"Nadużyto mojego zaufania, nie informując mnie o wszystkich okolicznościach związanych z przeszłością głównych inwestorów" - napisał w oświadczeniu przesłanym do "Gazety" Janusz Steinhoff.
Wczoraj w "Gazecie" opisaliśmy, że za przejęciem spółki Karen SA stoi nie tylko Halina Paszyńska, tajemniczy inwestor amerykański, ale także jej mąż Stanisław Paszyński, prawomocnie skazany za korupcję bohater afer gospodarczych w PRL i III RP.
Rodzina Paszyńskich i jej spółki - m.in. Texass Ranch Company - w wyniku skomplikowanej umowy inwestycyjnej (zatwierdzonej 28 września przez walne zgromadzenie akcjonariuszy Karen SA) dostanie 93 proc. akcji spółki, wnosząc do niej 50 mln zł oraz ziemię, która według przedstawionych wycen warta jest blisko 450 mln zł. Same grunty w Cecenowie pod Słupskiem mają być warte 219 mln zł, bo są tam złoża torfu. Ze strony internetowej Texass Ranch Company wynika, że również "zasoby gazu łupkowego w weryfikacji".
Karen SA ma zmienić nazwę na C&C Energy i profil: zamiast handlować komputerami, zająć się wydobywaniem torfu i gazu.
Zdaniem handlarzy nieruchomościami wyceny ziemi są niewiarygodne. Biegli rewidenci zauważyli, że Paszyńscy nie mają nawet koncesji na wydobycie torfu. Wczoraj ujawniliśmy również, że rzeczoznawca Irena Ł. wyceniająca na zlecenie Paszyńskiego inne grunty została w 2009 r. skazana przez szczeciński sąd na dwa lata więzienia w zawieszeniu za to, że "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poświadczyła nieprawdę co do wartości rynkowej działek, zawyżając ją w stosunku do ich rzeczywistej ceny".
Najnowszy interes Paszyńskiego uwiarygodniali eksministrowie, którzy przed miesiącem weszli do rady nadzorczej: Jacek Piechota z rządu
SLD, a także Jacek Janiszewski i Janusz Steinhoff z rządu AWS oraz rzecznik tego gabinetu Tomasz Tywonek. Po informacji, że w radzie nadzorczej są byli ministrowie, na początku września kurs Karen SA poszedł w górę o 30 proc.
W piątkowym oświadczeniu Steinhoff napisał: "Z dniem 1 października 2010 r. złożyłem rezygnację z członkostwa w radzie nadzorczej Karen SA. Przyjęcie propozycji objęcia funkcji członka rady nadzorczej wynikało z akceptacji przedstawionej mi strategii działania spółki oraz wysokiej wiarygodności osób, które miały wejść w skład jej organów, w tym m.in. prezesa zarządu Karen SA pana Dariusz Witkowskiego, wieloletniego dyrektora departamentu spółek publicznych Komisji Papierów Wartościowych i byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. Również obecnie nie mam żadnych przesłanek, by sądzić, iż działalność spółki w jakikolwiek sposób będzie naruszała obowiązujące w Polsce prawo oraz interesy akcjonariuszy. Niemniej jednak w świetle dzisiejszej publikacji uznaję, że nadużyto mojego zaufania, nie informując mnie o wszystkich okolicznościach związanych z przeszłością głównych inwestorów".
Tymczasem "Gazeta" zdobyła nowe informacje poddające w wątpliwość wartość ziemi, w której ma być torf i gaz. Aktem notarialnym z 20 marca 2008 r. w Goleniowie zawarto warunkową umowę sprzedaży ziemi w Cecenowie (grunty wniesione obecnie do Karen SA plus 47 innych hektarów) za 12 mln zł. To blisko dwudziestokrotnie mniej niż obecna wycena. Do transakcji mimo wniesienia przez warszawską spółkę Borey Group zadatku 1,8 mln zł nie doszło. Przedstawiciele spółki Paszyńskiego wycofali się z transakcji, ale zadatku do dzisiaj nie oddali.
- Sprawa jest wciąż w sądzie - powiedział nam wczoraj adwokat reprezentujący Borey.
Podczas wczorajszej sesji na giełdzie w Warszawie kurs akcji Karen SA spadł o 3,6 proc., podczas gdy indeks WIG stracił tylko 0,02 proc.