- Te wszystkie przecieki z prokuratury i te fantazje dziennikarskie oznaczają, niestety, zaproszenie Al-Kaidy do Polski i wzrost zagrożenia dla naszych żołnierzy w Afganistanie. Za dwa lata mamy
Euro 2012 i jest to bardzo dogodna sytuacja do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w Polsce - mówił wczoraj Miller na antenie Polskiego Radia ("Sygnały dnia").
Miller kierował rządem
SLD w latach 2001-04 r. W tym czasie Polska zaangażowała się w wojnę w Iraku i w Afganistanie oraz podpisała umowę o współpracy z amerykańską
CIA. Według pojawiających się od kilku lat informacji to w ramach tej umowy w Polsce działał tajny ośrodek wywiadu amerykańskiego, gdzie przetrzymywano terrorystów.
Od 2008 r. prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo badające legalność powstania takiego ośrodka i to, co się w nim działo.
Miller przypominał wczoraj, że śledztwo jest tajne, a mimo to co jakiś czas jego szczegóły pokazują się mediach. Mówił też, że "prawa terrorystów i morderców nigdy nie będą ważniejsze niż bezpieczeństwo państwa. Wiedzę na temat tego, gdzie bandyci chcą dokonać zamachu, uzyskuje się często w brutalny sposób".
Powtarzał, że w Polsce nie było tajnych więzień CIA: - Zapewniałem o tym nie tylko ja, ale również Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński,
Zbigniew Wassermann,
Jerzy Szmajdziński czy Kazimierz Marcinkiewicz, a więc ludzie z różnych opcji politycznych.
Miller komentował też informacje "Gazety", że za przyzwolenie na powstanie w Polsce eksterytorialnego ośrodka może stanąć przed Trybunałem Stanu. - Prokuratura wie, że żaden wniosek o postawienie byłego premiera, prezydenta czy wysokich urzędników państwowych przed Trybunałem Stanu nie przejdzie w Sejmie, a mimo to puszcza do mediów spekulacje - mówił. Jego zdaniem "posłowie zdają sobie sprawę, że debata na temat tajnych więzień spowodowałaby całkowite zniszczenie polskiego wywiadu i wzrost zagrożenia zamachem terrorystycznym w Polsce".