Jego fragmenty redakcja udostępniła w piątek wieczorem. Chodzi o czwartkowy wywiad dla telewizji ARD, w którym Steinbach skrytykowała prof. Bartoszewskiego, pełnomocnika polskiego rządu ds. dialogu międzynarodowego. Wypomniała mu, że nie odpowiadał na jej listy i publicznie ją atakował. Zapowiedziała też, że swoje chłodne relacje z Bartoszewskim opisze w książce, która wkrótce pojawi się w niemieckich księgarniach.
Sprawa ma związek ze skandalem, który Steinbach wywołała tydzień wcześniej, gdy na zamkniętym posiedzeniu frakcji CDU oskarżyła Polskę o sprowokowanie wojny. Koledzy z partii, opozycja i prasa nie zostawiły na niej suchej nitki, a jej dalsza kariera polityczna stanęła pod znakiem zapytania.
Krytyczne wypowiedzi o Bartoszewskim natychmiast skrytykowali kanclerz Merkel, szef
MSZ Guido Westerwelle, a nawet członkowie Związku Wypędzonych, któremu Steinbach przewodniczy. Być może właśnie dlatego teraz wycofuje się ze swoich słów.
W wywiadzie dla "Bild am Sonntag" Steinbach mówi, że ludzie w ostatnich latach pytali jej, dlaczego nie broni się przed atakami Bartoszewskiego. - To, że szczególnie mocno cierpiał, jako ofiara nazistów i jego zasługi dla polsko-niemieckiego pojednania mnie powstrzymywały - mówi. Przyznaje, że w ubiegłym tygodniu postanowiła się odgryźć. - To było niewłaściwe z wielu powodów - mówi.
Steinbach wzywa jednak Bartoszewskiego, by przemyślał w spokoju wszystko to, co w ostatnich latach powiedział o niej.