http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Żuławski-Rosati. Proces z duchem?

wrób
2010-09-29, ostatnia aktualizacja 2010-09-28 20:17

Andrzej Żuławski
Andrzej Żuławski
Fot. Sergiusz Pęczek

Czy duch może się procesować? Takie pytanie stawia pełnomocnik wydawcy "Nocnika" Andrzeja Żuławskiego. Odpowiada "nie" i chce, by sąd odrzucił pozew aktorki Weroniki Rosati. Czy prawne argumenty obrócą tę sprawę w żart?

Weronika Rosati
Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Weronika Rosati
Pierwszy przed polskim sądem proces o powieść z kluczem (fabularyzowaną biografię reżysera) rozpoczęty. Ale za trzy dni może się okazać, że głośny spór nie zostanie zapisany w archiwach sądowych, tylko w podręcznikach literatury i pamięci czytelników.

Aktorka Weronika Rosati - znana z ról w "Pitbulu" i "M jak miłość" - zarzuca reżyserowi Andrzejowi Żuławskiemu naruszenie jej dobrego imienia za sposób, w jaki sportretował ją pod postacią "Esterki" w powieści "Nocnik". Pozew dotyczy też naruszenia prawa do prywatności i ujawnienia faktów intymnych (i zdaniem Rosati nieprawdziwych) z okresu, gdy była w związku z Żuławskim. Żąda przeprosin i 200 tys. zł zadośćuczynienia.

Pełnomocnik wydawcy "Nocnika" - Krytyki Politycznej - mec. Jerzy Naumann złożył w poniedziałek w sądzie wniosek o odrzucenie pozwu. Argumentuje, że w książce "postać Weroniki Rosati nie pojawia się ani razu". A jeśli tak, nie może żądać prawnej ochrony, bo przysługuje ona tylko osobie, której dobro zostało naruszone. - Gdyby duchy miały osobowość prawną, to "Esterka" mogłaby wystąpić z pozwem, ale nie mają - mówi mec. Naumann. - Postaci fikcyjne nie mogą występować z roszczeniami - pisze do sądu.

Chodzi o to, że w "Esterce" odnalazło Weronikę Rosati wielu czytelników i ona sama. Jej pełnomocnik mec. Maciej Lach mówił w lipcu "Gazecie": - Żuławski pisze o niej. Jest to powieść o charakterze autobiograficznym, wiadomo, że między tymi osobami były relacje. Ale obok informacji opartych na faktach autor włożył w tę postać szereg zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca.

Wczoraj żądał oddalenia wniosku o odrzucenie pozwu i rozpoczęcia procesu. Sąd dał sobie trzy dni.

Naumann: - Żeby udowodnić, że "Esterka" to Rosati, musielibyśmy przeprowadzić dowód z gry wyobraźni w głowie autora powieści. Bo "Esterka" to wytwór wyobraźni. Nie da się wykazać opiniami mediów, że pisarz opisał pannę Rosati, bo to będą opinie, a nie dowody o faktach.

Pełnomocnik Krytyki Politycznej cały spór sprowadza do paradoksu: Powódka (Rosati) „nadmiernie uległa opiniom wyrażanym w brukowej prasie i plotkarskim portalom”. „Uwierzyła i uległa samoidentyfikacji z postacią literacką »Esterki «” - czytamy w odpowiedzi na pozew. I dalej: „Nadmierne skłonności samoidentyfikacyjne nie stanowią przesłanek natury prawnej umożliwiających procesowanie się z postaciami literackimi, ich twórcami i wydawcami literatury”.

Brzmi atrakcyjnie, ale sprawa nie jest przesądzona. Sam Żuławski czyni w książce zastrzeżenie: "Jakiekolwiek podobieństwa opisanych w tym tekście postaci do osób żyjących mogłyby być tylko dziełem przypadku". Po co? Zaś latem tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie w precedensowym rozstrzygnięciu wydał zakaz rozpowszechniania powieści Żuławskiego do czasu zakończenia procesu. Z Weroniką Rosati, nie z duchem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':