http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zapal z nami, Czechami

Ewa Furtak
2010-09-29, ostatnia aktualizacja 2010-09-29 10:06

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Czescy policjanci zlikwidowali punkt sprzedaży marihuany w Cieszynie. Działał w budce z hamburgerami. "Trawkę" kupowali głównie Polacy. Dostawali frytki gratis

Polacy alarmowali: Nasza młodzież będzie masowo wyjeżdżać do Czech po narkotyki! Austriacy zapowiedzieli wzmożone kontrole aut na czeskich numerach rejestracyjnych. A sami Czesi nie mogą się nadziwić, skąd to zamieszanie.

Późny wieczór, Praga. Popularny pub niedaleko Hradczan. Mimo że jest już po północy, trudno znaleźć wolny stolik. Przy jednym siedzi czworo młodych Czechów, studentów. Trzy dziewczyny i chłopak. Przyszli na piwo, rozmawiają, śmieją się. Chłopak wyciąga woreczek z marihuaną. Ma jej akurat tyle, żeby zrobić jednego skręta. Starannie zwija bibułę, potem nabija ją suszem. Zaciąga się, podaje skręta siedzącej obok dziewczynie. Skręt jest podawany z ręki do ręki

- "Marycha" to nie to samo co palenie papierosów. Można powiedzieć, że służy budowaniu więzi społecznych, i nie będzie to przesadą - wyjaśnia mi jeden z klientów pubu, obserwując z zazdrością młodych Czechów. To Polak. Ma dwadzieścia kilka lat, jest studentem, mieszka na południu kraju. Przyjechał na kilka dni do Pragi. Pyta Czechów palących skręta, czy nie odsprzedaliby mu trochę suszu. Kręcą głowami, że nie mają.

- Ale jak chcesz, to pal z nami.

Pytamy Czechów, jak w praktyce wyglądają zmiany po "legalizacji jointów". Są bardzo zdziwieni. - Coś się w ogóle zmieniło? Gdy dowiadują się, że w Polsce trwa dyskusja na ten temat, oczy robią im się okrągłe - ze zdumienia, a może od dymu.

9 tysięcy wyroków więzienia rocznie

"Mam na imię Bartek, mam 21 lat, jestem studentem z Krakowa. Do zeszłego roku nie miałem kłopotów z prawem, jednak 21 września 2009 zostałem zatrzymany przez policję, miałem przy sobie 1,18 grama marihuany. Oczywiście dołek, przeszukanie, potem przesłuchania. Policjanci oświadczyli, że jeżeli dobrowolnie poddam się karze, dostanę najmniejszy możliwy wyrok, a o sprawie nie zostanie poinformowana uczelnia. (...) Wyrok, 6 miesięcy w zawieszeniu na trzy lata z dozorem i 300 złotych nawiązki, uprawomocnił się z końcem stycznia bieżącego roku (...)" - opisuje na stronie www.skazanyzamarihuane.pl jeden z internautów. Takich historii jak Bartka jest wiele.

- Ściganie posiadania narkotyków jest źródłem naruszeń praw obywatelskich na niespotykaną skalę. Kosztuje budżet 80 milionów złotych i prowadzi do około 9 tysięcy wyroków więzienia rocznie! - wylicza dr Mateusz Klinowski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Większość spraw, bo aż 60 proc., dotyczy marihuany - dodaje.

Klinowski mówi, że większość wyroków to kary w zawieszeniu, do więzienia trafia kilkaset osób rocznie: - Ale wszystkie te osoby z racji samego faktu ukarania znajdują się w dużych opałach, a część z nich, zwłaszcza ta pracująca, doświadcza śmierci cywilnej - uzmysławia problem.

Nie było wielkiej dyskusji

W Czechach, od 1 stycznia, można posiadać do 1,5 grama heroiny, 1 grama kokainy, 2 gramy metaamfetaminy, do 15 gramów marihuany itd. Halucynogennych grzybków można mieć do 40. Stosowne rozporządzenie przygotował resort sprawiedliwości, limity ustalał znany czeski lekarz psychiatra Kamil Kalina. W grudniu zeszłego roku listę zaakceptował rząd.

Nie było wielkiej dyskusji na ten temat. Czeskie media niespecjalnie interesowały się sprawą. Wcześniej policja w przypadku osób zatrzymanych z niewielkimi ilościami narkotyków też odstępowała od kierowania wniosku do sądu.

- Absurdem jest stawianie młodego człowieka przed sądem za posiadanie kilku skrętów. To niepotrzebne piętnowanie, które może mieć wpływ na całe jego dalsze życie - uważa Marek Benda, poseł czeskiej prawicowej ODS.

Czesi przypominają: posiadanie większej ilości narkotyków nadal jest przestępstwem. Podobnie jak handel nimi. Wymiar sprawiedliwości, zamiast trwonić siły na bezsensowne ściganie osób zażywających narkotyki, powinien zająć się sednem sprawy: tropieniem i karaniem producentów i handlarzy. Tylko w zeszłym roku w Czechach policjanci zlikwidowali 65 plantacji konopi.

Problemem jest też produkcja metaamfetaminy. To czeska specjalność wynaleziona w latach 70. Środek psychoaktywny, przed którym ostrzegają specjaliści: szybko uzależnia, sieje spustoszenie w organizmie. Na początku lipca pod Karwiną na Zaolziu doszło do tragicznego wypadku samochodowego. Skoda octavia zderzyła się z renault 19. Śmierć na miejscu poniosły cztery osoby, trzech mężczyzn w wieku 27, 40 i 42 lat oraz 21-letnia kobieta. Piąta ofiara, 26-letni mężczyzna, zmarł w szpitalu w Ostrawie. Jedną z przyczyn branych pod uwagę jest właśnie metaamfetamina - w roztrzaskanym renault policja znalazła woreczek z podobną do niej substancją.

Czy ci Czesi upadli na głowę?

1 stycznia urzędnicy z polskiego Cieszyna zapowiedzieli, że po tym, co stało się u sąsiadów, uruchomią specjalny program edukacyjny dla uczniów - ma zniechęcić do eksperymentowania z narkotykami.

- Większość z tego, co napisano i powiedziano na ten temat w Polsce, to kompletne bzdury - mówi Maciej Ruczaj z Instytutu Polskiego w Pradze.

Ale spanikowali nie tylko Polacy. Kontrole na granicy z Czechami zapowiedziała Austria. Maria Fekter, tamtejsza minister spraw wewnętrznych, zapowiedziała, że policja w poszukiwaniu narkotyków będzie kontrolowała czeskie i austriackie samochody z młodymi ludźmi.

Poseł Benda opowiada, że wraz z początkiem roku zaczęły do niego przychodzić e-maile z Polski: "Co tam dzieje się u was z tymi narkotykami?".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':