością i godnością.()To będzie piękny dzień.

"6 grudnia odchodzę z PO"

Z Platformy Obywatelskiej odchodzę. 6 grudnia o godz. 12 roku - ogłosił Palikot. A sala wiwatowała. To były jedne z najdłuższych braw tego wieczoru. A Palikot dalej mówił: tym samym dniu, w którym złoże rezygnację, rezygnację już napisaną, złożę też mandat poselski. Nie można trwać w iluzji, dla samej pensji, w parlamencie. Dlaczego 6 grudnia odejdzie z PO? - Bo mandat po mnie obejmie Wojciechowski, który jest konkurencją dla PO na urząd prezydenta Lublin a nie mogę tego zrobić swoim kolegom. A tego dnia jest II tura wyborów i dlatego wtedy to zrobię - wyjaśnił.

Co to za parytet, że mówią mężczyźni?

Ludzi jest naprawdę dużo. Są starsi, młodzi. W garniturach, swetrach, ortalionach. Bardzo różni i jest ich naprawdę wielu. Mogli zadawać pytania. Wcześniej wpisywali je na stronę Ruchu Poparcia Palikota. Pytań przyszło 800. Wybrano 20 - w losowaniu. Pytał Paweł z Krakowa, Maciej z Warszawy, Krzysztof z Jarocina, Monika ze Strzegomia. O wyprowadzenie religii ze szkół do sal katechetycznych, o parytety, o socjal dla najuboższych rodzin, o komisję majątkową (czy nie powinna się nią zająć komisja śledcza). Jedni zadawali je z miejsca, inni wskakiwali na scenę. Nagle, jakaś kobieta z sali krzyknęła: - Jedna sprawa: maszyna działająca parytetowo wylosowała losowo samych mężczyzn, żadnych kobiet - miała pretensje. - Nie może tak być, że mężczyźni pytają, mężczyźni odpowiadają. - Nie miałem wpływu na to, co wyciągnie bębenek. Miałem wpływ na to jacy będą paneliści, są trzy kobiety, są trzej faceci - tłumaczył się Palikot. Ale w tym czasie na scenę już weszła kobieta. I opowiedziała swoją historię. Że jest bez pracy. I czy Ryszard Kalisz mógłby jej pomóc. Na sali rozległy się gwizdy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 182 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    179 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':