Najwyższa Izba Kontroli badała sytuację na oddziałach ortopedycznych, urologicznych i neurochirurgicznych. Najwięcej zapisanych w kolejce pacjentów - 2758 - odnotowała w Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Najdłużej - 1824 dni - musieli czekać pacjenci szpitala w Kościerzynie zapisani na zabieg wszczepienia endoprotezy.
Wbrew obowiązkowi co szósty szpital i co czwarta poradnia nie dzieliły pacjentów w kolejkach na przypadki stabilne i pilne, co mogło stwarzać pole do nadużyć. Szpitale te nie weryfikowały także list lub robiły to za rzadko.
- Czas oczekiwania wydłuża się, bo przyjmowane są osoby spoza list lub poza kolejnością, bez wskazań medycznych. Opóźnieniom sprzyja także bałagan w prowadzeniu list, awarie sprzętu, niedostateczne wyposażenie szpitali, braki personelu, a przede wszystkim brak pieniędzy - ocenił prezes
NIK Jacek Jezierski.
Po informacjach od NIK kolejki w kilku kontrolowanych szpitalach postanowiło zbadać też
Ministerstwo Zdrowia. - Okazało się, że były dwa-trzy razy krótsze niż podawano - mówi Piotr Olechno, rzecznik resortu.
Od stycznia ma obowiązywać nowelizacja ustawy zdrowotnej: szpitale będą miały obowiązek przekazywania do
NFZ nie tylko liczby chorych oczekujących na zabiegi, ale także ich numerów PESEL. Według resortu umożliwi to monitoring kolejek.
Co na to szpitale? W Centrum Onkologii w Gliwicach usłyszeliśmy, że podawanie dokładnego czasu oczekiwania i liczby chorych w kolejce jest niemożliwe, bo to zmienia się z dnia na dzień, a dane do NFZ wysyła się raz w miesiącu.
- Proszę tego nie pisać, bo jeszcze każą nam codziennie pisać kolejkowe sprawozdania - denerwuje się Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie. Ten szpital zatrudnia osobę, która tylko sporządza sprawozdania kolejkowe do NFZ. - Na więcej kolejkowych etatów nas nie stać. To byłoby zresztą tylko brnięcie w absurd. Coraz więcej wydajemy na bardziej precyzyjne liczenie ludzi, średni i rzeczywisty czas oczekiwania. Trzeba wreszcie podnieść składkę i dać więcej pieniędzy tam, gdzie są największe kolejki. To naprawdę ludziom pomoże - komentuje Knysok.