- Pani Radziszewska nie będzie członkiem jury. Już raz była w jury w ubiegłym roku i w tym chcemy zmienić skład, by umożliwić udział nowym osobom - mówi Matthew Newman, rzecznik komisarz ds. praw podstawowych Viviane Reding. Przeciwko udziałowi Radziszewskiej w jury konkursu w sierpniu protestowały polskie organizacje działające na rzecz równości. Newman odmówił komentarza do ostatnich apeli do Donalda Tuska o dymisję Radziszewskiej. Ale nieoficjalnie mówi się w Brukseli, że właśnie te protesty przeważyły szalę.
Wczoraj dymisji Radziszewskiej domagała się przed kancelarią premiera
Partia Kobiet. W zeszłym tygodniu minister w "Gościu Niedzielnym" kategorycznie stwierdziła, że katolicka
szkoła ma prawo odmówić zatrudnienia "zdeklarowanej lesbijki". A potem w
TVN ujawniła orientację seksualną swojego współdyskutanta Krzysztofa Śmiszka z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, dodając, że jest "tajemnicą poliszynela", kto jest jego partnerem.
Do rzecznika praw obywatelskich wpłynęło półtora tysiąca skarg na Radziszewską. W tym skarga Śmiszka. Zaraz po jej wpłynięciu RPO Irena Lipowicz odpowiedziała "Gazecie", że na pierwszy rzut oka mogło dojść do naruszenia jego prawa do prywatności. We wczorajszej wypowiedzi dla PAP miała wątpliwości: - Gdyby to była osoba prywatna, niebiorąca w ogóle udziału w życiu publicznym, sprawa byłaby prostsza. Natomiast w tym przypadku należy przeanalizować, w jakim stopniu pan Śmiszek występował jako osoba zaangażowana w działalność publiczną. Ochrona prywatności jest bowiem najsilniejsza wobec osób prywatnych, które w żaden sposób nie uczestniczą w życiu publicznym - powiedziała. Choć zaznaczyła, że także osoby publiczne mają prawo do zachowania intymności.
RPO odniosła się też do wypowiedzi Radziszewskiej w "Gościu Niedzielnym". - Jeżeli chodzi o zatrudnianie w szkole katolickiej osoby o orientacji homoseksualnej, to trzeba odróżnić dwie płaszczyzny: orientacji seksualnej i światopoglądu. Orientacja seksualna to dane wrażliwe, o które pracodawcy nie wolno pytać pracownika. Natomiast jeśli chodzi o światopogląd nauczyciela w szkole prowadzonej przez organizacje wyznaniowe, prawo europejskie dopuszcza wyjątek, w którym osoba głosząca światopogląd zasadniczo sprzeczny z wartościami, tożsamością religijną, wyznaniową lub światopoglądową może zostać niezatrudniona lub zwolniona - powiedziała. Dodała, że każdy taki przypadek należy badać indywidualnie: - Wyłącznie niezawisły sąd mógłby ocenić, czy w danym przypadku doszło do dyskryminacyjnego traktowania.
Lipowicz powiedziała, że nie będzie zabierać głosu w sprawie powoływania lub odwoływania pełnomocników bądź ministrów, a jej dotychczasowa współpraca z Radziszewską była rzeczowa i owocna.