http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Górnicy z Wujka: "Solidarność" Janusza Śniadka za blisko z PiS

Józef Krzyk
2010-09-14, ostatnia aktualizacja 2010-09-13 20:22

- Zamiast cieszyć się, że komunistyczny mur się zawalił, walimy się po pysku - komentuje politykę "Solidarności" jeden z jej dawnych liderów. A lider spacyfikowanego przez ZOMO strajku w kopalni Wujek zapowiada, że nie zaprosi pod pomnik poległych górników związkowych władz.

Jarosław Kaczyński i Janusz Śniadek
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński i Janusz Śniadek
W Katowicach spotkali się wczoraj działacze dawnej antykomunistycznej opozycji. Wojewoda śląski wręczył honorową nagrodę przedstawicielom Społecznego Komitetu Pamięci Górników Kopalni Wujek: Krzysztofowi Pluszczykowi i Stanisławowi Płatkowi, za skuteczne starania o to, aby pamięć o tych, co odeszli, zawsze trwała. W kuluarach głównym tematem rozmów był jednak list, który Płatek dzień wcześniej wysłał do szefów "Solidarności". Płatek to jedna z ikon opozycji na Śląsku. 13 grudnia 1981 roku został szefem komitetu strajkowego na Wujku. Podczas pacyfikacji kula przeszyła mu prawe ramię. Za organizowanie strajku dostał cztery lata więzienia. Wyszedł wcześniej dzięki amnestii, ale z wilczym biletem - dopiero po upadku PRL-u pozwolono mu wrócić do kopalni. Trzy lata temu prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W niedzielę PAP opublikował depeszę z wiadomością, że Płatek nie zaprosi liderów "S" na przyszłoroczne obchody 30-lecia pacyfikacji Wujka. Pierwsze komentarze: - Coś się musiało stać, Staszka naprawdę trudno wyprowadzić z równowagi.

Jeszcze wieczorem sprawa się klaruje - Płatek ma żal, że organizatorzy uroczystego zjazdu w Gdyni, podczas którego owacją nagrodzono Jarosława Kaczyńskiego, a gwizdano na Donalda Tuska i Henrykę Krzywonos, nie zaprosili nikogo z uczestników strajku na Wujku.

Zresztą sam przebieg zjazdu (relację oglądał w telewizji) też przyjął z niesmakiem. Miał wrażenie, że jest na konwencji PiS, a panująca na sali atmosfera kojarzyła mu się z partyjnymi wiwatami dla Gierka.

Tego już mu było za wiele. „Dla obecnych władz krajowych »S « bardziej wartościowymi gośćmi byli ci, którzy o »Solidarność « otarli się dopiero w 1989 r., a dzisiaj reprezentują Klub Parlamentarny PiS. My również nie będziemy pamiętać o Was, organizując obchody 30. rocznicy pacyfikacji KWK Wujek, która przypada za rok 16 grudnia 2011 r.” - napisał, a list błyskawicznie wyciekł do mediów.

Wczoraj na spotkaniu w Katowicach Płatek był zdziwiony - nie myślał, że narobi takiego hałasu. Podkreśla, że nie chodziło mu o siebie, ale o wszystkich z Wujka, którzy się narażali, a o nich zapomniano.

Wtóruje mu Jerzy Wartak, po pacyfikacji kopalni skazany z Płatkiem za podżeganie do strajku: - Nie da się siedzieć cicho, gdy ktoś próbuje pisać historię "Solidarności" na nowo. Ciekawe, że gdy w Gdyni odtwarzano piosenkę "Idą pancry na Wujek", na sali zabrakło miejsca dla tych, którzy w tych wydarzeniach brali udział. Za to znalazło się dla PiS-owców, którzy nie mieli z tym nic wspólnego.

O tym, że Płatek ma rację, przekonany jest też Krzysztof Pluszczyk. - Zbliżenie z polityką prędzej czy później związkowi zaszkodzi. Już raz, w czasach AWS-u zapłacił za coś takiego. Nie powinniśmy znowu tego ryzykować. To partiom powinno zależeć na dobrych relacjach z "Solidarnością". Tymczasem teraz wygląda na to, jakby "Solidarności" zależało na dobrych relacjach z jedną z partii - mówi.

Niektórzy idą jeszcze dalej, ale boją się ujawniać nazwisko. - Po co mi to, żeby gwizdali, jak na Henię Krzywonos? - wyjaśnia jeden z liderów podziemnej "S" i streszcza nam swój pogląd na działania swoich młodszych kolegów: zamiast cieszyć się, że komunistyczny mur się zawalił, walimy się po pysku.

Sam Płatek nie ma złudzeń, że Janusz Śniadek, szef "S", go posłucha. - Jak się dobrze czują w tym gronie, to życzę im owocnych obrad - mówi.

Czego w takim razie oczekuje?

- Aby "Solidarność" była zgodnie ze swoim statutem niezależnym i samorządnym związkiem zawodowym. Pracy ma wystarczająco wiele do wykonania.

Śniadek już w niedzielę zapewnił, że brak zaproszenia do Gdyni dla górników z Wujka to nie jego wina. - Listy nazwisk z całego kraju przygotowywały regiony, a nie Komisja Krajowa. Nie jestem w stanie kontrolować każdego zaproszenia - stwierdził. Działacze regionalnej "S" też do winy się nie poczuwają - nie dostali żadnych wskazówek, żeby zapraszać osoby szczególnie zasłużone.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':