Kabiny będą trzy. Ta pierwsza nosi nazwę "Feniks" - jako znak odrodzenia.
Kabiny-klatki zostały wykonane przez marynarkę wojenną. To ponad 3-metrowe cylindry z ażurowej stali o średnicy ponad pół metra, które mieszczą jedną osobę w pozycji stojącej. Składają się z dwóch części - jeśli ta górna w drodze powrotnej napotka w tunelu opór lub zawał, transportowany górnik będzie mógł ją sam oddzielić od tej dolnej, w której będzie przebywał, i wrócić bezpiecznie na dół. Kapsuły wyposażono w telefony, butlę z tlenem, apteczkę, zapas wody i żywności. Górnicy będą w nich podłączeni do aparatury medycznej kontrolującej puls i oddech.
Kiedy przewiercające się przez skały maszyny dotrą do podziemnych chodników i poszerzą szyby do wymaganej średnicy ok. 60 cm, kabiny zjadą w dół. Wcześniej zaś szyby zostaną umocnione od środka potężnymi stalowymi rurami, co ma zapobiec osypywaniu się i kruszeniu skał. Setki kilkumetrowych odcinków rur zwożą już do kopalni ciężarówki.
Jako pierwsi zjadą na dół ratownik i lekarz - przygotują każdego górnika do transportu, pomogą wejść do klatki i zapną uprząż. Kapsuły będą wyciągać spod ziemi wielkie dźwigi. Odwykli od światła słonecznego górnicy wyjadą na powierzchnię z zawiązanymi oczyma (podróż potrwa od czterdziestu minut do ponad godziny), gdzie czekać będą lekarze, psychologowie i rodziny. Trafią od razu do szpitala polowego, skąd po oględzinach odlecą do szpitala w pobliskim Copiapo.
Górnikom grożą na powierzchni infekcje (odwykli od bakterii), szok termiczny i świetlny, wstrząs psychologiczny, stres emocjonalny. Od dwóch miesięcy przybywają w stałej temperaturze ok. 30 stopni C, w bardzo wysokiej wilgotności, niedobór tlenu uzupełnia powietrze tłoczone z powierzchni. Już teraz dostają szczepionki przeciw różnym chorobom i są przygotowywani przez psychologów do powrotu do normalnego świata.
Mają też pełne ręce roboty. Pracują na trzy zmiany, m.in. uprzątając gruz sypiący się z jednego wydrążonego już szybu, a teraz jeszcze poszerzanego. Obsługują windę, która przez całą dobę dostarcza im żywność, napoje, lekarstwa, odzież. Na górę odsyłają brudne ubrania i odpadki. Trzech dyżuruje przy windzie zwanej "gołębiem pocztowym", która nie przerywa pracy ani na chwilę. Innym szybem dociera woda do picia i do kąpieli (100 litrów dziennie), świeże powietrze (114 m sześc. na godzinę) i prąd.
Górnicy są podzieleni na trzy grupy i nakłaniani do utrzymywania regularnego trybu życia i dyscypliny. Śniadania jedzą w grupach, ale ciepły
obiad zawsze razem, w wysokim schronie o wymiarach 4x4x4,5 m. Psychologowie czuwają nad tym, by nie dochodziło do sporów i konfliktów, bądź pomagają je rozładowywać. Alberto Iturra Benavides, główny opiekun, dba o utrzymanie górników w takiej formie psychicznej i fizycznej, "by nie mieli innego wyjścia, jak skupić się na przetrwaniu".
Śpią w trzech oddzielnych sypialniach w różnych częściach kopalni na składanych łóżkach dostarczonych z powierzchni w częściach. Mają światłowodowy telefon, przez który w piątki i soboty każdy przez 8 minut może porozmawiać z bliskimi. Dostają też od rodzin
wideo, oglądają telewizję (głównie sport i filmy, ale tylko rozrywkowe lub filmy akcji). Ratownicy nie zgodzili się na dostarczenie sprzętu do słuchania muzyki przez słuchawki. Ich zdaniem górnicy dla własnego dobra muszą cały czas nasłuchiwać, co dzieje się w kopalni, a z powodów psychologicznych nie powinni izolować się od grupy.
Ratownicy szacują, że trzy szyby zostaną ostatecznie wydrążone na początku listopada.