http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

MEN: Szkołę nazwiemy "szkoła"

Zofia Bysiec, Radom
2010-09-28, ostatnia aktualizacja 2010-09-27 21:03

Z nazw szkół mają zniknąć "publiczna", "ogólnokształcące" czy "sportowa". Zmiany mogą kosztować nawet ponad 30 mln zł

Budynek Ministerstwa Edukacji Narodowej
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Budynek Ministerstwa Edukacji Narodowej
Projekt rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej zakłada, że nazwa publicznej placówki będzie jedynie taka: "Przedszkole", "Szkoła podstawowa" "Gimnazjum" czy "Liceum", numer, imię patrona oraz adres. Dodatkowe określenia, jak "publiczna", "integracyjna", "specjalna" "sportowa" czy "ogólnokształcące", znikną. Będą w statutach placówek.

Dlaczego MEN chce zmian nazw szkół? - Jest bałagan. Jedne placówki mają dodatkowe elementy w nazwie, inne nie. Chcemy to uporządkować, żeby tablice szkół wyglądały jednolicie - mówi Justyna Sadlak z biura prasowego MEN.

Pomysł nie podoba się Andrzejowi Nowakowi, dyrektorowi Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 z Oddziałami Sportowymi w Radomiu. Jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, dodatek "z oddziałami sportowymi" zniknie. - Nazwa to wizytówka. Określa, jaka to właściwie szkoła. Nasza ma w nazwie "z oddziałami sportowymi", i dzięki temu jest kojarzona jako sportowa. To jedyna taka szkoła w mieście - mówi Nowak.

Jego zdaniem pomysł MEN utrudni uczniom wybór szkoły. Informacja o jej sportowym profilu znajdzie się w statucie szkoły, ale czy gimnazjalista, wybierając liceum, czyta statut?

Zmiana nazwy to wymiana tablic, pieczątek, legitymacji. Średnio za pieczęć i tablicę dla jednej szkoły trzeba zapłacić 780 zł. MEN nie wie, ile dokładnie placówek będzie musiało zmienić nazwę. Resort szacuje więc, że jeśli wszystkie - koszt całego przedsięwzięcia wyniesie ponad 30 mln zł.

Nazwy mają zostać ujednolicone do 31 sierpnia 2012 r. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, koszty stanowią "niewielkie obciążenie" dla szkół i prowadzących je organów (samorządów), tym bardziej że zostały rozłożone na dwa lata.

- Niedawno zmienialiśmy szyldy i pieczątki, bo zyskaliśmy patrona. Teraz znowu to samo? W oświacie jest wiele ważniejszych spraw, którymi warto się zająć - dodaje Nowak.

Podobnego zdania jest Wiktor Karoń, dyrektor X LO im. S. Konarskiego w Radomiu. Najgorsze jednak jego zdaniem będzie to, że szkoły staną się anonimowe. X LO od dłuższego czasu stara się, by określenie "integracyjne" znalazło się w jego nazwie. W szkole są wyłącznie klasy integracyjne, w których uczą się pełnosprawni z niepełnosprawnymi. Jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, określenie "integracyjne" nie zostanie dopisane. - Nie wszyscy gimnazjaliści wiedzą, że u nas jest liceum integracyjne. Poradnie starają się informować dzieci z niepełnosprawnością o takich szkołach, ale nie zawsze każdy zainteresowany się o tym dowie - argumentuje Karoń.

Projekt rozporządzenia MEN skierowano już do Rządowego Centrum Legislacji. - Przewidujemy, że minister edukacji otrzyma je do podpisu na przełomie września i października - informuje Sadlak.

Wkrótce potem wejdzie w życie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':