http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niemcy wyczyszczą nam rynek pracy. Wkrótce masowe wyjazdy

Patrycja Maciejewicz
2010-09-27, ostatnia aktualizacja 2010-09-27 09:29

W Niemczech Polacy teraz mogą liczyć głównie na prace sezonowe
W Niemczech Polacy teraz mogą liczyć głównie na prace sezonowe
Fot. ROTHERMEL AP

1 maja 2011 r. zostaną w pełni otwarte dla Polaków rynki pracy w Niemczech i Austrii. Będzie kolejna fala emigracji, niestety, gorsza w skutkach dla naszej gospodarki niż ta sprzed sześciu lat - ostrzegają eksperci

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Na kilka miesięcy przed zniesieniem ochrony swego rynku pracy Niemcy zacierają ręce. Ich gospodarka się rozpędza, społeczeństwo starzeje - potrzebują rąk do pracy. O tym, jak wielka to potrzeba, niech świadczy niedawny pomysł ministra gospodarki Niemiec Reinera Brüderlego, by pożądanym zagranicznym pracownikom wypłacać premię powitalną.

Niemiecki instytut rynku pracy IAB prognozuje, że w przyszłym roku liczba bezrobotnych za Odrą spadnie poniżej psychologicznego poziomu 3 mln i będzie on najlepszy od niemal 20 lat.

Według danych GUS z zeszłego tygodnia w 2009 r. w Niemczech pracowało 415 tys. Polaków. Zdaniem Kamila Rakoczego z zespołu doradców strategicznych premiera drugie tyle wyjedzie ich po 1 maja 2011 r. Fala emigracyjna z Polski będzie więc słabsza niż po 2004 r. - wówczas za pracą i płacą wyjechało 2 mln osób. - Niestety, skutki dla naszej gospodarki będą gorsze niż wówczas - ostrzega prof. Krystyna Iglicka, demograf z Centrum Stosunków Międzynarodowych, od lat zajmująca się migracjami. - Dziś bezrobocie jest znacznie niższe niż sześć lat temu, więc wyjeżdżać będą i ci, którzy mogą pracować w Polsce.

- W Niemczech już teraz brakuje 36 tys. inżynierów i 20 tys. informatyków. Brakuje też budowlańców, pielęgniarek, opiekunów osób starszych - wymienia Kamil Rakoczy.

Potwierdza to Jürgen Göcke z Federalnej Agencji Pracy. - Co miesiąc w skali kraju ubywa 1,2 tys. osób w wieku produkcyjnym. Średnia wieku naszych inżynierów to 50 lat. Nie mamy ich na kogo wymienić, bo młodych z wykształceniem technicznym brakuje. W hotelach i restauracjach mamy masę wolnych miejsc pracy. Coraz więcej Niemców przechodzi na emeryturę, trzeba się nimi kompleksowo zająć. Potrzebne są pielęgniarki i opiekunowie - mówił niedawno "Gazecie".

Problem w tym, że i my potrzebujemy informatyków, inżynierów, budowlańców.

Zdaniem Krystyny Iglickiej najpierw na dłużej w Niemczech będą zostawać ci, którzy teraz jeżdżą tam wykonywać prace sezonowe, znają rynek. I ściągną rodziny.

Polskie Ministerstwo Pracy jest przekonane, że złych skutków otwarcia niemieckiego rynku pracy nie będzie. Między innymi dlatego, że nasza gospodarka rozwija się w przyzwoitym tempie, rośnie zatrudnienie i płace, bezrobocie spada. "W przyszłym roku nie powstaną ekonomiczne przesłanki ani do nasilenia fali migracji, ani znaczącego powrotu z emigracji. Prawdopodobnie nie dojdzie do szczególnego nasilenia wyjazdów osób z wysokimi kwalifikacjami zawodowymi" - czytamy w materiale resortu przesłanym "Gazecie".

Ale Niemcy ostro zabiegają o młodych imigrantów. - Niemcy sami przyznają, że niepotrzebnie zbudowali wizerunek twierdzy, chroniąc rynek pracy - mówi Katarzyna Soszka z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Już dziś w finansowanym ze środków unijnych programie dla Turyngii czeka 50 miejsc. - Idealni są kandydaci w wieku 16-20 lat. Zapewniamy im naukę w szkołach zawodowych - po niemiecku - i płatną praktykę. W przyszłości miejsc w naszym programie będzie o wiele więcej - wyjaśnia "Gazecie" Anne Herrmann, koordynator programu Transnational-Dual.

- Musimy robić to samo - mówią eksperci. - Zwiększać liczbę studentów na kierunkach technicznych, pamiętając, że część absolwentów na pewno wyjedzie - przekonuje Kamil Rakoczy.

Prof. Iglicka zaznacza, że łatwa emigracja do naszego sąsiada może nie odbije się nam czkawką natychmiast, ale z pewnością w dłuższej perspektywie. Bo nasze społeczeństwo też się starzeje.

- Nie obędzie się bez szerokiego otwarcia naszego rynku pracy dla Ukraińców, Białorusinów, ale też Turków czy Chińczyków - kwituje Krystyna Iglicka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 313 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':