Premier zapowiedział nowy projekt w poniedziałkowym wywiadzie dla tygodnika "Wprost": - Sprawa ustawy o in vitro zdecyduje się jeszcze tej jesieni. Projekt będzie bardziej liberalny niż to, co Platformie proponuje
Jarosław Gowin, i mniej liberalny, niż chcieliby ci, którzy nie widzą potrzeby żadnych rygorów.
Premier zapowiedział też, że w projekcie będzie przewidziana refundacja zbiegów in vitro: - Refundacja jest wskazana, bo in vitro nie może być
ekskluzywnym darem dla bogatych.
- Nie słyszałam nic o przygotowywanym nowym projekcie - mówi "Gazecie" Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), współautorka tzw. liberalnego projektu ustawy o in vitro, który do Sejmu trafił rok temu i do dziś nie dostał numeru druku sejmowego. Ten sam los spotkał tzw. projekt Gowina, który część klubu PO uznała za zbyt konserwatywny (zakazywał m.in. tworzenia i mrożenia tzw. zarodków zapasowych).
- Wypowiedź premiera rozumiem tak, że nasze projekty zostaną skierowane do prac sejmowych i powstanie z nich jeden, kompromisowy - mówi Kidawa-Błońska.
Potwierdza to marszałek sejmu
Grzegorz Schetyna: - W najbliższym czasie skieruję do pierwszego czytania w komisji oba projekty - powiedział "Gazecie".
W sejmowej komisji ds. rodziny są już dwa projekty lewicy: jeden o zapłodnieniu in vitro (dopuszcza m.in. stosowanie metody in vitro nie tylko w przypadkach bezpłodności, ale też dla uniknięcia urodzenia się dziecka z dziedziczną chorobą genetyczną), i drugi, który wpisuje zapłodnienie in vitro na listę procedur refundowanych przez
NFZ. W marcu powstała podkomisja do prac nad nim, ale na razie się nie toczą.
W tej chwili tworzenie, przechowywanie i implantowanie ludzkich zarodków nie jest w Polsce regulowane żadnymi przepisami, co jest sprzeczne z prawem unijnym. W zeszły czwartek Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaapelowała do premiera o podjęcie kroków zmierzających do ratyfikacji przez Polskę konwencji bioetycznej, która częściowo przynajmniej reguluje kwestie in vitro: zawiera zakaz handlu zarodkami i gametami ludzkimi, selekcji zarodków ze względu na płeć, jeśli nie prowadzi to do uniknięcia niebezpieczeństwa choroby genetycznej, tworzenia ludzkich zarodków do celów naukowych czy wprowadzania takich zmian genetycznych u człowieka, które dziedziczone byłyby przez jego potomstwo.
Polska podpisała ją w 1999 r., ale do tej pory nie ratyfikowała.
Wiosna 2008 r. premier
Donald Tusk powołał tzw. zespół Gowina, który miał przygotować rekomendacje dotyczące ratyfikacji konwencji bioetycznej. Zespół przygotował dwa różne raporty (członkowie nie pogodzili się w sprawie sposobu uregulowania zapłodnienia in vitro). Od tamtego czasu w sprawie ratyfikacji konwencji nic się nie dzieje.