Nasze siły specjalne przeprowadziły akcję uwolnienia więźniów w środę w miejscowości Mogur w prowincji Ghazni. Miejsce ich przetrzymywania - zamknięty na kłódkę kontener, do którego raz dziennie porywacze dostarczali jedzenie - ustalił polski kontrwywiad wojskowy.
Porwani to emerytowany pułkownik afgańskiej armii rządowej i jego syn. Talibowie uprowadzili ich dzień wcześniej. Wraz z nimi Polacy znaleźli porwanego kilka dni wcześniej afgańskiego policjanta.
Nasi informatorzy twierdzą, że to właśnie teraz, przed sobotnimi wyborami parlamentarnymi, talibowie za wszelką cenę chcą zastraszyć cywilów. To właśnie afgańscy cywile, policja i armia, a nie wojska koalicji, stali się teraz głównym celem ataków talibów. Zastraszenie Afgańczyków, przekonanie ich o słabości armii i policji byłoby sukcesem odtrąbionym potem przez talibów.
To nie pierwsza akcja uwolnienia zakładników przez polskich komandosów. W czerwcu Polacy odbili dwóch afgańskich zakładników w dystrykcie Andar.
Źródło: Gazeta Wyborcza