Miała zaproszenie na wtorek do Wiednia, gdzie Międzynarodowy Instytut Prasy (IPI) uhonorował 60 osób z całego świata zasłużonych w walce o wolność słowa. Autorka blogu Generación Y, w którym od 2008 r. opisuje codzienne życie na Kubie, została uznana za jednego z bohaterów światowej wolnej prasy - obok m.in. zamordowanej w 2006 r. Anny Politkowskiej z Rosji, Jirziego Dienstbiera z Czech i Adama Michnika.
Uwięziona na Kubie Sánchez przesłała więc do IPI wzruszający list:
"Powinnam dzisiaj być tutaj z Państwem i cieszyć się tą chwilą razem z 59 światowymi bojownikami o wolność słowa, ale nie wolno mi wyjechać z kraju. Od trzech lat jestem skazana na nieruszanie się z wyspy, chociaż nie popełniłam żadnego przestępstwa. Chyba że jest nim wyrażanie opinii, informowanie i opowiadanie o rzeczywistości, którą przeżywam.
Niestety, dzisiaj na Kubie przeciwstawianie się państwowemu monopolowi na wiadomości jest karalne. Żyję pod nadzorem rządu, który traktuje obywateli jak dzieci, bo nie tylko wzbrania im dostępu do informacji, ale też ogranicza prawo do podróżowania za granicę.
Mimo to Kubańczycy odzyskują swoją obywatelską pełnoletność. Stopniowo, krok po kroku. Ta powolność czasem doprowadza do rozpaczy. Budzimy się z tego narzuconego dzieciństwa, gdy nieustannie wypomina się nam rzekome dotacje państwa, które w istocie nie są niczym innym jak minimalnymi porcjami ziarna, które ptaszkom mają osłodzić życie w klatce.
Chociaż nie mogę być dzisiaj z Państwem, wiedzcie, że w moim kraju jest mnóstwo do zrobienia i moją nagrodą jest to, że tam jestem i napieram na mur. W chwili gdy Państwo upamiętniają 60-lecie Instytutu Prasy, ja uczę grupę Kubańczyków, jak przebić mur cenzury. Uczę ich, jak używać telefonu komórkowego jako narzędzia komunikowania się na wyspie, gdzie godzina dostępu do sieci jest bolesnym marzeniem.
Smutek, że nie mogę być w Wiedniu, uśmierzy mi balsam, jakim jest nauczanie, jak omijać cenzurę. A Państwo nie martwcie się, że nie ma mnie z Wami, bo siedzę tam z Wami na widowni i dzielę oklaski i zobowiązania na przyszłość. Dla dziennikarza, blogera czy publicysty nie ma większego wyzwania, niż być tam, gdzie słowa, wiadomości, wolność są najpotrzebniejsze. Wierzcie mi Państwo, że nie ma dla mnie lepszej uroczystości niż pozostanie na Kubie, gdzie tak bardzo żąda światła to, co od tak dawna tonie w ciemności.
Pozdrawiam Was Wszystkich
Yoani Sánchez
Źródło: Gazeta Wyborcza