Prezydent Nicolas Sarkozy uczy się od Silvia Berlusconiego. Koalicja włoskiego premiera wygrała ostatnie wybory, strasząc Włochów masową imigracją oraz rosnącą przestępczością, choć statystyki pokazywały wówczas akurat lekki spadek liczby przestępstw.
Miejmy nadzieję, że pod wpływem krytyki UE, Kościoła oraz co rozsądniejszych sojuszników politycznych Sarkozy, tak jak Berlusconi, zacznie wygaszać antyimigranckie nastroje.
Ale sprzeciw Unii wobec ksenofobii nie wystarczy. Tłem kłopotów Romów jest porażka krajów Europy w integracji mniejszości romskiej z resztą społeczeństwa. Cele są jasne - zmniejszenie biedy oraz edukacja romskich dzieci. Tylko nie wychodzi to dobrze ani w Rumunii, ani w Hiszpanii, ani w Polsce. Romowie rzadko głosują, więc także rzadko mają okazję i potrafią domagać się pomocy od rządów w krajach, gdzie mieszkają. Dlatego też poprzez nacisk polityczny i dotacje musi im w tym pomóc Bruksela.
Źródło: Gazeta Wyborcza