http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rostowski szuka kasy w armii

Renata Grochal, Paweł Wroński
2010-09-17, ostatnia aktualizacja 2010-09-17 17:38

Minister Bogdan Klich
wizytuje poligon wojskowy w czasie
ćwiczeń Bagram VI, wrzesień 2009 r.
Minister Bogdan Klich wizytuje poligon wojskowy w czasie ćwiczeń Bagram VI, wrzesień 2009 r.
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Szykuje się awantura o pieniądze na armię. Minister finansów chce zmienić zasady jej finansowania - stały współczynnik 1,95 proc. PKB ma być rozliczany raz na sześć lat. Przeciw są: MON, komisja obrony i prezydencki BBN.

Jacek Rostowski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Jacek Rostowski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
Jak dowiaduje się "Gazeta", minister finansów Jacek Rostowski chce radykalnie zmienić zasady finansowania polskiej armii. Dziś nakłady na wojsko to tzw. wydatki sztywne budżetu. Co roku MON dostaje z niego stały współczynnik - 1,95 proc. PKB.

Rostowski chce go wprawdzie utrzymać, ale współczynnik nie byłby rozliczany rocznie, lecz w sześcioletniej perspektywie. Rząd mógłby - w zależności od stanu budżetu - przekazywać w jednym roku mniej pieniędzy na armię, a w kolejnych latach więcej. Byle tylko współczynnik 1,95 proc. PKB był dotrzymany w ciągu tych sześciu lat.

To nie pierwsza bitwa o "wojskowy współczynnik", ale nasi informatorzy twierdzą, że tym razem Rostowski ma poparcie niemal całej Rady Ministrów.

Tymczasem w Sejmie jego propozycja już wywołuje duży sprzeciw. - To oznacza, że modernizacja armii się zawali - mówi "Gazecie" szef sejmowej komisji obrony Stanisław Wziątek z SLD. Dodaje, że jego komisja na początku września na specjalnym posiedzeniu została poinformowana o planach Rostowskiego. - Bez względu na barwy polityczne byliśmy zgodni, że nie można zmieniać zasad finansowania w sytuacji, gdy trwa profesjonalizacja armii [przejście na armię zawodową] - mówi nam Wziątek.

Szef komisji obrony podkreśla, że kilka dni po tamtym posiedzeniu minister obrony Bogdan Klich deklarował podczas otwarcia salonu przemysłu obronnego w Kielcach, że w 2011 r. nie będzie zmniejszone finansowanie armii i wskaźnik 1,95 proc. PKB będzie utrzymany. - Cała komisja będzie stała w tej sprawie murem za ministrem Klichem - zapowiada Wziątek.

Wiceszefowa komisji Jadwiga Zakrzewska (PO) dodaje, że komisja będzie chciała zapoznać się z opinią szefa MON w tej sprawie. Prezydium komisji ma zebrać się w przyszłym tygodniu - wtedy zdecyduje, na kiedy zaprosić Klicha. Zakrzewska: - Minister Rostowski będzie tłumaczył propozycję koniecznością oszczędzania. Zobaczymy, czy minister obrony będzie zdeterminowany, żeby bronić budżetu. To nie pierwszy zamach na pieniądze dla armii.

Niechętny zmianom jest też szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. - Osobiście rozumiem chęć niektórych ministrów, aby uelastycznić wydatki na siły zbrojne. Ale nie jest to korzystne dla armii - mówi. Wskazuje, że utrzymywanie corocznych wydatków na poziomie 1,95 proc. PKB zapewnia wiarygodność armii wobec dostawców. - To byłaby niekorzystna sytuacja dla wojska i przemysłu obronnego, gdyby nagle okazało się, że MON nie ma pieniędzy - mówi Koziej.

Szef BBN dodaje, że prezydent zna propozycje Rostowskiego, ale jeszcze nie zajął stanowiska. Bronisław Komorowski jeszcze w czasie kampanii wyborczej deklarował się jako zwolennik ustawy ze współczynnikiem 1,95 proc. PKB, której w 2001 r. był współautorem. Po wyborach w wywiadzie dla "Gazety" mówił, że najważniejsze dla niego jest utrzymanie wydatków na modernizację sił zbrojnych. Jego zdaniem ustawa gwarantująca wojsku współczynnik 1,95 proc. PKB nie była dobrze realizowana, bo większość pieniędzy nie szła na nowocześniejszy sprzęt i szkolenie.

W MON słychać zapewnienia, że jeśli chodzi o budżet na 2011 r., między Klichem a Rostowskim jest zawieszenie broni. - W projekcie budżetu na przyszły rok wskaźnik jest utrzymany, co oznacza, że budżet MON wyniesie 27,5 mld zł. To o 1,8 mld więcej, niż w 2010 roku - mówi nam rzecznik MON Janusz Sejmej. - Dalej w przyszłość nie wybiegamy - ucina pytania o kolejne lata.

Minister Klich nie chciał rozmawiać na ten temat z "Gazetą".

Według nieoficjalnych źródeł właśnie trwa wymiana pism między Rostowskim i Klichem. Szef MON negatywnie zaopiniował pomysł Rostowskiego, ale ten nie chce ustąpić. Odpisał Klichowi, że w 2012 r. będzie obowiązywał budżet zadaniowy i nie ma możliwości, by jeden z resortów miał sztywne finansowanie.

- To propozycja nie do przyjęcia. Jeśli czas rozliczenia ma wynosić 6 lat, to znaczy, że jedna ekipa próbuje pozbyć się odpowiedzialności za siły zbrojne. Nie słyszałem, by ktoś był szefem MON dłużej niż cztery lata - mówi były minister obrony Janusz Zemke.

Według niego obecny rząd chce podkopać ponadpolityczne porozumienie w sprawie wojska zawarte w 2001 r. - Było to porozumienie uczciwe, bo nakłady rosły podobnie jak PKB - tłumaczy. - Teraz armia na tym na pewno straci, bo przecież minister finansów robi tę całą operację nie po to, by armii dodać, ale znaleźć dodatkowe oszczędności.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 62 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':