To, co widzimy na zdjęciu, to nakaz aresztowania wydany przez sąd we Frankfurcie nad Menem 15 grudnia 1960 roku. "Annelise oder Anni Franz, urodzona 28 grudnia 1913 roku w Görlitz. Nadzorczyni (Aufseherin) SS w obozie koncentracyjnym Auschwitz od roku 1943 do 1944...
- To się zgadza.
...Przez liczne samodzielne poczynania, z chęci mordowania i innych niższych pobudek zabijała ludzi...
- To się raczej nie zgadza.
...Podobno kierowała podległe sobie kobiety do zagazowania. Między innymi skierowała do gazu ciężarną Słowaczkę Katię".
- Nie mam pojęcia, o kogo chodzi.
Kiedy zobaczyła pani po raz pierwszy ten nakaz aresztowania?
- Dwa miesiące temu, na zdjęciu w tym oto katalogu z festiwalu w Bregencji, gdzie po raz pierwszy była wystawiana opera Mieczysława Weinberga "Pasażerka" na podstawie mojej książki. Organizatorzy zebrali do tego katalogu, jak pani widzi, mnóstwo dokumentacji o Weinbergu, a także o mnie i o mojej przeszłości obozowej. Ku mojemu zdumieniu znaleźli i to.
Czy to znaczy, że Annelise została złapana?
- Skąd! Gdyby tak było, na pewno wezwano by mnie na świadka.
I co by pani powiedziała jako świadek w jej sprawie?
- Prawdę. Że wobec mnie była zawsze w porządku.
Kiedy się poznałyście?
- To był drugi rok mojego pobytu w Auschwitz. W Auschwitz trzeba było przede wszystkim przetrwać pierwszy rok, a to graniczyło z cudem. Mordercza praca w polu, karna kompania, choroby - miałam tyfus i krwawą biegunkę. Ale po tym roku trafiłam do pracy w kuchni. Pracowałam przy kotle jako kucharka, tak że zawsze mogłam tę łyżkę zupy sobie uszczknąć.
Wtedy, w 1943 roku, nastąpiła wymiana części męskiej załogi esesmańskiej na kobiety. Przybyły z Ravensbrück. Z tego, co podsłuchałam z ich rozmów, przyjechały do Auschwitz, a właściwie do Birkenau, żeby "w tym bagnie" zaprowadzić porządek taki jak tam. Między nimi była Annelise Franz. Została szefową kuchni i magazynu chleba.
Pewnego dnia wkroczyła do kuchni i zapytała kapo, czy jest tu jakaś dziewczyna, która rozumie po niemiecku. Kapo wskazała na mnie.
Franz zapytała: "Verstehen Sie Deutsch?". Odparłam, że tak. "A skąd pani zna niemiecki?". "Uczyłam się w szkole".
Ona jedyna zwracała się do więźniarek przez "Sie" - pani.
"Będzie pani moją szrajberką". "Co będę robiła, Frau Aufseherin?" - zapytałam trochę wystraszona. "Buchalterię". "Ja tego nie umiem". "To się pani nauczy".
I nauczyłam się.
Źródło: Duży Format