- Chcemy być razem z Ukraińcami po stronie ofiar, a przeciwko tym, którzy zbrodni dokonali - prezydent Bronisław Komorowski mówił w sobotę w Charkowie na cmentarzu polskich oficerów zamordowanych w 1940 r. przez NKWD.
Położony na Ukrainie Charków jest jedną z trzech - obok Katynia i Miednoje w Rosji - nekropolii, gdzie spoczywają ofiary zbrodni katyńskiej. Pochowano tu 3809 polskich oficerów z ponad 22 tys. zamordowanych w ramach zbrodni katyńskiej. W Charkowie ginęli oficerowie z obozu w Starobielsku. W sobotę uroczyście obchodzono dziesięciolecie otwarcia cmentarza.
- Jestem głęboko związana z tą ziemią - mówiła Ewa Gruner-Żarnoch przemawiająca w imieniu Rodzin Katyńskich. - Tu jest pochowany mój ojciec. Byłam tu wiele razy, w latach 90. brałam udział w ekshumacjach. Odnalazłam zegarek ojca i jego sygnet. Tu dostałam zawału i przeleżałam dziesięć dni na intensywnej terapii. Przyjechałam się pożegnać, bo pewnie ze względu na stan zdrowia nigdy już w to miejsce nie wrócę. Żegnaj, tato.
I ze łzami, zwracając się do premiera Ukrainy Mykoły Azarowa, dodała: - Tato, wierzę, że zostajesz tu w dobrych rękach życzliwych ludzi.
Sobotnie obchody w Charkowie zamykają cykl uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Prezydent Komorowski przypomniał, że zostały one zakłócone przez tragedię smoleńską 10 kwietnia. Oddał hołd trzem twórcom cmentarzy upamiętniających zbrodnię katyńską: Andrzejowi Przewoźnikowi, Januszowi Krupskiemu oraz Andrzejowi Skąpskiemu, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, "służąc do końca prawdzie i pamięci".
Komorowski zaapelował, by w Bykowni pod Kijowem powstał czwarty cmentarz ofiar katyńskich. Bo tam też znaleziono szczątki polski oficerów zamordowanych w 1940 r. Są masowe mogiły ukraińskich ofiar NKWD.
Premier Ukrainy poparł tę inicjatywę. - Szczegóły, jak powiedział prezydent, uzgodnią szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert oraz jego ukraiński odpowiednik.
Premier Azarow obiecał, że przekaże działkę pod teren cmentarza ukraińskiemu
IPN. Sprawa ta ma być omówiona podczas spotkania Komorowskiego z ukraińskim prezydentem Wiktorem Janukowyczem na Krymie 30 września.
- Chciałbym, żeby ten cmentarz upamiętniał nie tylko zbrodnię, ale wspólnotę losów narodów ofiar - mówił Komorowski. - Chciałbym, żeby znalazła tu wyraz pamięć zbiorowa i indywidualna o każdej osobie, która zginęła z rąk totalitaryzmu.
Prezydent wspomniał leżącego w Charkowie kpt. Jakuba Wajdę i nakręcony przez jego syna film "Katyń".
- Represje nie ominęły i naszego narodu - odpowiadał Komorowskiemu ukraiński premier. - W latach 30. i 40. życie straciło wielu naszych obywateli. Pamiętamy o tych, którzy zginęli w stalinowskich więzieniach, obozach koncentracyjnych i na zesłaniu.
Azarow apelował, by szukać tego, co łączy Polaków i Ukraińców: demokracji, wolności, pokoju, wspólnych dążeń proeuropejskich. Zapewniał, że w sprawie Katynia cały naród ukraiński podziela ból z narodem polskim. - Niech ten katyński dzwon, który dźwięczy w naszych duszach, będzie wezwaniem do budowy zjednoczonej i wolnej od przemocy Europy- zakończył Azarow.
W charkowskich uroczystościach wzięło też udział 300 osób ze środowisk Rodzin Katyńskich, które przyjechały z Warszawy pociągiem. Większość nie kryła wzruszenia. - Jestem tu po raz drugi - opowiada Barbara Kawecka, biolog z Krakowa. - Dziesięć lat temu nie było tu tabliczki z nazwiskiem mojego ojca Włodzimierza Kaweckiego, biologa i leśnika, który jako oficer rezerwy trafił do niewoli sowieckiej. Dziś ją zobaczyłam. Została dodana gdzieś na końcu. Czuję się, jakbym była na jego pogrzebie. Nie umiem opisać wzruszenia. Szkoda tylko, że rozładowały mi się baterie i nie mogę zrobić zdjęcia własnym aparatem.