http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skrzywdzeni przez księży przyjdą do Watykanu

Tomasz Bielecki
2010-09-26, ostatnia aktualizacja 2010-09-26 17:16

- Biskupi, którzy tuszowali przestępstwa księży pedofilów, muszą publicznie za to odpowiedzieć. Chcemy sprawiedliwości! - apelują włoskie ofiary Kościoła, które zapowiedziały demonstrację na placu św. Piotra.

Biskup ma
Fot. CHRISTIAN CHARISIUS REUTERS
Biskup ma "obowiązek powiadomienia władz świeckich o domniemanym przestępstwie"
SONDAŻ
Czy protest na placu św. Piotra wywrze wrażenie na władzach kościoła?

Tak
Tylko krótkotrwałe
Nie
Nie interesuje mnie to

Ofiary włoskich księży postanowiły zawiązać pierwszą silną grupę nacisku we Włoszech (na wzór USA czy Irlandii), by przymusić biskupów do ujawnienia pełnej prawdy o skandalach i do bardziej zdecydowanych działań na rzecz oczyszczenia swych diecezji.

W sobotę na swym pierwszym zjeździe w Weronie dorosłe już ofiary zwołały na 31 października międzynarodową demonstrację skrzywdzonych przez Kościół, ich rodzin oraz przyjaciół, która będzie domagać się sprawiedliwości na placu św. Piotra.

- Nie damy rady bez wsparcia grup katolickich z zagranicy. We Włoszech przestępstwa pedofilii przedawniają się po 10 latach, a hierarchia kościelna jest niechętna bądź powolna w badaniu prawdy. Stąd pomysł międzynarodowego protestu u bram Watykanu - tłumaczy Salvatore Domolo, były ksiądz i jednocześnie ofiara księżowskiego molestowania.

Włoskie gazety ujawniły w ostatnich latach skandale pedofilskie dotyczące około 80 księży, a episkopat przyznał się do wszczęcia postępowań kanonicznych w sprawie około stu skarg z ostatniej dekady. Jednak brak silnych organizacji pozarządowych pomagających ofiarom oraz silna pozycja Kościoła sprawiły, że reakcja włoskich biskupów i polityków różni się od sytuacji w Niemczech, Belgii czy Holandii.

Nie ma mowy o niezależnych komisjach przyjmujących skargi, rozsiane po całym kraju ofiary wciąż boją się ujawnienia swych nazwisk, a tematyka molestowania w Kościele rzadko jest podejmowana przez telewizje niechętne łamaniu tabu, które chroni Kościół. - U nas nie ma wielkich afer pedofilskich. Włochy są inne! - można nadal usłyszeć od polityków w Rzymie.

Na pierwsze spotkanie ofiar księży nie przypadkiem wybrano Weronę, bo to w tamtejszej szkole dla głuchoniemych Istituto Antonio Provolo księża od lat 50. do 1984 r. skrzywdzili kilkadziesięcioro dziewcząt i chłopców. Do molestowania dochodziło nawet w konfesjonałach i pod ołtarzem kościoła Matki Boskiej Płaczącej w Weronie.

Ofiary księży z Werony zdobyły się na odwagę dopiero w 2007 r. i opowiedziały o swych krzywdach dostojnikom kościelnym, lecz zarówno przełożony księży, jak i miejscowy biskup uchylali się od odpowiedzialności. Dopiero gdy sprawę opisał w 2009 r. tygodnik "L'Espresso", Kościół przystąpił do bardziej rzetelnego zbadania skarg.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':