http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sposób na sukces według PSL

Paweł Wroński
2010-09-22, ostatnia aktualizacja 2010-09-21 19:58

Ludowcy zamierzają poprzeć tych prezydentów miast, którzy mają duże poparcie społeczne, ale nie mają rekomendacji partyjnych. Także na listach wyborczych mogą się znaleźć dysydenci z PO i PiS.

Podczas mazowieckiej konwencji PSL marszałek Adam Struzik zapowiedział, że w czasie wyborów samorządowych Stronnictwo będzie prowadziło "kampanię totalną". Szansą dla jego partii ma być to, że główne siły polityczne postawiły na mocne "upartyjnienie" wyborów samorządowych.

Janusz Piechociński dopowiedział, o co chodzi. Wielu prezydentów miast deklaruje sympatię dla Platformy Obywatelskiej, a mimo tego - z różnych powodów - PO nie chce ich poprzeć i wystawia im pod nosem partyjnego kontrkandydata. Udzielenie przez PSL poparcia takim mocnym niezależnym kandydatom to dla ludowców w obecnej sytuacji czysty zysk. Ludowcy tłumaczą swój nowy pomysł tak: po pierwsze - da to szansę promowania listy PSL, po drugie - nawet murowany kandydat na prezydenta potrzebuje politycznego wsparcia, po trzecie - ich sukces da szansę ogłoszenia sukcesu PSL.

- Nie widzę powodu, aby w miastach, gdzie nie mamy dobrego kandydata, nie popierać takiego, który jest ceniony przez wyborców - potwierdza "Gazecie" Eugeniusz Grzeszczak, szef sztabu wyborczego PSL. W tym kontekście wymieniani są mniej lub bardziej poróżnieni z PO prezydenci: Lublina - Adam Wasilewski, Wrocławia - Rafał Dutkiewicz, Katowic - Piotr Uszok, Torunia - Michał Zalewski. Ostateczne decyzje mają zapaść w połowie października. Na razie w miastach wojewódzkich PSL ma kandydatów w Szczecinie - Anna Nowak, Kielcach - Jacek Kowalczyk i Olsztynie urzędujący Piotr Grzymowicz.

Grzeszczak zaznacza jednak, że takiej "ogólnej" dyrektywy, by popierać "bezpartyjnych" nie ma. - Na przykład dyskutujemy, czy w Warszawie PSL nie powinno poprzeć kandydatury Hanny Gronkiewicz-Waltz - tłumaczy.

Także na niższych szczeblach samorządu przez ostatnie cztery lata rozeszły się drogi wielu działaczy startujących wcześniej z PO i PSL. Według naszych informacji część z nich otrzyma propozycje, aby wystartować pod względnie "neutralnymi" skrzydłami PSL.

Na przykład w Białymstoku PSL złożyło propozycje współpracy radnym z ugrupowania Prawica Podlasia założonego przez Bogusława Dębskiego, który zaczynał w LPR, potem przeszedł do PiS, a w 2008 roku pokłócił się z partią Jarosława Kaczyńskiego.

Do nagłej zmiany miejsc doszło też w kieleckiej radzie miasta. W ciągu jednego dnia dwuosobowy klub PSL zwiększył stan posiadania. Doszli do niego dwaj radni z PO i jeden z PiS. Są to dotychczasowy szef klubu PO Marek Wołowiec, wiceprzewodniczący Jacek Wołowiec oraz Stanisław Góźdź (startował z list PiS).

- Jeśli dobrzy samorządowcy chcą być na listach PSL, to należy tylko ten proces popierać - deklaruje jeden z liderów PSL Jarosław Kalinowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':