- Bartoszewski ma zły charakter. Mówię to bez żadnego "ale". Długo i silnie powstrzymywałam się przed wypowiedziami na temat tego człowieka - mówiła
Erika Steinbach, szefowa Związku Wypezonych (BdV) w paśmie śniadaniowym niemieckiej telewizji publicznej ARD. Dodawała przy tym, że jej ocena obecnego pełnomocnika polskiego rządu ds. dialogu międzynarodowego wynika z jej osobistych doświadczeń. - Podziwiałam tego człowieka. Przed laty pisałam do niego serdeczne listy. Nigdy nie dostałam odpowiedzi, były za to reakcje natury publicznej - wyliczała. Zapowiedziała przy okazji, że z Bartoszewskim rozliczy się w książce, która wkrótce pojawi się w księgarniach.
Steinbach i Bartoszewski od lat darzą się niechęcią, choć do tej pory tylko Bartoszewski krytycznie wypowiadał się na temat szefowej BdV. Rok temu mówił, że udział Steinbach w rady fundacji Widocznego Znaku (rządowego muzeum wypędzeń, które ma powstać w Berlinie) byłby takim samym afrontem wobec Polski, jak wysłanie negującego Holocaust lefebrysty biskupa Richarda Williamsona do Izraela. W Niemczech rozległy się wówczas głosy oburzenia. Do umiarkowania Bartoszewskiego wzywali wówczas przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert i rzecznik Angeli Merkel. - Prof. Bartoszewski, szanowany przez większość niemieckich elit, od lat przestrzegał przed rewizjonistycznymi poglądami Steinbach. Teraz
Niemcy dostali do rąk dowód, że miał rację - mówi jeden z polskich dyplomatów.
Chodzi o awanturę wokół wypowiedzi Steinbach, która wybuchła równo tydzień temu i może kosztować szefową BdV karierę. W zeszłą środę na posiedzeniu zarządu frakcji CDU Steinbach oskarżyła Polskę, że sprowokowała wybuch wojny przeprowadzając w marcu 1939 r. częściową mobilizację. Sala zareagowała z oburzeniem, a słowa Steinbach przeciekły do prasy. Na szefową BDV spadła potężna krytyka, zarzucono jej fałszowanie historii. W CDU popadła w całkowitą izolację.
Kąśliwe słowa Steinbach nie pozostały bez odpowiedzi. - Prof. Bartoszewski ma wielkie zasługi dla pojednania polsko-niemieckiego. To czcigodna osobistość - mówił w Brukseli szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle.
Sam profesor zarzutami Steinbach się nie przejmuję. - Ja tej pani nie znam, a trudno odnosić się do ocen ludzi, których się nigdy nie spotkało. Gdyby takie słowa padły z ust Rity Süssmuth (była przewodnicząca Bundestagu, działająca na rzecz polsko-niemieckiego pojednania) to bym się zasmucił, a tak są dla mnie obojętne - mówi.