Przeczytaj też komentarz Renaty Grochal
Wczoraj w programie "Dzień dobry TVN" Radziszewska broniła swojej wypowiedzi z "Gościa Niedzielnego", że katolicka
szkoła ma prawo zwolnić nauczycielkę lesbijkę. Jej oponentem był Krzysztof Śmiszek z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Podkreślał, że prawo europejskie i nasz kodeks pracy zabraniają pracodawcy pytać o orientację seksualną pracownika. Ale Radziszewska upierała się, by każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. I tak zilustrowała swoją argumentację:
- Jeśliby na przykład pan Śmiszek, kiedy wiadomo, że jest członkiem społeczności osób homoseksualnych, jest aktywistą Kampanii przeciw Homofobii i jest tajemnicą poliszynela, kto jest partnerem pana Śmiszka... - wypaliła ku zaskoczeniu samego Śmiszka.
Prowadzący program pytali, czy jako pełnomocnik rządu ds. równego traktowania nie powinna być po drugiej stronie barykady. Niezrażona Radziszewska przekonywała, że jest po właściwej stronie.
- Jak się nie ma merytorycznych argumentów, to wali się pałką: pan jest pedałem! Pani minister daje do zrozumienia, że gej czy lesbijka nie mają nic do gadania - mówi "Gazecie" Śmiszek. - To czysta homofobia. W żadnym innym kraju Unii taki człowiek nie byłby dłużej na stanowisku.
Śmiszek przypomina wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę, który w 1991 r. wyleciał z rządu za zdanie: "homoseksualizm to zboczenie".
Krzysztof Śmiszek zamierza pozwać Radziszewską do sądu: - Nie kryję swojej orientacji seksualnej, ale to moja prywatna sprawa. Moje dobra osobiste zostały naruszone.
Organizacje kobiece od dawna domagają się dymisji Radziszewskiej, bo nie walczy o prawa kobiet ani mniejszości seksualnych. Wczoraj feministki zaczęły zbiórkę podpisów za jej odwołaniem z rządu. - To skandaliczna wypowiedź. Minister Radziszewska już wiele razy udowodniła, że równe prawa to dla niej czarna magia - mówi "Gazecie" Joanna Piotrowska z fundacji Feminoteka.
- Na stanowisko, które powinno mieć charakter awangardowy - bo w całej Europie prawa obywatelskie należą do priorytetów - powołano osobę o bardzo konserwatywnych poglądach, która nie czuje problematyki równościowej. Mam o to pretensje do premiera Tuska. To tak, jakby ministrem obrony zrobić pacyfistę - mówi prof.
Magdalena Środa z Kongresu Kobiet, pełnomocniczka ds. równego statusu w rządzie Marka Belki.
- Pan Śmiszek publicznie przyznaje się do swej orientacji seksualnej. Nie wiedziałam, że oficjalnie nie dokonał coming outu - broni się minister Radziszewska. Coming out to ujawnienie własnej orientacji homoseksualnej. Natomiast jeśli robi to kto inny, bez zgody zainteresowanego, jest to outing.
- Nie chciałam go skrzywdzić. Jeśli popełniłam faux pas, to przepraszam - mówi Radziszewska. Ale dzwoniąc ponownie do "Gazety", brnie dalej: - Pana Śmiszka poznałam przez ... [tu pada nazwisko znanego działacza gejowskiego]. Powiedział, że jest jego partnerem.
Odwołania Radziszewskiej żąda też klub Lewicy. Powstała też strona na Facebooku "Radziszewska musi odejść", na którą do środy do godz 11 wpisało się ponad 2100 osób.
Donald Tusk jest na urlopie. Rzecznik rządu Paweł Graś: - Rzecznik jest od przekazywania informacji, a nie od komentowania wypowiedzi ministrów.