http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent Komorowski nie nominuje

Ewa Siedlecka
2010-09-14, ostatnia aktualizacja 2010-09-14 11:18

Nie wyznaczył przedstawiciela do Krajowej Rady Sądownictwa, jej decyzje mogą być więc zakwestionowane. W jego kancelarii nie ma ministra odpowiadającego za sprawy prawne. Nie wskazuje też nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Bronisław Komorowski
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski
Miejsce przedstawiciela prezydenta w KRS ciągle zajmuje Ewa Stryczyńska mianowana przez Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem ustawa o Radzie mówi, że "mandat osoby powołanej przez Prezydenta wygasa najpóźniej w ciągu trzech miesięcy po zakończeniu kadencji Prezydenta".

Mandat Stryczyńskiej wygasł więc 10 lipca, trzy miesiące po śmierci prezydenta Kaczyńskiego. Mimo to brała udział w posiedzeniach KRS po tej dacie. M.in. w głosowaniach nad wyborem elektorów, którzy mają wskazać prezydentowi kandydatów na członków Rady IPN, a także nad nominacjami sędziowskimi.

Czy decyzje KRS podjęte w niekonstytucyjnym składzie są więc ważne? Sędziowie, którym odmówiono taką decyzją przedstawienia ich kandydatur prezydentowi, mogą powołując się na tę wątpliwość, podważać decyzję w sądzie administracyjnym. Takich negatywnych decyzji z udziałem sędzi Stryczyńskiej KRS podjęła po 10 lipca 177. To samo dotyczy ważności wyboru elektorów, którzy powołają Radę IPN.

Dla ważności decyzji KRS nie jest konieczne, żeby w głosowaniu brali udział wszyscy członkowie. Dlaczego więc dopuszczono, by sędzia Stryczyńska głosowała, skoro może to być podstawą kwestionowania decyzji? Rzeczniczka KRS sędzia Barbara Godlewska-Michalak przedstawiła nam interpretację, według której kadencja Lecha Kaczyńskiego nie wygasła w momencie jego śmierci, ale w momencie złożenia przysięgi przez nowego prezydenta. A skoro tak, to mandat sędzi Stryczyńskiej wygasa 6 listopada.

Swojego przedstawiciela do KRS Bronisław Komorowski mógł powołać jako pełniący obowiązki prezydenta albo tuż po zaprzysiężeniu. Dlaczego mimo wygaśnięcia mandatu Ewy Stryczyńskiej tego nie zrobił? Nie wiadomo.

Spytaliśmy w czwartek Kancelarię Prezydenta, kiedy Bronisław Komorowski powoła swojego przedstawiciela do KRS. Do tej pory nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ma nim być Łukasz Bojarski, prawnik, wieloletni pracownik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zajmujący się sprawami wymiaru sprawiedliwości, w tym dostępu do sądu i do pomocy prawnej. Powołanie do KRS działacza organizacji pozarządowej to nowatorski pomysł. W KRS, ciele konstytucyjnie stojącym na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów, znalazłby się przedstawiciel społeczeństwa obywatelskiego.

Prezydent nie mianował też do dziś ministra odpowiadającego w Kancelarii Prezydenta za sprawy prawne. A to one: decydowanie o losach ustaw przedstawionych do podpisania i przygotowywanie projektów ustaw - to najważniejsze uprawnienia prezydenta. Jak pisał w sierpniu tygodnik "Wprost", propozycje odrzucili Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości w rządzie Tuska, i Aleksander Proksa, b. szef Rządowego Centrum Legislacji. O kolejnych kandydaturach nie słychać.

W poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety" szef Kancelarii Jecek Michałowski tłumaczył, że jego poprzednicy mieli dwa miesiące czasu od wyborów do zaprzysiężenia prezydenta na skompletowanie Kancelarii. - W naszym przypadku tak nie było - zaznaczył.

Prezydent nie mianował też prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Ma na to czas do 2 grudnia, bo wtedy kończy się kadencja Bohdana Zdziennickiego. Lech Kaczyński mianował Zdziennickiego na trzy godziny przed końcem kadencji poprzedniego prezesa Jerzego Stępnia, ale takie wyczekiwanie do ostatniej chwili nie służy stabilności działania Trybunału.

Zgromadzenie sędziów Trybunału przedstawiło prezydentowi kandydatury miesiąc temu. Ma wybór pomiędzy prof. Andrzejem Rzeplińskim (przed wyborem do Trybunału ściśle współpracującym z PO) a prof. Ewą Łętowską kończącą kadencję w Trybunale 28 maja 2011 r.

Nie jest to wybór oczywisty. Wskazanie prof. Łętowskiej byłoby sygnałem dla opinii publicznej, że prezydentura Komorowskiego nie będzie partyjna: prof. Łętowska rekomendowana była do Trybunału przez lewicę i znana jest z liberalnych poglądów. Jest też niepolityczny argument, jej prezesowanie byłoby tymczasowe (pół roku). Dałoby szansę, by kolejny prezes był wybrany spośród kandydatów wskazanych już przez nowy skład Trybunału. W grudniu zmieni się w Trybunale czterech sędziów.

Jednak jej wybór z pewnością nie spodobałby się władzom Kościoła, bo jako rzeczniczka praw obywatelskich zaskarżyła do Trybunału instrukcję wprowadzająca religię do szkół. W zeszłym roku jako jedyny sędzia Trybunału złożyła zdanie odrębne od wyroków uznających za zgodne z konstytucją wliczanie stopnia z religii do średniej na świadectwie i finansowanie ze środków publicznych katolickich uczelni innych, niż wymienione w Konkordacie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':