Ok. 35 mln ludzi cierpi na schorzenia wynikające z demencji - wynika z opublikowanego właśnie raportu World Alzheimer Report 2010, przygotowanego przez organizacje walczące z chorobami starzejącego się mózgu, zrzeszone w Alzheimer's Disease International. Spustoszenie, jakie demencja powoduje na świecie, zbadali najwybitniejsi naukowcy z Wielkiej Brytanii, ze Szwecji i z
USA. Szacują, że do 2030 r. liczba chorych może dojść do 66 mln, a w 2030 r. nawet do 115 mln. W dodatku najczęściej będą zapadać na nią mieszkańcy krajów o małym i średnim dochodzie na osobę. Czyli tam, gdzie wydatki na służbę zdrowia nie są zbyt duże, a świadomość społeczna, że demencja to choroba, a nie normalna kolej rzeczy, jest mała.
Według dr Daisy Acosty z Alzheimer's Disease International choroba Alzheimera i inne schorzenia wynikające z demencji traktowane jednostkowo są przyczyną "największego kryzysu zdrowotnego i społecznego świata". Raport mówi wręcz o postępującej epidemii.
Ekspansja demencji wiąże się z tym, że wskutek rozwoju medycyny i poprawy warunków życia jesteśmy coraz bardziej długowieczni.
Choroba ta dotyka głównie bogate społeczeństwa Zachodu, gdzie odsetek populacji starszych jest największy. Jej koszty rosną w zastraszającym tempie nie tylko dlatego, że przybywa ludzi, którzy na nią zapadają. Wymagają oni także nieustannej opieki specjalistycznej, która z roku na rok drożeje, obciążając i tak wydrenowane kryzysem budżety.
"Gdyby opiekę nad demencją rozpatrywać w kategorii kraju, byłaby 18. pod względem wielkości gospodarką na świecie - czytamy w raporcie. - A jako firma byłaby największa pod względem dochodów, wyprzedzając takie giganty jak Wal-Mart czy Exxon-Mobil".
Demencja wynika z choroby starzejącego się mózgu. Przejawia się obniżeniem sprawności umysłowej, które może przybrać różne formy - od kłopotów z wykonywaniem prostych czynności po zapominanie i niemożność komunikowania się z innymi. Najczęściej występuje po 65. roku życia, ale może pojawić się już po 40. Połowa ludzi powyżej 85. roku może zachorować na alzheimera. Tymczasem prognozy demograficzne mówią, że w ciągu 30 lat liczba najstarszych ludzi na świecie wzrośnie o 200 proc.!
- Opieka nad osobami z demencją to nie tylko problem zdrowotny, ale i społeczny - mówi Martin Prince, prof. psychiatrii londyńskiego King's College. Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że to najkosztowniejsza choroba. Walka z różnymi schorzeniami wynikającymi z demencji kosztuje Brytyjczyków 23 mld funtów rocznie - czyli więcej niż zbierający największe śmiertelne żniwo rak i choroby serca razem wzięte.
Problem w tym, że na badanie mające na celu wynalezienie lekarstw zapobiegających nowotworom czy chorobom serca wydaje się dużo więcej niż na leki mające opanować demencję. Według amerykańskiego National Institute of Health w 2008 r. w USA na poszukiwanie środków zwalczających
nowotwory wydano 5,6 mld dolarów, choroby układu krążenia i wylewy - 2,3 mld, a na demencję - zaledwie 400 mln.
Problem pomaga nagłośnić to, że wśród chorych jest wiele sławnych osób, w tym była brytyjska premier, 85-letnia dziś Margaret Thatcher. Słynąca z ciętych ripost Żelazna Dama nie jest w stanie prowadzić prostych rozmów na przyjęciach; bywa, że zaczyna jakieś zdanie, ale go nie kończy. Na alzheimera chorował też nieżyjący już prezydent USA Ronald Reagan i znany aktor Charles Bronson.
Autorzy World Alzheimer Report 2010 twierdzą, że walka ze skutkami demencji powinna stać się priorytetem wszystkich rządów, zaś przewodzić jej winna Światowa Organizacja Zdrowia. - Skala kryzysu wymaga podjęcia globalnej akcji - mówi szef stowarzyszenia Alzheimer's Disease International Marc Wortmann.
W Polsce cierpi na tę chorobę ok. 200 tys. osób.