http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francja obrażona na Brukselę za Romów

Dominika Pszczółkowska
2010-09-15, ostatnia aktualizacja 2010-09-16 01:36

Deportowani Romowie wczoraj na lotnisku pod Marsylią
Deportowani Romowie wczoraj na lotnisku pod Marsylią
Fot. JEAN-PAUL PELISSIER REUTERS

Paryż jest oburzony, że Komisja Europejska śmie krytykować jego politykę wobec Romów. "Nie tak się mówi do wielkiego kraju" - wypalił jeden z ministrów.

Romskie rodziny przybywają na lotnisko Marignane niedaleko Marsylii, skąd odlecą do Rumunii. Francuski rząd od kilku
tygodni prowadzi program wysiedlania nielegalnych romskich obozów. Każdy wyjeżdżający dostaje kilkaset euro
Fot. JEAN-PAUL PELISSIER REUTERS
Romskie rodziny przybywają na lotnisko Marignane niedaleko Marsylii, skąd...
SERWISY
Bardzo gorący był środowy poranek w stacjach radiowych nad Sekwaną. Wszystko przez bezprecedensową krytykę Francji ze strony Komisji Europejskiej - we wtorek unijna komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding stwierdziła, że francuska kampania likwidowania obozów Romów i odsyłania ich do Rumunii i Bułgarii to hańba. - Myślałam, że po II wojnie światowej nie będziemy już czegoś takiego oglądać w Europie - powiedziała m.in. Reding.

Od końca lipca zlikwidowanych zostało ok. stu obozów, a ponad tysiąc Romów dostało od Francji bilety na samolot i po 300 euro na drogę (100 euro w przypadku dziecka). Zdaniem Paryża wszystko odbywa się w zgodzie z europejskimi przepisami, bo każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, i zapewnił o tym Komisję, która stoi na straży europejskiego prawa.

Ale media francuskie wciągnęły na światło dzienne okólnik MSW, w którym pogania się władze lokalne, by w pierwszej kolejności likwidowały obozy romskie. I stało się jasne, że kryterium jest przynależność etniczna, a nie indywidualna sytuacja życiowa danej osoby (europejskie prawo pozwala wydalić po trzech miesiącach osobę niemającą pracy ani ubezpieczenia). W tej sytuacji oszukana komisarz Reding zagroziła Francji pozwaniem do trybunału za łamanie prawa europejskiego.

Francuzów najbardziej jednak ubodły jej słowa odnoszące się do II wojny światowej. Na antenie radia Europe 1 minister ds. imigracji Eric Besson określił słowa pani komisarz jako szokujące i anachroniczne. - Zwykle wypowiada się w sposób bardziej wyważony - stwierdził. Jeszcze dalej poszedł minister ds. europejskich Pierre Lellouche. - Jako francuski minister, jako obywatel i jako syn kogoś, kto walczył we francuskich siłach oporu nie mogę pozwolić pani Reding porównywać Francji roku 2010 w sprawie Romów z Francją Vichy. () Paryskie lotnisko Roissy to nie Drancy [skąd do obozów śmierci odsyłani byli francuscy Żydzi]. () Wypłata i bilet lotniczy do europejskiego kraju pochodzenia to nie bilet do obozu śmierci czy komory gazowej - grzmiał na antenie RTL, najwyraźniej umyślnie wyolbrzymiając słowa pani komisarz, by sprawić, że jej krytyka zabrzmi absurdalnie. - Wystarczy tego tonu, moja cierpliwość ma granice, nie tak się mówi do wielkiego kraju - dodał.

Po południu Pałac Elizejski próbował nieco studzić nastroje, mówiąc, że nie chce wchodzić w polemikę z Komisją ani z Parlamentem Europejskim, który wcześniej także napiętnował Francję. - Niektóre stwierdzenia są jednak nie do przyjęcia - stwierdził mimo to jeden z prezydenckich urzędników.

Całkiem przeciwnego zdania jest francuska opozycja, która bije na alarm, że to działania rządu psują opinię Francji na świecie.

Bruksela podtrzymała w środę mocne słowa, twierdząc, że wypowiedź pani Reding odzwierciedla stanowisko całej Komisji Europejskiej. Jedynie francuski komisarz Michel Barnier z partii prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego stwierdził, że lepiej byłoby uniknąć bezużytecznych polemik i nieuzasadnionego łączenia różnych zjawisk z historii.

Wieczorem temperatura sporu nieco się obniżyła. Komisarz Reding wyraziła ubolewanie "z powodu interpretacji odwracających uwagę od problemu, który trzeba rozwiązać". -Nie chciałam w żadnym wypadku dokonać porównania między II wojną a obecnymi działaniami rządu francuskiego. Wręcz przeciwnie, broniłam w imieniu Komisji Europejskiej zasad i wartości, które leżą u podstaw naszej Unii - dodała.

Pałac Elizejski odpowiedział lakonicznym komunikatem, w którym "przyjął do wiadomości przeprosiny wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Viviane Reding za jej skrajne wypowiedzi wobec Francji" .

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':