Nagroda Lecha Wałęsy przyznawana jest od 2008 roku. Ustanowiono ją z okazji 25. rocznicy przyznania byłemu liderowi "Solidarności" Pokojowej Nagrody Nobla i ma honorować osoby, instytucje lub ruchy społeczne działające na rzecz porozumienia i solidarnej współpracy narodów, wolności i promocji wartości, które stanowiły podstawę ruchu "S". Pierwszym laureatem był król Arabii Saudyjskiej Abdullah bin Abdulaziz al Saud, m.in. za zasługi na rzecz dialogu międzyreligijnego. W ub.r. nagrodę odebrały w Gdańsku Ladan i Roya Boroumand oraz Shadi Sadr - trzy irańskie kobiety walczące o prawa człowieka.
- Kandydatury do tegorocznej nagrody zgłosiło wiele instytucji z Ameryki Południowej, Chin czy Europy - mówił wczoraj Piotr Gulczyński, prezes Instytutu Lecha Wałęsy. - Wybraliśmy Polską Akcję Humanitarną, bo kierowana przez Janinę Ochojską PAH, to idealny przykład polskiej inicjatywy, pokazującej jak solidarnie działać, aby pomagać innym, jak nieść przesłanie "Solidarności" na całym świecie.
Wręczenie nagrody dziś w gdańskim Dworze Artusa. Laureatka otrzyma z rąk Lecha Wałęsy pamiątkową plakietkę, dyplom oraz 100 tys. dolarów, które ponownie ufundował Bank PKO BP. Wieczorem, na cześć laureatki, wydana zostanie uroczysta
kolacja, na którą zaproszono ok. 200 osób, w tym prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Nagrodę przyznaje kapituła, w której oprócz Wałęsy zasiadają m.in. były prezydent Czech Vaclav Havel, szef francuskiego
MSZ Bernard Kouchner i
Władysław Bartoszewski.
PAH opiera swoją działalność na zbiórkach pieniężnych i rzeczowych. Działa od 1992 r., kiedy to Ochojska zorganizowała konwoje z darami dla Sarajewa. Dziś fundacja skupia się na pomocy długofalowej w różnych częściach świata, jest pomysłodawcą m.in. akcji dożywiania dzieci w szkołach "Pajacyk", z pomocą dotarła do Palestyny, Sudanu, Afganistanu, Gruzji czy Czeczenii.