http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chcemy decydować sami

Dyskusję prowadził i opracował Wojciech Karpieszuk
2010-09-27, ostatnia aktualizacja 2010-09-27 14:19

Religia w szkole, bo tak jest wygodnie. Religia w kościele, bo w szkole narzuca katolicki punkt widzenia. Religia bez ocen, bo spraw wiary się nie mierzy - warszawscy licealiści spierają się o nauczanie religii


Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Od początku roku szkolnego znów głośno o religii w szkołach. Debatują politycy. Uaktywniły się grupy młodzieży, które chcą, by religia wróciła do przykościelnych sal. Rozmawialiśmy o tym z sześciorgiem młodych ludzi, którzy mają w sprawie religii różne poglądy. W dyskusji w redakcji wzięli udział:

•  Michał Bykowski: świeży absolwent 16 LO im. Stefanii Sempołowskiej, od października zaczyna biologię na UW. W gimnazjum chodził na religię, w liceum tylko przez semestr. Zrezygnował, bo jest niewierzący. Ostatnio zaangażował się w prace Młodych Socjalistów, organizatorów akcji „Wolna szkoła, religia do kościoła”.

•  Marcin Płatek, II klasa, 14 LO im. Staszica. Na religię chodził w podstawówce i gimnazjum, w liceum nie chodzi, bo nie ma czasu, poza tym, jak mówi, religia w szkole jest traktowana zbyt przedmiotowo.

•  Olga Krasnodębska, uczennica Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia. W jej szkole nie ma religii. Chodziła na religię w gimnazjum i podstawówce.

•  Marysia Dudek: II klasa, Prywatne Żeńskie Liceum im. Cecylii Plater-Zyberkówny. To szkoła katolicka, na religię chodzą wszyscy, bo jest obowiązkowa. W tygodniu są dwie godziny religii, w pierwszej klasie jest też etyka.

•  Marysia Lasek: II klasa, Prywatne Żeńskie Liceum im. Cecylii Plater-Zyberkówny. Chciała zostać katechetką, ostatnio zmieniła zdanie.

•  Filip Witek: II klasa, 33 LO im. Kopernika. Niewierzący, na religię chodzi z ciekawości, bo u niego w szkole religia przypomina religioznawstwo.

Wojciech Karpieszuk: O czym się rozmawia na religii?

Michał: W drugiej klasie gimnazjum miałem lekcje z księdzem. Nie korzystał z podręcznika, dyskusja schodziła na tematy kontrowersyjne i większość klasy nie zgadzała się z nim. Rozmawialiśmy m.in. o karze śmierci, ksiądz jest jej zwolennikiem. Tak, tak - ksiądz katolicki.

Marysia Lasek: U nas ksiądz prowadzi lekcje w przystępny sposób. Umie przekonać do siebie uczniów.

Filip: Jestem ochrzczony, ale przez dziewięć lat chodziłem do szkoły żydowskiej. W Koperniku zacząłem chodzić na religię, bo mnie to interesowało. Katecheta prowadzi ją jak religioznawstwo. Teraz omawiamy judaizm.

Olga: W podstawówce w pierwszych klasach religia nie miała większego znaczenia, coś się rysowało, lekcja jak każda inna. Potem trafiałam na niefortunnych nauczycieli: siostry zakonne wyrzucały pokemony albo słyszało się, że z homoseksualizmu trzeba się leczyć. Dziś nie mam w szkole religii i nie brakuje mi jej.

Marcin: W gimnazjum religia była przystępna i lekka. Rozmawialiśmy na różne tematy, także kontrowersyjne. Były dyskusje, ale nie kłótnie. W liceum byłem na religii parę razy z ciekawości. Sprowadza się do notowania. Oceny zależą od wypełnionego zeszytu. To kuriozalne.

Religia katolicka, poglądy katolickie

Ktoś z was chodził na religię dla świętego spokoju?

Michał: Ja - w gimnazjum i w pierwszej klasie liceum. Rodzice są wierzący, mama przekonywała. W trzeciej klasie gimnazjum zacząłem czuć, że na religii tracę czas. Zależało mi na etyce, którą nam obiecano. Było ok. 20 chętnych. Odbyły się dwie albo trzy lekcje w czwartki o godz. 17. Prowadził emerytowany nauczyciel. Ludzie przestali chodzić ze względu na późną porę.

Marysia Dudek: Etyka powinna być dostępna. Ale to nie zależy od Kościoła, ale od państwa. To szkoła powinna zorganizować etykę.

Olga: Nauczanie religii w świeckich szkołach wpływa na nauczanie innych przedmiotów. Nauczyciele zwalają większość spraw metafizycznych, związanych z emocjami i uczuciami, na przedmiot religia. Skutek: wszystko jest przedstawione z jednego punktu widzenia. W gimnazjum chodziłam na religię, bo wszyscy chodzili, nie zastanawiałam się nad tym. Część lekcji była żenująca. Katechetka nie była przebojowa, a klasa wyczuwała jej słabość. Stąd może ciągłe pytania: skąd dzieci, dlaczego nie można używać prezerwatyw, jak się leczy homoseksualizm? Katechetka nie wiedziała, co powiedzieć, rzucała: to nie temat lekcji.

Aborcja, eutanazja, in vitro, homoseksualizm - to nie są tematy na religię?

Olga: Moim zdaniem nie, ponieważ lekcja religii często jest jedyną okazją do poruszenia tych tematów. Zostają one przedstawione z punktu widzenia księdza lub katechety. Sprawia to, że uczniowie czują się zwolnieni z myślenia o tych sprawach samodzielnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 218 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    91 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':